Abigail[quote user=~lola]Nie traktuję swego 17-letniego małżeństwa jak biznes, jesteśmy ze sobą bo chcemy być, ślubowaliśmy przed Bogiem w obecności świadków, rodziców, przyjaciół. Ludzie żyjący latami w konkubinacie uważają siebie za tych lepszych, bo nie potrzebują (wg nich) tego śmiesznego papierka. A to zdanie mnie rozwaliło: "Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności w związku"........ Czyżby? Co mnie to obchodzi zresztą, każdy żyje jak mu dobrze, wygodnie i jak chce :))Konkubinat jest gwarantem bezinteresowności finansowej w związku.Podczas rozwodu ludzie traktują małżeństwo jak firmę która ogłosiła upadłość i chcą się pozabijać o to co zostało zapominają o tym ile kiedyś dla siebie znaczyli.Nikt nie ma możliwości przysiądz, że jakby coś poszło nie tak w naszym małżeństwie to potem nie będe chciał połknąć w całości moją byłą drugą połowe i wyssać z niej wszystko co możliwe , nawet ty Lola. Chęć zemsty jest często silniejsza niż miłość. W przypadku konkubinatu nie mamy takiej możliwości. Nie uważam aby przez to związek małżeński był czymś gorszym a stwierdzenie ,że nam nie jest potrzebny papierek do szczęścia rzeczywiście jest durną wymówką konkubinatu. Uważam , że nie z tego powodu ludzie wybierają taki sposób na życie.Ślub cywilny to wymysł człowieka aby łatwiej mu się żyło pod względem prawnym z drugim czlowiekiem a nie Boga.Dlaczego nie decydujemy się tylko na ślub kościelny?
Moze czas na komentarz autorki? ;) Zyje w konkubinacie od 10 lat i jak dotad nie wyparowala u mnie i partnera chec bycia razem. Porownujac do malzenstwa, ktore tez kiedys tam bylo moim udzialem, nadal twierdze, ze w konkubinacie jestesmy bardziej szczerzy. Dlaczego? Dlatego, ze brak sekundantow typu tesciowie, rodzina, takie zwiazku z natury rzeczy sa bardziej autonomiczne. Nie ma bata na glowa typu: nie wypada prac brudow w sadzie, albo co sobie pomysla jak sie rozwiode, przeciez wszyscy mowili, ze wygladamy na takich szczesliwych. Jednym slowem - w konkubiunacie mniej jest sekundantow. Dochodzi tez kwestia tego, ze jesli jestem niewierzaca, a pan/pani w USC jest dla mnie watpliwym autorytetem, to tak naprawde najwazniejszym jest by zachowac szcunek dla samego siebie, postepowac wedlug wlasnego barometru moralnego. Tak, zeby moc potem spojrzec sobie w oczy. Dla mnie nie wazny jest ksiadz czy urzednik, dlatego przed nimi nie slubuje - najwazniejszy jest szacunek do samej siebie.
Też jestem matką, jednak uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo wyboru. Wierzę w zdrowy rozsadek moich rodaczek i jestem pewna, że gdyby nagle aborcja stała się legalna, prawie nic by się nie zmieniło. To jakie ktoś ma poglądy, zakładając że ma się do czynienia z osobą dojrzałą, pozostaje niezależne od sytuacji.
Mam sporo wiary w moje rodaczki i nie wyobrażam sobie, żeby były na tyle głupie, by ‘przerzucić’ się z antykoncepcji na aborcje.
Właśnie to jest absurdalne – przeciwnicy krzyczą, że jak tylko będzie legalna to zaraz kolejki się po nią ustawią. Przecież nikt nikomu nie chce wszczepiać siłą cudzego światopoglądu! Kobieta, która jest przeciw nagle nie zmieni zdania i nie stwierdzi, że skoro można ew. przerwać ciążę, to ona zacznie oszczędzać na prezerwatywach. Punkt widzenia i podejście do kwestii moralnych nie jest zaraźliwe i nie przenosi się drogą kropelkową. Dzięki temu myślę i wierzę w to, co wg mnie jest dla mnie najlepsze, niezależnie od tego co krzyczy reszta.
Napisałam ten artykuł dlatego, bo wierze że każda z nas ma prawo wyboru, a uniemożliwianie tego przez grupy rządzące w Polsce powoduje więcej zła niż legalizacja aborcji. Czasem myślę, że bracia bliźniacy mają udziały w podziemiu aborcyjnym, dlatego tak zajadle włączą o życie poczęte.
Właśnie, życie poczęte, a co z tymi narodzonymi? Jeśli się zmusza kobietę, która ma np. już piątkę dzieci do urodzenia szóstego, a mąż pijak ją gwałci, to dlaczego tutaj miłośnicy życia nie krzyczą głośno?
Masz rację Justyno, to nie przepis na pierogi, to nasze życie, dlatego trzeba walczyć by moc żyć godnie. Kobieta to nie podczłowiek.
Pozdrawiam serdecznie.
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.