Powinnam robić tysiące ważnych rzeczy, naprawdę!. W pracy nawet zaczem pisać opinie, ale się zawiesiłam, popsułam i czuję się po ludzku mocno zniesmaczona. Dwa lata temu nie wzięłam z własnej woli udziału w konkursie na naczelnika wydziału. To była moja! , przemyślana decyzja, czy dziś po tych dwu latach podjęłabym taką sam?.., może to dziwne, ale na pewno TAK, mając nawet wiedzę na temat tego co się działo. Ten dwu letni okres jest dla mnie jak wieczne przebywanie w fali i pod falą – nie ma na fali. Jak mi super pod nowym zwierzchnikiem niech świadczy fakt, że przez dwa lata jego kierowania nie dostałam złotówki podwyżki, zgłupiam zawodowo z jego nastaniem. A moi podwładni wszyscy zmądrzeli - finansowo zostali docenieni też!! – dziwne o tyle, że niczego i nigdy ich nie uczy, cały zasób merytorycznej ich wiedzy ( swojej zresztą również, tyle żę to czas przeszły) to moja „robota”, chyba czas mnie zwolnić?. To zawirowanie , miało i inny aspekt, wycofałam się zupełnie z życia ( czytaj: „ pogaduch” międzyludzkich) żeby nie tłumaczyć , nie wyjaśniać . No człowiek ma prawo do swoich decyzji, tyle. Mężczyzna mnie zagarnął dla siebie - swoją drogą dziękuję że JEST, bo zwariowałbym przy tych wszystkich zagrywkach. aaaSyn, też dostarczył sporo wrażeń z powodu utraty pracy. Teraz zaczynam się prostować i rozmawiać z ludźmi, mogę powiedzieć że byliśmy „tu”, oglądaliśmy „to” i wybieramy się na koncert - Milusio, tak ! Gdzie źle?.. No cóż Pani A, poprosiła mnie do pokoju i powiedziała że rozmawianie z Panią B jest .., bo Pani B jest zaprzyjaźniona z Panią C ..i. Co mnie to do jasnej obchodzi!!. Nie mówię nic negatywnego o innych osobach , kontroluję co mówię i jak, żeby tylko nie naruszyć czyjejś prywatności. Nie gadam z nikim na „uszko” , nie powtarzam plotek i głupot, ale rozdygotana wróciłam do domu, także dlatego, że ktoś mówi mi co mam robić z kim rozmawiać a z kim nie. Czyli dla tego kogoś jestem lekki niedouk i trzeba mi podpowiadać. Najbardziej przykre w tym wszystkim było to, że zaczęłam się zastanawiać, czy Pani A nie ma racji?, bo Pani C w moim życiu miała negatywnych kilka razy po 5 minut i osobiście unikam z nią kontaktów. Co z nami ludźmi się stało?, dlaczego sobie i innym nie wierzymy, dlaczego jesteśmy wobec tych którzy postępują źle, tylko obojętni…
A co do wiary, żeby nie było tak zupełnie przykro..
Nie lubię/ łam szpinaku!!. Mężczyzna powiedział że ugotuje coś .., spojrzał mi w oczy i zapytał, czy to co do tej pory gotował smakowało mi?. Odpowiedziałam że tak!, zgodnie zresztą z prawdą. Mam wadę genetyczną, od kilkudziesięciu lat nie kłamię i nie konfabuluję ( trudne w życiu, czasami/często się wstydzę!).
- Weź szpinak – spojrzałam na niego jak na wroga
- No co ty, ja nie znoszę – zamknęłam oczy ,skrzywiłam się i zakryłam nos dłonią..Mężczyzna spojrzał na mnie i w taki specyficzny sposób, miękko i tak ( no wiecie jak faceci potrafią mówić) – Zaufaj mi – Nie!, no pewnie!, zaufam mu, jeszcze coś!, szpinak!!!.Ja mam wziąć szpinak?, ale jego głos.., no dobra, wezmę. Niosłam ten nieszczęsny szpinak na wyciągniętej na cała możliwość długości ręki .Zrobiłam takie przedstawienie w sklepie, że po dwu tygodniach o nim pamiętali. Mężczyzna wyprosił mnie z kuchni i zrobił coś fantastycznego w smaku!!. Pokazowe danie naszego domu. W tym roku, tym samym słowem sprowokował mnie do przepłynięcia z nim na mieliznę..jeszcze trochę i zacznę wierzyć ..w dobro!! które tak głęboko schowane? jest w człowieku!
ps. =buziaczek= z MG przysłał mi słoneczko w ramach prezentu na gg!, jestem pod silnym wrażeniem, ale to już inna opowieść..
Opublikowałam stary(!) tekst..czytałam go i wróciły wspomnienia. Dobre wspomnienia, dobrego uczucia..chociaż tak... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (3)
do szpinaku trzeba dorosnac ... chociaz moj wnuk od dziecka szpinak babci lubil ... serdecznosci
i chyba nawet lubię być "trudna" we współpracy...
polecam... ;-))
ps. ..do szpinaku jeszcze nie dorosłam,
a w Wasze "jutro" wierzyłam już "wczoraj"... ;-))