Jak mogłeś? Jak mogłeś? Gdy wczoraj oddawałeś moje rzeczy poczułam, że wyrzuciłeś mnie ze swojego życia na zawsze, zatarłes wszytkie ślady, tak jakbys chciał się wyrzec tego, że było pięknie, było miło, było momentami wręcz bajecznie. Taka wiosna w środku zimy. Zrobiłeś to tak bezemocjonalnie i nawet nic nie powiedziałeś na moje słowa "kopiesz leżącego". To było z premedytacją, nie zostawiłes mnie na środku ulicy z tymi siatkami,tylko pod samym moim domem wyrzuciłeś mnie i potraktowałeś jak psa. Miałes wszytko zaplanowane. Wiesz, że mnie boli, bo wiesz, że Cie kocham. Nie potrafię uwierzyć w Twoje słowa, nie kocham Cie, nigdy Cię nie kochałem, nie pokocham.... Tak jakbym rozmawiała nie z Tobą, a z obcą osobą. Gdybym nie wiedziała o DDA, o tym, że toczy się ten rozwód z kobietą, która kochałes 15 lat i która oszukała Cię i zdradziła to pomyslałabym, że kawał z Ciebie drania. Ta wiedza teraz mnie zabija. Chciałam Ci pomóc, odrzuciłes mnie, nie moge nic zrobić tylko trwać. Twoi znajomi mówią, że kwitniesz, a ja czuje się fatalnie. Czuję jakbym zjeżdzała windą w dół, jest coraz ciemniej i coraz gorzej...
Minęły 3 miesiące...Prawda ujrzała swoje oblicze szybciej niż siętego spodziewałam. Nie musiał nic mówić,... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)
Więcej rozsądku w przyszłości. I pamiętaj, że za autobusem i za chłopcem nie trzeba gonić: będzie następny.
xoxoxoxo
Nie stanowią o niej mężczyźni.
Pozdrawiam cieplutko!!!!