Dzisiaj byłam w Urzędzie Pracy, no i tak jak się spodziewałam nic nowego tam nie zastałam... Były dosłownie trzy oferty: pracownik biurowy ze znajomością jęz. chińskiego (sic!), pracownik biurowy z prawem jazdy kat. B., którego, niestety, nie posiadam i sekretarka... I ta ostatnia oferta był najciekawsza. Otóż Pani w urzędzie powiedziała mi, że właściciel tej firmy zastrzega, że poszukuje osoby dyspozycyjnej, z którą mógłby jeźdźić na 2-3 dniowe delegacje... Uśmiechnęlam się tylko, podziękowałam i wyszłam... No cóż, może następnym razem będę miała więcej szczęścia...:)) Poza tym zimno jak diabli, dobrze, że chociaż przestało padać... Jutro rano jadę z M. kosić trawę na działce i zrobić porządek z żywopłotem, a popołudniu jedziemy oglądać samochód, który chcemy zakupić:)) Moje dziecko właśnie czyta Pinokia, lekturę IV klasy, trudno ją było zagonić, ale mus to mus...:)) Miłego i cieplutkiego wieczoru:))
dziękuję za wczorajsze komentarze..., póki co dziwnie mi jakoś jest..., pomijając zwykły smutek... mimo... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)