ciężki dzien dzis... z dziadkiem niemały kłopot, nie wiadomo juz co robić... teraz soe juz ispokoił ale było bardzo źle...
na sczescie był Zbyszek... zabrał mnie poźniej do miasta , obiecał ze przejdzie sie ze mna po sklepach:)) najpierw jednak praca , poźniej przyjemnosci wiec poszlimy do niego i posiedzialam z marcinem godzinke nad niemieckim. zakupy nieudane, bo wrocilam z pustymi rekami... zadna kiecka mi nie pasuje... niewymiarowa jestem... a próba dobrania spódnicy z bluzeczka tez zakonczyla sie niepowodzeniem bo nie pasuja mi spodniczki z jakimis falbankami a teraz takich pełno...
dawno nie miałam takiego fatalnego dnia jak dzis. Od soboty męczy mnie jakas infekcja jamy ustnej, zajad pali... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (10)