pożółkłe koniuszki liści zamieszkałych na koronie kasztanowca zaglądają w nienaturalne plastikowe okno. blask przygaszonego mgłą poranka budzi do nareszcir weekendowego życia. początek tego sakralnego czasu ropoczęty leniwie, spokojnie w odległych krainach realizmu magicznego, ze smakiem bananów nasączych oliwą, skąpanych prześcieradłach miodu, przykrytych puchem cynamonu i imbiru, dogorywających w cieple patelni. sam zapach unoszący się znad pokusy, łechce zmysły, jej smak dopina rozkoszy poranka.
Dziś obudziła się we mnie mała melancholia, która postanowiła przypomniec mi, ile w ostatnim półtora roku... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (1)