Wczoraj uświadomiłam sobie, że moje dawne marzenie, o Shreku, nie Księciu, ziściło się, kilka lat temu. Ale coż, ja jednak nie jestem Fioną, która zrobi dla Ogra wszystko. Więc, w woli domysłu, co potwierdzę, Shrek odszedł, ja sama nie wiedziałam co sie dzieje. Jednakże od jakiegoś czasu, głośno myślę o Księciu z bajki, z gitarą, o rockowym głosie, przystojnym, opiekuńczym mężczyźnie..Pozostałam więc pierwotną Fioną, Księżniczką, która musi się rozwijać, dla której to trzeba rzucić wszytsko i dbać, jak o najważniejszy skarb pod Słońcem, u boku zrealizowanego faceta z pasją w życiu i poczuciem humoru. Zdaje mi się, że tym razem przeszłość macha do mnie z oddali :)
Niech ten dzień będzie dobry :)
Dziś obudziła się we mnie mała melancholia, która postanowiła przypomniec mi, ile w ostatnim półtora roku... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (7)
...masz racje, Kochanie, w druga strone, to sie nie oplaca... coz, kiedy, my mamy nature "sostry milosierdzia"... dlatego, egoistk0m, jest tak dobrze,w ukladach "damsko-meskich", pozdrawiam