Na Rynku mojego miasta ponuje bezwzględna cisza. Na biurku moim kawa i sterta papierów, do wykonania ważnych telefonów masa, a ja na jakimś slow motion jestem. Z łóżka trudno było dziś się podnieść, vetować jednak nie mogłam.Dziś postawiłam na zdrowy dzień, po wczorajszym szaleństwie żywnościowym :) Mam tyle spraw do ogarnięcia, że sama nie wiem w co pierwsze ręce włożyć, ale jakoś też nie spiesznie zmieniać mi stan, w jakim chwilowo trwam. Dziś mam dzień dobroci dla siebie.
Dziś obudziła się we mnie mała melancholia, która postanowiła przypomniec mi, ile w ostatnim półtora roku... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (1)
pozdrawiam!