Samotność - cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Nie umiałabym bez niej żyć. I kocham tę moją umiejętność wewnętrznej emigracji. Bycie z sobą sam na sam. To mój sposób na trwanie i przetrwanie. Do jutra i jeszcze dalej - jak trzeba. Życie to przecież splot przypadkowych okoliczności i tego co nieuniknione.
I wciąż fascynuje mnie czas i przemijanie, ale wolę o tym myśleć niż rozmawiać. W gruncie rzeczy nie interesują mnie spory na ten temat i jakieś opinie. Codzienność też przeplatam metafizyką przemijania. Zawsze, gdzieś z tyłu głowy obecny jest dzień ostatni. Kiedyś przeczytałam, ze co roku obojętnie obchodzimy dzień naszej śmierci… aż dziwne, że to nie ja wymyśliłam :)
Samotność to taka straszna trwoga…. ? Trochę pewnie tak, gdy się nie umie być z sobą, a w głowie siedzą jakieś demony. I także wtedy gdy ona nie jest wyborem, tylko koniecznością. Lubię samotność - lecz we dwoje , na wyciągnięcie ręki Twojej… ha tak to każdy by chciał.
A ja lubię to swoje bycie poza orbitą. Samotność jest prawdą o mnie. Jest takim oglądaniem świata pod słońce i przez palce, z szelmowskim uśmiechem … co wy o mnie wiecie ? … nic nie wiecie ;)
Bo nigdy nie mówię całej prawdy. W zwierzeniach jest coś trywialnego. Uwodzę życie albo oszukuję, zależy co mi w duszy gra. Czasem stawiam bariery. Lubię czuć, że mam nad tym władzę.
Sama dla siebie, w mojej głowie – jestem prawdziwie wolna. Dziką, pierwotną wolnością. Każda inna wolność jest tylko jakimś rodzajem zniewolenia – stara prawda. Uwielbiam ten stan świadomości jak kostka lodu. I bez kodu dostępu…
Wam, pieśni - ludzkie oczy, uszy - niepotrzebne…
...więc nie mogę za często. Co mam do powiedzenia ? Czego nie wiecie ? Nie wiecie, że dzis wypuściłam moją... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (7)