Jakoś tak się dzieje, że przynoszę tu tylko swoje dobre chwile... Nie potrafię pisać gdy jest mi źle. Już nawet kiedyś chciałam przelać na klawiaturę myśl w stylu:Nie mam cierpliwości do tej męskiej obecności. Bez rozwijania wątku, ot tak zaznaczyć problem, ale... odpuściłam. Zaatakowało mnie zdjęcie jakiegoś upapranego talerza u Stef, i w ogóle mi się odechciało.Może ranię czyjeś uczucia, ale fotografowanie kluch lub surowego mięsa brzydzi mnie po prostu.I nie czytaj więcej »
W powietrzu czuję , że idzie nowy sezon. „Luksusowe” pisma też donoszą. Nie jestem niestety królową wyprzedaży. Właściwie - jakie niestety ?! Nie cierpię tych posezonowych smętnych wieszaków 50% i rzeczy, których nikt nie chciał. Prędzej bym umarła z głodu niż chodziła w spodniach pamiętających sierpień `80… I tym razem niecierpliwie wyczekuję jesienno –zimowej kolekcji. Ostatnie Elle bezkonkurencyjnie zdało już relację z nadchodzących trendów. Jest cudnie :) Dlatego wybacz m czytaj więcej »
„Nie ma mnie przez chwilę i już wszyscy zapadają na manię wielkości...” ...Ha ha, a więc jestem. W środku idealnej nocy po upalnym dniu. Gdyby nie koszmar ostatnich kilku dni, nie wiedziałabym, ile ulgi może przynieść zwykły spadek temperatury. Na ten trudny czas sprawdziło mi się chłodne wnętrze samochodu. Oraz zapach Jeanne Lanvin, nawet w dużych ilościach, bo jest jak deszcz w raju. I czytaj więcej »
Ale ładna ta torebka - powiedziała dziewczyna wiedziona najwidoczniej podobnym do mojego gustem. - dziękuję, kupiłam pod wpływem zaskakującego impulsu. Życie jest takie nielogiczne i niestałe, że warto zaszaleć przynajmniej z torebką. Póki czas... - no tak, też sie tak czasem pocieszam - pokiwała głową i poszła sobie. Pomyślałam, że ona najwidoczniej znała Józefa, skoro weszła w mój klimat tak od razu. Dałam głośniej muzykę w słuchawkach i wróciłam do swoich wewnętrzny czytaj więcej »
Jestem tu od początku. Znam dziennikowe burze. Żadna jakoś specjalnie mną nie poruszyła. Uznawałam po prostu, ze czas na zmiany - okazja by zmienić nick jak sukienkę i iść dalej własną drogą :) Wszystkie moje dzienniki lubiłam, ale zostawiałam je bez sentymentów. Jak się okazywało - na pastwę cyberprzestrzeni. Zniknęły w zawieruchach zmian. I nic mi realnie nie ubyło… Tak więc musiałam przeczekać, to co tu się działo czas jakiś. Gdyż - było to tragikomiczne : czytaj więcej »
Czytałam refleksyjny wpis Man o odpowiedzialności. Podoba mi się. czytaj więcej »
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.