Coś mi się wydaje, że tradycją staną się moje niedzielne chwile z DTS ;). To właśnie w niedziele, przed południem mam ten niczym nieskrępowany czas, kiedy to bez wyrzutów sumienia mogę sobie posiedzieć, poczytać, popisać ;)...
W ciągu tygodnia doświadczyłam niskich temperatur w pracy, spięcia z koleżanką z pracy. Są pewne typy osobowościowe , z którymi trudno jest się porozumieć, szczególnie na płaszczyźnie prostej. Moja koleżanka nawet konstrukcji cepa nie może pojąć ;) ( bez urazy dla niej)...A we mnie aż wrze kiedy poraz wtóry zmuszona jestem coś jej tłumaczyć. Wybucham, irytuję się, potem mam wyrzuty sumienia i tak w kółko ;)...W efekcie osiągnęłyśmy jaki taki kompromis naszych działań....UFFFF Po krótce chodziło o to, że nie chciałam poraz któryś tam brać na siebie odpowiedzialności za dekorację sali na czwartkową zabawę karnawowałową w przedszkolu. Już wystarczy że dałam się sfrajerować i stroiłam salę sama na Dzień Babci i Dziadka choć miałam obiecaną pomoc. Powiedziałam więc- dość!!! I się zaczęło, że ona nie wie jak , bo tego nigdy nie robiła( nauczyciel z 26-letnim stażem- przypomnę), więc tłumaczę, pokazuję zdjęcia z kroniki na przestrzeni kilku lat, mówię czym dysponujemy, daję pomysły. A ona że musi być podział co do bibułki, no to się zagotowałam a jeszcze jak dodała że są mrozy i ona dojeżdża więc może byc różnie a ja jestem na miejscu to juz kipiałam. Jest to osoba , która wymówkę znajdzie do wszystkiego. Zawód nauczyciela wymaga tego aby nie stosować słów - nie potrafię, jeżeli faktycznie czegoś się nie wie, nie umie to niestety trzeba sie dowiedzieć, dokształcić ;))) Podobnie było z projektem, na polecenie pani dyr. że w tym roku ona zajmie się koordynowaniem odpowiedziała , że nie, bo nie potrafi. Na szczęście dyrektorka nie dała się wkręcić w tą gadkę ;)))).
Ja bym robiła wszystko, bo lubię, bo chcę ale nie może być tak, że cały balast dodatkowych działań wezmę na siebie tylko dla samej satysfakcji....
* * *
Zamówiłam sobie książkę " Co zrobić aby twoje życie stało się piękniejsze". Co jakiś czas miewam napady pod tytułem "Ratować siebie" i zaczytuję się w poradnikach jak to w skuteczny i prosty sposób wywlec się z dołka na powierzchnię, zachowując przy tym świeżość umysłu i radość życia. Efekty są wiadome dla osób mojego pokroju, które to choćby nie wiem jak było dobrze, zawsze znajdą jakieś ale ;)))). Jednak próbować zawsze warto...
* * *
Z ciekawostek natury tragi-komicznej: mój małżonek natknął się na pana P..., gdzieś w otchłani internetu , w jakimś koszu zobaczył jego zdjęcie. Na szczęśćie tylko to...Próbował mnie podejść jakimiś dziwnym tekstami ale nie dałam się sprowokować a wręcz delikatnie wywlekłam jego starą sprawę z sms'ami od pewnej dziewczyny...Oczywiście , rozmowa odbywała się w przyjaznej atmosferze. Wbiłam jedynie małą szpileczkę tak aby zastanowił się zanim wysnuje oskarżenia ;)))))Wychodząc z założenia , że tłumaczą się winni nie brnełam dalej w ten temata i on odpuścił. Ja wiem, że ukrywanie internetowej znajomości wg opinii zasługuje na potępienie i wiem, że powszechnie uznaje się, że zdrada zaczyna się od głowy ;) ale w moim przypadku w głowie wszystko pozostaje ;))))). Zresztą jaka to zdrada, skoro on, czyli pan P. nie jest zainteresowany romansami ;))))
Już sam fakt mojego tchórzostwa sprawia że wyjście poza ustalone przeze mnie ramy wydaje się być niemożliwe ;)))). Pozostaje jednak faktem to że muszę być bardziej ostrozniejsza.
* * *
Miłego dnia :)))
Trwający pół roku spór o szkoły i przedszkola zbliża się do końca. Dla mnie nie jest to szczęśliwe... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (3)
pzodrawiam
A.