mija zbyt szybko...
pierwsze dni pracy również uciekły błyskawicznie...
pozmieniało się wiele i to na plus...
czuję się doceniona przez dyrekcję, miłe to uczucie... chociaż jest też gdzieś zakorzeniona myśl - jak długo? :)
póki co cieszę się tym, co mam...
troszkę nowych obowiązków doszło, mam swoich podopiecznych, trzeba ich ogarnąć i te wszystkie przebrzydłe papierki :)
korki zaczynają się odzywać, więc od jutra zaczynam działać na wysokich obrotach...
nie narzekam, bo lubię to, co robię i w dodatku odczuwam wymierne korzyści :)
na polu osobistym dzieje się trochę...
pracuję nad sobą wciąż... staram się pozbyć lęków i miliona obaw, a także spoglądać na przyszłość od punktu do punktu, a nie całościowo i dalekowzrocznie...
tak jest łatwiej... staram się nie myśleć: a co będzie za kilka lat... tylko skupić się na tym, co TU i TERAZ...
to pomaga oswoić emocje i strachy...
słonko świeci, czuję jeszcze lato...
jest dobrze...
miłej niedzieli! :D
że mieszkam na końcu świata... Mam przyjaciółkę, nie, to za duże słowo, mam koleżankę... te, które znają... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (6)
ale jeszcze tylko 3 lata...
i nie żałuję --- zbyt długo trzeba oszczędzać na niektóre marzenia, a ja bywam niecierpliwa...
powodzenia i wytrwałości!