Hej Dziewczyny,
ostatnio nie mam czasu, żeby usiąść na spokojnie i poklikać z Wami...
Pierwszy tydzień ferii spędziłam u siebie, biegałam po lekarzach i robilam wszelkie ważne badania, bo w rodzinie dzieje się niedobrze... co prawda tej dalszej, ale lepiej dmuchać na zimne...
Na szczęście wszystko jest ok. Nawet pani doktor pochwaliła mnie za dbałość i za pilnowanie terminowych corocznych cytologii...
Nawet moją mamę udało mi się wreszcie namówić :)
Potem wyjazd, szybki i burzliwy...
Dziwnie się czułam. Nagle znów w samym centrum zamieszania.
K. się obudził i chciał odgrzewać naszą burzliwą relację... Tyle, że jak dla mnie, nie ma już do czego wracać... no może sex byłby ok... chociaż wolę zachować te lepsze wspomnienia i nie wracać do tego wszystkiego...
Ogólnie facetów dopadł jakiś syndrom albo ja coś rozsiewałam wokół, bo musiałam się opędzać... i przez przypadek pogoniłam pewnego osobnika... :( ale widać tak miało być...
Zresztą nie byłam w nastroju do romansowania... chociaż dałam się namówić Bigowi na porwanie... Nagle, po kilkunastu latach zechciał mnie poznać ze swoim synem i pokazać całą rodzinę...
Do dzisiaj nie wiem co o tym wszystkim myśleć, więc robię co w mojej mocy, by szare komórki zająć czymś innym :/
Wiem, że tak się nie da w nieskończoność...
Pogubiłam się w swoich uczuciach do niego... nie wiem czy to jeszcze miłość, czy już tylko przyjaźń... miliony myśli w głowie...
a on oczywiście nie ułatwia mi niczego... tylko jest... bardziej obecny niż kiedykolwiek wcześniej i taki jakiś inny...
ech...
Jejku, nic już nie wiem...
Miłego wieczoru!
że mieszkam na końcu świata... Mam przyjaciółkę, nie, to za duże słowo, mam koleżankę... te, które znają... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (8)