że mieszkam na końcu świata... Mam przyjaciółkę, nie, to za duże słowo, mam koleżankę... te, które znają mnie dłużej wiedzą co nieco na temat naszej "przyjaźni"... gruchnęła jakiś czas temu, wiele się temu przysłużyło wydarzeń, między innymi choroba mojego dziadka i brak wsparcia z jej strony... po ponad roku wyciągnęłam do niej rękę, bo wydawało mi się, że przekreślenie kilku lat znajomości przez nieporozumienia nie ma sensu... Na początku było lepiej... starałyś czytaj więcej »
dziś leniwie... nie musiałam się zrywać z łóżka, więc nie jest źle :)) W weekend byłam uwolnić trochę energii i wytańczyłam się porządnie, obie z kumpelką potrzebowałyśmy poplotkować, podrinkować i poszaleć na parkiecie. Poprzedni tydzień zakończył się nerwami. Stanęłam w obronie bardzo dobrej koleżanki z pracy i po raz pierwszy w pracy zachowałam się jak s... w stosunku do kolegi, który okazał się całkowitym dupkiem. Koleś jest facetem zakompleksionym, który chce czytaj więcej »
się dzieje... zwłaszcza w mojej głowie :) natłok myśli... jakby siedziały we mnie dwie osoby... a każda chce przeforsować swoją wizję i pragnienia... i gubię się już gdzie tak naprawdę jestem JA, i moje prawdziwe pragnienia, nie oczekiwania innych... czy naprawdę chcę spełnić marzenia z dzieciństwa... czy lepiej je odpuścić i wybrać inną drogę...? to jakiś obłęd... a los nie chce mi pomóc... wciąż zmusza do wyborów i podejmowania decyzji... czytaj więcej »
nie jestem z siebie dumna... namieszałam, że hej... nie tylko w swoim życiu, ale i w głowie... i chyba zrozumiałam w czym problem... moje życie nie jest wcale skomplikowane... to ja je komplikuję, gmatwam...na siłę ulepszam, poprawiam... tak jakbym bała się być szczęśliwa lub zdać na los, który zwykle wie lepiej ode mnie... a potem gdy namieszam dociera do mnie prawda... tak się czuję obecnie... jest jednak promyk nadziei, że pewne rzecz czytaj więcej »
jest. zwłaszcza dziś :) słonce nie rozpieszcza mojego regionu za bardzo, no ale i tak jest dobrze. szczególnie od kiedy zrobiłam porządki i pousuwałam zbędne jednostki pojawiła się przestrzeń całkiem znośna i został na placu boju tylko jeden ktoś, z kim można coś budować i myśleć poważnie o przyszłości... zaskakujące jest to, że nie jest nim ten, który był "pewnikiem"... znów zaskoczyło mnie życie... ale w sumie na duży plus... czytaj więcej »
nareszcie moja ulubiona pora roku nadeszła :))) co prawda słońca dziś nie widać, ale to nic... we mnie świeci i to wystarczy... moja alergia nie podziela mojego zachwytu, ale na razie daję radę :)) dziś ostatni dzień bardzo wytężonej pracy, na szczęście. wczoraj oficjalnie zakończyła się nasza wymiana z Holandią, dziś rano tylko jeszcze żegnamy ich i spędzamy cały dzień w pracy, bo po południu spotkania z rodzicami i rada ale pomimo, że ostatnio było czytaj więcej »
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.