I wreszcie po 11 - u latach moje modly zostaly wysluchane. Zasypalo nas. Doslownie. Odcieci od swiata jestesmy, ale wcale nie smutni z tego powodu.
Wyjsc z domu sie nie da. To znaczy na spacer lub ulepic balwana czy tez powalczyc na sniezki to tak, ale pojechac gdzies to juz nie. My po prostu nie przygotowani jestesmy. Opon zimowych nie posiadamy o lancuchach juz nie wspomne. W sklepie tez trudno to kupic, bo w Rzymie ostatni raz taki snieg byl 27 lat temu. Ale nic to. Zabawa jest i magia jest i to jest najwazniejsze. Moje dziecie ucieche caly ranek mialo. Teraz suszy sie przy kominku, ale juz wyglada na zewnatrz, bo trzeba dopracowac balwana. Maz po raz pierwszy w zyciu widzial tyle sniegu i modli sie, zeby nie stopnial za szybko. Z pracy zadzwonili, zeby nie przychodzil wiec spaceruje kolo domu i podziwia. Posmakowal nawet troche bialego puchu i stwierdzil, ze taka zime to on chce co rok. :)
I ta usmiechnieta gebunia dzieciecia mojego zycze milej soboty :)
No i stalo sie! Znalazlam go wczoraj. Przygotowujac farbe, bo kolorek mialam zrobic wypatrzylam tego intruza.... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)
milego sniegowania!
lodowka zapelniona, bo kilka dni temu zakupy zrobilam, ogrzewanie jest, drewno do kominka tez, prad dziala, bo sa i takie okolice, gdzie nie ma
Rzym i okolice zablokowane przynajmniej do wtorku
znajomi i rodzina dzwonili zatroskani i zdiwieni,ze my zadowoleni jestesmy, a my po prostu cieszymy sie chwila :)