Wczorajszy dzien nie byl dobry dla mnie. Czasami mnie nachodzi taki totalny dyskomfort duszy. Prawie caly dzien przelezany z futrzakiem. M. probuje mnie rozluznic ale raczej to sie nie udaje.
Wychodze z domu, nie biore auta, wsiadam w tramwaj, nastepnie drugi, laduje w innym miescie spory kawalek od domu. Czas wracac do domu. M. sie o mnie niepokoi. Autobusem, nastepnie biore taksowke wracam do domu.
Jaki imperatyw mna kierowal nie wiem. Ale to tak przy okazji.
Dzisiaj rano lepszy nastroj, zbieram sie do pracy. W przerwie pracy pomagam synowi, ktory mnie odwiedzil zalatwic jedna rzecz. Nastepnie dalej praca. Ale w glowie mysle o jednym ... . Mysl ta staje sie coraz bardziej natretna. Staje sie imperatywem.
Po pracy jade po M. Dzisiaj ma pewne badania. Wczesniej jemy obiad w knajpce. Badania szybko zrobione, M. prosi by zostawic ja jeszcze w pracy, bo chce cos dokonczyc. Oczywiscie
Ja nie jade do domu, jade kilkanascie km w pewne miejsce. Trzeba zrealizowac to co bylo poczatkowo, pojedyncze myslą, z czasem zas stalo sie bardzo natretnym ... (nie pisze czym bo zdradze puentę)
Wchodze do centrum handlowego, tak tam na galerii na I pietrze jest to miejsce. Jade ruchomymi schodami do góry. Juz niedaleko. Jest !!! :).
Oto moja cukiernia kupuje to co tak natretnie nachodzilo mnie od rana.
Kupuje i zjadam rurkę z kremem , najpierw jedna potem druga i niestety trzecia. Dobrze ze nie mam nadwagi :). Potem jeszcze pare slodkosci na wynos. Jade po M. wracamy do domi
Imperatyw - rurka z kremem :)
Fajnie byc w domu Na ostatnie 120 godzin zycia, 90 godzin w pracy, nie liczac dojazdow i przemieszczania... więcej
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (7)
A rurki - no nie przesada ! Znowu mam smaka :)
A.
Pozdrawiam