Za jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu, uważam przejście na dietę wegetariańską, ale nie uważam to za wyznacznik "człowieczeństwa" Jest to tylko mały element wiekszego projektu który zwiemy wrazliwościa albo empatią.
Pamiętam moją rozmowę, przed laty na spotkaniu autorskim z Panią Prof. Szyszkowską oraz jej partnerem. Oboje są wegetarianami od kilkunastu lat.
Już po oficjalnej części rozmawiamy, opowiadam im o swojej, znacznie krótszej drodze wege. Opowiadam im jaką mi radość dało i daje (dalej daje) przejście na wegetarianizm. Ze dzięki tej decyzji czuje się lepszą osobą nie od innych ale dla siebie. Ze to była moja jedna z najlepszych decyzji (nadal jest) w moim życiu. Ze to jest tak jakby "unosić stale się nad ziemią" . Partner Pani Profesor potwierdza, ze u niego podobnie tez się czuje lżejszy i lepszy.
Te zdania wystarcza moim zdaniem na pytanie co daje nam jednostkom przejście na wegetarianizm.
Ale pytam, czy to oznacza, ze cała reszta "zjadaczy mięsa" jest gorsza ? Jest zła ?
Oczywiście, ze nie ! Fundamentalizm potrafi każda nawet słuszną idee zniszczyć.
Wrócę do słowa które uważam za jedno z najważniejszych "empatia" . Niech każdy z nas stara się tak jak potrafi. Dla mnie częścią tej drogi jest wegetarianizm, ale wyrzucam sobie, ze nie potrafię, ze za mało pomagam innym, do możliwości, ale zawsze znajduje jakieś inne potrzeby, wydatki czy nie pomagam przez brak czasu.
Znam osoby "mięsożerne" które walczą aby przewozić zwierzęta, czy trzymać kury w bardziej humanitarnych warunkach.
Są ludzie nie zajmujący się tym tematem, ale czyniących dobro w innych płaszczyznach, np. pomagając w hospicjach, na rzecz dzieci, kobiet etc. Czego ja nie robię niestety
Nie dzielmy ludzi na "vege" i "mięsożernych". Hitler tez nie jadł mięsa, Dalajlama (chyba) czasami spożywa mięso. Każda/y z nas dzięki dostrzeganiu rożnych barw naszej egzystencji, ma trochę inaczej skierowaną wrażliwość.
Ważne abyśmy obojętnie skąd pochodzimy, co robimy, gdzie będziemy starali się pracować nad naszą własną wrażliwością ... .
Znowu tu wracam. Nie wiem jak napisać ten tekst - wszystko we mnie przemieszane, myślę, że zbyt... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)
Zauważam od lat ciekawe zjawisko hipokryzji : ktoś kto je mięso, czyli je zwierzęta, oburza się, gdy słyszy, że ten drugi ich nie je, ale nie przez wzgląd na ich dobro, a na swoje dobro.
Sam je je, ale uważa, że ten który ich nie je, nie ze względu na empatię, a własne zdrowie jest zły. No bo jak można nie jeść mięsa i powiedzieć, że to nie ze względu na dobro zwierząt, tylko własne. To już lepiej je jeść, prawda?
Bawi mnie ten przypadek hipokryzji od lat :)
:-)