Wiem co czujesz. Także grzesznicą jestem, a do tego także korzystam z kulinarnych usług mojego niemieckiego faceta, który cuda potrafi tam w tym pachnącym przyprawami pomieszczeniu przyrządzać. Ja - ni w ząb. Raz chciałam mu jajka na twardo zrobić na śniadanie, to przypaliłam. Bawarkę? Wlałam za dużo mleka. Pakieciki z łososiowych filetów z ziołami? Nawet nie wiem jak takie cudo ma wyglądać.
Także spotkamy się na sądzie ostatecznym i spoczniemy w tej samej celi, dla tych z nas, które nie potrafią wymierzyć szczypty, albo doprawić "na oko" (najbardziej denerwujący zwrot w książkach kucharskich, jaki tylko można wymyślić).