Mam dylemat. Przedmiot rozterek to oczywiście związek i mężczyzna. Od jakigoś czasu kompletnie nie mogę się dogadać z A. Nie poznaję Go,stał się bezkompromisowy,potrafi się nie odzywać całymi dniami. Uważa że ja jestem winna całej sytuacji:( naprawdę potrafię przyznać się do winy,czy błędu. Ale nie jestem winna,że mam egzamin,że jest sesja w styczniu,lutym i nie mogę nigdzie jechać. Albo jakiś termin z wyjazdem jest nie do pogodzenia,jak mogę jechać to jestem otwarta. Poza, tym jak mogę nie chcieć/nie móc u niego nocować. Nie chcę,skoro mieszka z bratem, czułabym się niezręcznie. Bylibyśmy sami to jakoś inaczej. Ale problem może być bardziej złożony. Był weekend sms mogę liczyć na palcach jednej ręki,telefonów też. A jak mamy się spotkać. On do mnie nie przyjdzie,"przyjdź do mnie Kochanie". Najgorsze,że nigdy się tak nie zachowywał. To trwa jakieś 3tygodnie. Od tego jak powiedziałam,że nie mogę jechać.
Boję się,że A. wyszukuje problemy,że coś mu przestało pasować,że mu przestało zależeć. Wiem,od razu napiszę,że tu nie chodzi o "kogoś". On twierdzi,że ja się nie staram. Uważa,że wszystko dopasowuje do mnie. Upatruje w tych naszych problemach mojej winy.
Jesteśmy ponad rok. I długo i krótko. Widywaliśmy się codziennie. Spędziłam z nim urlop w jego rodzinnych stronach. Pamiętam,że pierwszy raz byłam tam właśnie o tej porze. Cudownie było. Byłam naprawdę szczęśliwa. A teraz? nie wiem co dalej...
Kocham Go,myślałam że będziemy zawsze razem,że damy radę z wszystkim. Ludzie radzą sobie z gorszymi problemami w związkach. Tym bardziej Go nie rozumiem.
Dlatego nie wiem co dalej...nie mam zamiaru się mu narzucać. Chciałabym,żeby powiedział "przepraszam Kochanie że jestem taki uparty". Tylko obawiam się,że tego nie zrobi. A. jest przekonany o swej racji i nieomylności,że ja robię źle dla naszego związku. Zaczęłam wątpić czy mu zależy i straciłam grunt pod nogami:((((
Jakby ktoś miał radę to będę wdzięczna. Chwilowo jestem skołowana. Za zrozumienie i dobre słowo też będę wdzięczna:)
Pozdrawiam,
M.
Już po obronie. Wzięłam się za szukanie pracy. Nie ma być od razu docelowa, no ale chcę się rozwijać, iść... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (3)
Tylko szczera rozmowa - sprobuj pojsc na kompromis, ale tego samego oczekuj od partnera.
Jin ma racje, mezczyzni sa inni. Ich reakcje czesto budza w nas sprzeciw, bo sa nie takie, jakich oczekujemy.
Pokaz mu, jak Ci jest przykro, kiedy sie w ten sposob zachowuje, wyjasnij dlaczego nie chcesz isc do niego podczas obecnosci brata. Czasem mezczyznie trzeba klasc lopata do glowy , o co nam chodzi, bo dla nich problem nie istnieje. Bedzie dobrze ... pozdrawiam