Jest już czwartek, a ja nawet nie wiem kiedy minął mi poniedziałek, wtorek i środa. Zaczął się intensywny tydzień (co u mnie jest rzadkością), a to również za sprawą tego, że pochorowała mi się babcia z dziadkiem i codziennie chodzę im na zakupy. Na co nie narzekam, bo zakupy lubię robić - także te spożywcze :) Potem sprzątanie w domu, spacer z psem - to normalka. Ale w poniedziałek byłam jeszcze w bibliotece, bo mam do napisania dwie prace z psychologii... a po drodze wstąpiłam jeszcze do butiku i kupiłam sobie bluzeczkę, normalnie się w niej zakochałam :P
We wtorek oprócz co dwu-tygodniowej wizyty u alergologa (odczulanie) - i babcinych zakupów, byłam w Raciborzu. 100 km samochodem od mojego miasta. Byłam z B. zawieźć Jego znajomego do swojej dziewczyny, a w sobotę jedziemy go odebrać :)
A ja lubię podróże, nawet kiedy jest już ciemno i za oknem widać tylko światła nadjeżdżających pojazdów i latarnie przy drodze...
Koniec rozmyślań... Zabieram się za pisanie pracy zaliczeniowej. Brrr..
Jest już czwartek, a ja nawet nie wiem kiedy minął mi poniedziałek, wtorek i środa. Zaczął się intensywny... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (1)