W pełni się zgadzam. Pisanie to magia uzależniająca. I ciężki kawałek chleba. Nauczyć się od zera... ja się uczyłam od zera, no może troszkę powyżej ;) a teraz uwielbiam podpatrywać dobry warsztat, sycić się nim, zdumiewać, lub zwyczajnie cieszyć. Daje mi mnóstwo radości.
Część ludzi nie odczuwa potrzeby dzielenia się tym, co pisze, chowa do szuflady a moja szuflada wkrótce by zwariowała. Chociaż nie mam zbyt wielkiej widowni, a właściwie na palcach jednej ręki by policzył, nie zrażam się.
To niezwykłe uczucie doświadczyć naszej historii w czyichś oczach, w innym sercu, innej wyobraźni. Ale po to też piszemy. J.K Rowling wyraziła się w podobnym tonie, opowieść żyje prawdziwie dopiero wtedy, gdy znajdzie się ktoś, kto zechce jej wysłuchać. Czego nam obu, na teraz i na zawsze życzę :)