Z pralką przegrałam, prywatna "złota rączka" też, oznajmił: trzeba kupić nową.
Z mrozem z kolei ja wygrałam, bo odbyłam spacerek w pobliskim lesie, mimo trzeszczenia śniegu pod podeszwami słyszałam czasami ptaki, pora południowa, słońce świeciło, to i powychodziły ze swoich igloo.
Ze słońcem pobawiłam się w chowanego.
Ale w pewnym momencie trochę było niebezpiecznie, bo dwa psy się nagle pojawiły, aż mi ciarki po plecach przeszły. Z początku pomyślałam, że to wilki i na pewno głodne. Wprawdzie czerwoną czapkę na głowie miałam (ale nie kapturek), ale zaraz żeby dwa?!
No dobra, pożartować sobie mogę pisząc to teraz.
Okazało się, że pieski bardziej były w strachu niż ja.
Tymczasem poddenerwowana krzyknęłam: sio! Kurcze jak do kur, ale ze strachu to się może człowiek pomylić. Jeszcze ręką machnęłam podczas tego sio! na prawo, a pieski posłusznie skierowały się w tamtą stronę.
Jak się teraz zastanawiam, to nie wiem czy były wygłodzone, niedaleko są zabudowania, mogły urwać się i gdzieś we dwóch okolice pozwiedzać.
Z duszą na ramieniu skończyłam (w trybie przyspieszonym) spacer po lesie. Ale ogólnie super.
I jeszcze jedno: poczułam ciepło promieni słonecznych, baaardzo miłe uczucie:)))
Hej, Ada, odezwij się, bardzo, bardzo proszę...
Pozdrawiam Was. miłego wieczoru:))
Przyznaję, i zdaje się, że powtarzam za niejedną matką, że kiedy urodziłam córeczkę, był to dla mnie... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (3)
Pzodrawiam
A.
A z pralka trudno nie zawsze mamy szczescie miec sprzet " stary ale jary " Buziaki ****