Przyznaję, że miałam dzisiaj wyrzuty sumienia.
Dopiero niedawno mi przeszło i mogłam spojrzeć sobie w oczy.
Tak prawdę mówiąc dotrzymałam obiecanego słowa z początku roku: miałam nie jeść nic słodkiego przed komputerem i to spełniłam. No, ale jednak nadużyłam, to się nazywa łakomstwo, a temu powiedziałam w Nowy Rok: nie! A dzisiaj: czekolada cała (wiadomo z orzechami), szarlotki 1/4 i jeszcze świeża bułka z miodem, na szarlotkę zerkałam, właściwie to obie na siebie zerkałyśmy, a do tego pachniała tak cudnie, że jeszcze skusiłam się na mały trzycentymerowej grubości kawałek.
...Wszystko zaczęło się od ptysia, na którego już dawno nie miałam takiej ochoty jak właśnie w środę.Trzy cukiernie odwiedziłam, niestety zawiodły mnie. Poszłam do jeszcze jednej cukierni, ale zmieniłam zamiar...tam są wspaniałe rurki. Pan sprzedawca/cukiernik szykuje (piecze) wafelki na rurki już od godziny trzeciej rano... potem zawija na specjalnym przyrządzie i czeka na klientów, tego dnia doczekał się na mnie.
Sama już nie wiem, to chyba z tego zimna taką mam ochotę na te węglowodany...
Przyznaję, i zdaje się, że powtarzam za niejedną matką, że kiedy urodziłam córeczkę, był to dla mnie... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (16)
ściskam Mago;)
ściskam Mago;)Oj nie jest łatwo, kusicieli wokół mnóstwo:))) Dorcia, myślę, że napiszesz coś o wczorajszym spotkaniu, to wzdychanie, chyba ma powiązania z ostatnim wieczorem. Miłego dnia:)*