Nie jestem oryginalna - cieszę się z wiosny, jak gwizdek!! Życie żwawiej pulsuje mi w żyłach, aortach, naczynkach; śledzę zachłannie pierwsze odważne pączki i małe zielone kły, wyglądające z rozciapanej ziemi. To JUŻ!!! Hura!!!
To ta miła i miękka twarz wiosny.
Ja mam bardziej brutalne oblicze, a raczej zupełnie inną część ciała (czy też kilka z nich) - wiosna obnaża fakt że coś niecoś nie chce się zmieścić w moje cienkie płaszczyki. Tu mnie pije, tam się marszczy, rzyć potrzebna jest do życia, ale mniejsza niż moja wystarczy spokojnie. Co ja sobie zrobiłam!!
To jest własnie ta DRUGA MAŃKA, o której miałam już kiedyś napisać, a nie napisałam. Wspomniałam tylko o mańce pierwszej -myślowej marcowej odmianie. Teraz druga - cielesna - jest sprawą palącą i konieczną. Po prostu trzeba coś mądrego ze sobą zrobić.
Moje życie generalnie gra. Nie jest idealne, ale jest dobre i bardzo doceniam to, co mam. To ja sama sobie nie gram. Bo... w lustrze widzę obcą babę i nie teges mi z tym. Czas najwyższy ulepić się znowu na własne PRAWDZIWE podobieństwo, poskładać się, jak rozsypaną układankę. Chcę znów być sobą sprzed 10 kilogramów. Chcę być piosenką, którą słyszę w swojej głowie.
Takie to banalne, że aż mi przykro. Smutno mi, że zasilam grono zakompleksionych, malkontencących i nieakceptujących siebie. Nie robię z tego tragedii, są na tym świecie większe problemy. Fajnie, że ja mam na razie tylko takie. Ale dla mnie one są jednocześnie aż takie. Skoro mam trudności nawet z płaszczykami, to moje nadkilogramy niestety nie są imaginacją, ale absolutną rzeczywistością, przylepioną do mnie tu i tam.
Nie będę kłamać - sama się o nie postarałam. Teraz więc cierp ciało, jak żeś chciało. Będzie dieta. Od jutra. I jogging. I siłownia. I step. Och nie, nie jestem oryginalna. Jestem typowa baba, pełną gęba i (na razie jeszcze niestety) bardzo pełnymi biodrami...
Och, zapowiadałam się tu z powrotem już dwa razy... jak nie epidemia, to przemarsz wojsk... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (8)
Luciu - przepis na "zeppole" bardzo proszę.
Buziaki!
Efekt? Moje wiosenne ciuchy w większości są nie-do-włożenia. Skurczyły się.
Pozdrawiam słonecznie xoxoxoxoxoxo
Do pracy, za miesiąc chwalimy się osiągnięciami!
Do roboty zabieram się od jutra, dzisiaj jeszcze żegnam się z piwem, z pączkami i z czymś innym smacznym, co wygrzebię z lodówki. Jestem żarłok i hedonistka rozpasana, co poradzę, fakt faktem. Co prawda uważam, że "mniej" czasem znaczy "więcej", ale to tak cholernie trudno przetłumaczyć swojemu podniebieniu!!
Madzia : chwalę się za miesiąc, co zwojowałam. Do Klubu Optymistek zapisuję się rękami i nogami, a swój klub może nazwę... Klubem Znikających Kilogramów (Daj Boże).
A.