Dzisiaj będzie o zdrowiu a raczej jego uszczerbkach.
Miało być z drugiej mańki i miało być do przodu i miało być optymistycznie i bojowo, ale co zrobić, kiedy własne ciało było mi wrogiem? To prztyczek w nos, od somy dla psyche. A może memento, bo i o ciele czas sobie wreszcie przypomnieć (i ZADBAĆ O NIE!!!!). Jak by nie było, jednak je mam.
Najpierw we wtorek,akurat żeby zburzyć mi miły poponiedziałkowy klimat, przyszło mi zmierzyć się z gastroskopią i to było... .... .... Są ludzie, którzy przechodzą gorsze badania, wiem i współczuję. Są tacy, co gastroenteroskopię znoszą gorzej niż ja, łączę się z nimi w żalu. Ale są i tacy, co znoszą ją dużo lepiej. Podniosłam się z leżanki, jak pobita. W pełnym szoku. Takiego gwałtu na moim ciele nikt się nigdy nie dopuścił, więc byłam oszołomiona i pognębiona. To była moja dziewicza gastroskopia i choć, że tak powiem, otwór wlotowy nie ten i narzędzie zbrodni inne, to naprawdę w pewnym sensie miało to coś z gwałtu. To niezła przenośnia na określenie takiego badania.
Rura z kamerą dopieściła mi gardło brutalnie, potem przez 3 dni mówiłam z trudem, bo okropnie bolało. Przeziębienie dokuczało jakby do kompletu... Pisać nie miałam ochoty zupełnie, mózg przeszedł z trybu pracy do trybu czuwania i nie emitował nic z sensem . I tylko do euforii doprowadził mnie fakt, że jest! JEST diagnoza!!!! Wiem, co za cholera mnie dręczy i męczy, co za dysfunkcja mnie trzepie i kwasi. Nazywa się to-to refluks i narobiło mi nadżerek na przełyku.
I kiedy już zdawało się, że powitam sobotę w nastroju weekendowym, głowę urwało mi ciśnienie, które przestałam mieć w wersji modelowej, a które wściekło się i kazało potulnie warować do poniedziałku.
Teraz więc, gdy już stan ciała dogonił stan ducha, strrrrrasznie, przeraźliwie, niezwykle mocno chcę być gdzie indziej, niż w pracy!!! Chcę podnieść głowę do słońca - które mimo nawrotów zimowych tak cudnie grzeje - pooddychać rześkością powietrza, poprzytulać się do brzóz, które mają ponoć wyjątkowo dobrą energię i nawet ten obmierzły śnieg nie popsułby mi nastroju.
Ogólnie, wynik starcia DUSZA : CIAŁO przez ostatni tydzień z haczykiem - 1:1.
Och, zapowiadałam się tu z powrotem już dwa razy... jak nie epidemia, to przemarsz wojsk... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (2)
Tobie też - dużo zdrowia dla Ciebie i Twojej Rodzinki!! Mam nadzieję, że wszelkie paskudztwa omijają Was wieeeeeeelkim łukiem :))))