DUŻĄ papierową torbę kupię dziś chętnie. Bo przez większą część dnia mam ochotę na to, by dziecięcym sposobem założyć sobie coś na głowę - torbę na przykład - i udawać, że mnie nie ma. Mogę też okręcić się kocem, albo twarz razem z głową zawiązać ręcznikiem.
Jednak nawet sama przed sobą nie mam po co udawać, że to zadziała. Smutek znajdzie mnie i pod torbą i pod kocem i pod ręcznikiem. Nadgryzł mnie dziś rankiem i konsumuje nadal. Pogoda rano była tak przygnębiająca, że nic, tylko poszukać odpowiedniego sznura i odpowiedniej gałęzi, ale to nie to, nie taka jest przyczyna... Inaczej słońce zasiałoby mi już pod skórą drobinki optymizmu, gdy tymczasem gorycz wygrywa z nieśmiałymi próbami pogodniejszego dnia.
No cóż. Bo nie wiem, kim trzeba być, by zatrudnić kogoś na czarno, a po dobrze wykonanej ciężkiej pracy, powiedzieć mu dosłownie - "nie chcę cię widzieć", odliczyć mu od zarobku swój ZUS i powiedzieć jeszcze, że zapłata będzie w bliżej nieokreślonej przyszłości. To nie mój pracodawca okazał się taką świnią, tylko gówniarz, u którego pracował mój K. Nota bene - kolega! Mam straszne poczucie krzywdy, a najmniej chodzi w nim o pieniądze. Jak musi czuć się więc mój K.?
Nie wiem, jak brat może przyjść do siostry z prośbą, by wzięła na niego spory kredyt, podczas gdy jego żonie nie chce się iść do pracy od kilkunastu lat (po prostu. Dziecko ma dorosłe.) Matka rwie włosy z głowy i łyka tabletki na zbyt wysokie ciśnienie. Ma wyrzuty sumienia, bo odmówiła, ale boi się niesolidności swojego brata (ma do tego konkretne podstawy) i buntuje się, bo on pamięta o niej tylko przy okazji kolejnych pożyczek. Nota bene - już jest jej dłużny i nawet na ten temat sie nie zająknie.
Mam ochotę powiedzieć, że ludzie są do de., ale nie będę generalizować, bo to niesprawiedliwe. Lepsza już ta torba...
Długo mnie tu nie było. Nie czułam potrzeby dodawania niczego specjalnego do słów, jakie pojawiały się tu po 10 kwietnia, w zasadzie ograniczałam się do komentarzy. Potem mój zapał do pisania ostro ścięły kwasy jakie się tu pojawiły i szczerze mówiąc, ciągle mam bardzo niemiłe uczucie, gdy czytam, jak kiedyś było wspaniale, a jak teraz fatalnie. Nieżyczliwość mnie poraża, może dlatego, że mimo wszystko wierzę w ludzi i moja naturalną cechą jest to, że ja jestem im życzliwa. Kiedy czytam, jak kiedyś było genialnie, w przeciwieństwie do teraz, to czuję się jak jakiś gorszy sort. Walczę z tym wrażeniem, ale ciężko było mi się przemóc, by znowu coś tu napisać. Ciężko. Ale... czemu mam czuć się od kogoś gorsza? Akurat w tym przypadku dziś zdejmuję torbę z głowy.
pozdrawiam !
Och, zapowiadałam się tu z powrotem już dwa razy... jak nie epidemia, to przemarsz wojsk... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (7)
Co do pracodawcy... hm nie spotkalam sie z czyms takim a raczej spotkalam ale tylko w wypadkach pracy, ktora mozn zaliczyc do wspolczesnego niewonictwa. Widzialam to w Grecji np: na wyspie Paros gdy Grecy w hotelach zatrudniali Moldawi odbierajac im paszporty i zmuszajac do morderczej pracy na czarno. Taka sytuacja wydaje mi sie niemozliwa w kraj rodzimym czy tam gdze mamy prawo pracowac mysle o UE. Kredyt... hm tez mamy w rodzinie pasozytow grunt to sie nie dac... choc latwo powiedziec...
a w internecie jak w życiu - każdy szuka czegoś innego -- może tego, czego mu brakuje? jedni towarzystwa, inni wsparcia, albo konfrontacji...
mam to wszystko, więc tu założyłam sobie "album" i tylko wklejam czasem migawki z mojej codzienności lub odświętności (ostatnio trochę rzadziej)
..na dodatek jest tu kilka pięknych dusz, do których lubię zaglądać -- zupełnie nieważne czy są z ery SPRZED czy PO
..życzę poprawy nastroju ... ;-))
Korki nie daj sie, oczywiscie,, ze nie jestes gorsza :).
sciskam
A.
Wszystkim dziękuję za miłe słowa. Pewnie, że się nie dam - gdyby tylko doba była dłuższa i mogło się tyle pisać, ile by się chciało!
Kłopoty domowe powoli przysiadły na pupach - tzn. są, ale gryzą trochę mniej.
Ada - tez jestem zdania, że chamom i oszustom się nie odpuszcza i różnie na tym wychodzę - zazwyczaj robię sobie wrogów, bo polska mentalność jest taka, że powinno się spuścić głowę i nie wychylać przed szereg, a nie walczyć. Co do pracy K - (tak a propos, to moja druga połowa, wiem, że nie napisałam tego wyraźnie) - trzeba ją jeszcze udowodnić... wszelkie kontrole zapowiadają się z góry... i tak naprawdę trudno jest załatwić takiego... (tu każdy może wstawić sobie właściwe określenie sam)
pozdrawiam