TAK, dom robi się coraz bardziej sprzątnięty, by uczcić Wielkanoc. Prawie wszystkie okna są już umyte (a skoro tak, to właśnie zapluwa mi je deszcz), kurze zniknęły tam i tu, wiszą już świeże firanki, pranie kręci się za praniem, co najmniej jakbym zazwyczaj nie prała. Przede mną jest jeszcze szał szorowania parkietów - absolutnie znienawidzony... I zaraz będę przymierzała się do planowania kulinariów... i czasu coraz mniej...
...Oczywiście, tak jest zawsze. Nerwowość, pęd, zmęczenie. Na szczęście jednak te przedświąteczne dolegliwości nigdy nie dopadły mnie tak mocno, jak zwykły dopadać moją Mamę. Będąc nastolatką, obiecałam sobie, że nigdy nie dopuszczę do sytuacji, w której jakiekolwiek święta będą dla mnie - a przez to i dla innych - udręką i ciężarem, a dopiero potem radosnym czasem. Nadal przeraża mnie to, że w gonitwie przed świętami jest wszystko, poza świątecznym nastrojem: bukiet narzekań na urobienie rąk po pachy, padanie z nóg z przepracowania, wymyślne jęki finansowe, odczuwanie wyższości Pronto nad powodami do radości... i uczucie takiego wyczerpania, że po zasiądnięciu wreszcie do świątecznego stołu ma się ochotę spaść z krzesła i spokojnie poleżeć pod stołem, by odsapnąć.
Kiedy się nad tym spokojnie zastanawiam, to zazwyczaj w świętach brakuje mi świąt. Refleksji, docenienia chwili, wczucia się w to, co jest tych świąt istotą.
Jasne, teraz jak zawsze przed świętami, biegam, sprzątam, ale również jak zawsze nie daję się zwariować. Nie leżę też krzyżem, ale po swojemu ratuję dla siebie nadchodzącą Wielkanoc - zabieram się właśnie za pisanki. To małe radość o dużej sile rażenie. Wielkanoc bez majstrowania pisanek nie jest dla mnie pełnowartościowa. Są dla mnie odtrutką na każde zniewolenie przez brudny dywan czy płun do mycia drewna.
Wesołych jaj Wam życzę już teraz, jeszcze przedwielkanocnych, ale własnoręcznie malowanych, drapanych, farbowanych, wyklejanych czy jakich chcecie - i dziecięcej frajdy podczas zdobienia. Trzymam za Was kciuki!!! No i za Wasze jaja!!!
Och, zapowiadałam się tu z powrotem już dwa razy... jak nie epidemia, to przemarsz wojsk... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (9)
Zakupy, jakieś pichcenie. Posprzątam, ale mop będzie stał na straży. Deszcz chlapie a psy nie potrafią unosić się nad podłogą.
Dla mnie te święta mimo, że najważniejsze jakoś nie kręcą. Wolę Boże Narodzenie.Ale tradycja jest tradycją i jajko będzie.
Pozdrawiam :)
Buziaki.
Ja mam niestety tak, że akurat sprzątając przedświątecznie totalnie się odmóżdżam ;(
Ewa - chyba mało kto woli Wielkanoc od Bożego Narodzenia, prawda?
Lucia - proszę, powiedz, jak jest Wielkanoc po włosku!
Cons i Hania - nie daciej się :)
pozdrawiam!!
Skladamy zycznia Buona Pascha ( czyli Dobrych Swiat Wielkanocnych ) ... i ta Buona Pasqua rozbrzmiewa teraz dookola ... buona Pasqua... buona Pasqua .... usciski,....
Sprzątanie oczywiście rodzinne, więc i sił więcej. Ależ jestem z siebie dumna!
pozdrawiam i Wesołych Świąt!