Och, zapowiadałam się tu z powrotem już dwa razy... jak nie epidemia, to przemarsz wojsk jednakże... i tyle tego mojego pisania było, co nic. I to nawet dosłownie, a nie w przenośni.
Teraz jestem na urlopie, na niewyjazdowym urlopie niestety i mam zamiar pobawić się w Korkowe przyjemności. Kiedy zostaję sama w domu, jest błogo i cicho, telewizor ma przerwę w dudnieniu, a ja mam przyjemność z sączenia kawy (czarna, bez cukru) i z prasówki. Taki jest ranek.
A potem... przez cały (na razie drugi raptem) dzień wolna amerykanka - robię co chcę. I jest bunt- przeciw sprzątaniu i przeciw zbyt długim zajmowaniu się nie sobą.
Skoro moge sobie pozwolić czasowo na taki luksus egoizmu, to... na razie czytam. Przełknęłam "Zmierzch", pełna jak namocniej ambiwalentnych wrażeń, a teraz dalej maltretuję się wampirami, tylko na wysokim jakościowo C. Chyba mi na mózg padło, albo raczej wampiryczna żyłka, ktora noszę od podstawówki uaktywniła się na całego (kiedys napiszę tu o Sekcji Wampirskiej, powstałej w 2 klasie szkoły podstawowej... niewinnej, a rozdmuchanej do wymiaru sekty mordującej staruszki).
Hm, myślę tak sobie, myślę nad fenomenem Edwarda Cullena i może jeszcze bardziej nad jego autorką. Strach przed wampirem to niewątpliwie głębokie pragnienie, by przybył... Tylko dlaczego?
Od wczoraj mam motto: na pohybel obowiązkom! Coś trzeba mieć z życia... czasem trzeba być kimś dobrym dla siebie i mieć dla siebie więcej czasu.
... i na popisanie bloga też :)
Och, zapowiadałam się tu z powrotem już dwa razy... jak nie epidemia, to przemarsz wojsk... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (6)
Co do urlopu w domu...mnie odbito w drugą stronę. Zamiast robić słusznie to, co Ty - rzuciłam się na porządki...
Pozdrawiam :)