NAD RANEM przyszedł do mnie sen. Nie wiem skąd się wziął, chyba z odległej przeszłości, marzącej o przyszłości. Ale był z cyklu tych, z których nigdy nie chcę się budzić.
Przyśniła mi się moja wielka licealna miłość, jako dorosły mężczyzna, z gęstą, czarną brodą. Przytulaliśmy się nawzajem, po prostu ciepło, jak bliscy sobie ludzie, ale bez cienia erotyki i opowiadaliśmy sobie o swoim dorosłym życiu. Powiedział mi, że się ożenił i ma dwoje dzieci, że pracuje w Niemczech i dodał jeszcze kilka innych detali. Bardzo mu zazdrościłam tych dzieci, a ta żona chyba ukłuła mnie w serce. Powiedziałam mu, że zawsze będę go kochać. To była cudownie serdeczna rozmowa ważnych dla siebie ludzi o ich oddzielnych życiach, podczas której więcej niż słowa mówiły gesty.
POTEM było przebudzenie, z sercem dziwnie rozgrzanym, jakby owinięte było przed chwilą wełnianym kocem. Sen nie chciał trwać, choć nie chciałam by się rozwiał. Obok mnie spał pan K., niewątpliwie mężczyzna mojego życia i jego największa miłość, zrobiło mi się głupio z powodu snu.
NIEPRAWDA, mój licealny ukochany na pewno nie ma czarnej brody. Zanosiło się, że wyrośnie na niezłą wersję Mela Gibsona... ale nie udało się :) Nigdy mnie nie tulil i nigdy mnie tulil nie będzie. Nie widziałam go od kilkunastu lat. Ja nigdy nie byłam dla niego ważna. Ale z tym "zawsze kochaniem" to w pewnym sensie prawda, on zawsze będzie dla mnie ważny. Żeby wyrwać z siebie pierwszą miłość, chyba trzeba by było amputować sobie kawałek siebie. Dziękuję Bogu, że była, że mi się przytrafiła, bo dzięki niej - tej pierwszej, niewinnej, niedoświadczonej miłości dorosłam i dojrzałam do następnej.
...
SZUKAM jakieś puenty i nie znajduję.
Och, zapowiadałam się tu z powrotem już dwa razy... jak nie epidemia, to przemarsz wojsk... więcej
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)