Sobota rano, 10 kwietnia.
Tkwię przed telewizorem, w szoku absolutnym, czując się prawie tak, jak podczas ataków na World Trade Centre. Szok i oszołomienie dziejącą się tragedią zapanuje pewnie nad całym moim dniem.
Rozbił się prezydencki samolot, wszyscy zginęli. To aż nieprawdopodobne, ale się dzieje... Ministrowie, kancelarie, szefowie ważnych instystucji i para prezydencka zginęli... razem ponad 100 osób.... Nie jestem ani zwierzęciem politycznym, z fascynacją śledzącym świat polskiej polityki. Nie jestem zwolennikiem prawicy i nie głosowałam na Lecha Kaczyńskiego, ale z powodów czysto ludzkich, serce mi się ścisnęło i tak zostało. Niesłychanie niesłychanie mi żal.
W Katyniu nad grobami żolnierzy ludzie modlą się już za inne dusze.
Mój mały móżdżek nie ogarnia takich sytuacji. Tu taka symboliczna uroczystość, groby katyńskie i 1,5 km od Lasu Katyńskiego rozbija się samolot prezydenta RP. , Ginie mnóstwo najważniejszych osób w państwie, mnóstwo urzędów nagle zostało pustych, ale to nie jest przede wszystkim trzęsienie ziemi w państwie, ale wielka ludzka tragedia. Cholera, jakoś trudno mi się pozbierać...
Och, zapowiadałam się tu z powrotem już dwa razy... jak nie epidemia, to przemarsz wojsk... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (3)