Jestem przerażona. Po pierwsze rozmowami na temat wieku emerytalnego. Po drugie faktem, że w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Po trzecie obniżaniem się poziomu edukacji.
Z uwagi n a fakt, że będę musiała pracować jeszcze przez co najmniej 35 lat, jesli nie więcej, uważam, że chyba na starość poważnie zajmę się malarstwem. Zamknę swój mały biznes i byc może dorobię się wreszcie paru całkiem niezłych obrazów.
Wokół mnie od kilku dni fale radiowe zalewane są informacjami n a temat reform emerytalnych. Na początku nic mnie to nie obchodziło. Cóż tak to już jest, że od dwudziestu lat wszyscy starają się zreformować ZUS i KRUS, wiek, długośc życia, ale tak naprawdę nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami.
Mniej dzieci, niż demograficzny powoduje, że żyjemy coraz intensywniej i intensywniej pracujemy.
Najbardziej spodobał mi się artykuł o Szwecji. "Dziecko po szwedzku" w "Wysokim obcasach". Warto przeczytać. Może niekórzy zmienią zdanie na temat wychowania. Mimo to uważam, że w Polsce nie jest źle, choć jestem przeciwna biciu dziecka. Czasem jednak trzeba z nimi poważnie porozmawiać.
(nie chciał się wkleić link)
A najbardziej z tego wszystkiego przygnębia mnie poziom edukacji w Polsce. Moja córka od kilku miesięcy chodzi na lekcje matematyki (bywało, że udzielały ich na raz dwie matematyczki z najlepszych liceów w mieście), a pani od matematyki ciągle stawia jej dwóje. I tak się zastanawiam. Z kim skonfrontować postawę matematyczki? Dlaczego wciąż za poprawę jednego sprawdzianu stawia następne 1. Skoro wystarczyłaby jedna ocena. A poza tym, jeśli dwie inne matematyczki mówią, że Ada robi dobrze, a ta akurat twiedzi, że źle, to gdzie tkwi błąd?
U nas w Polsce nie ma w ogóle kultury nauczania. Pani nie chce dzieciom pomóc , bo nie. A pytam się dlaczego? Przecież ona nie jest w szkole na ciężkich robotach, tylko po to, aby uczyć. Chyba nauczyciele nie rozumieją co to znaczy kogoś uczyć. Chyba, że ja żyję na księżycu.
Gdyby jeszcze A. nic nie robiła. Gdyby załóżmy była wagarowiczką i lumpiarą, to ja bym zrozumiała postawę nauczycielki. A ona nawet, na moje prośby o ksero klasówek, wypina się i mówi: "...nie mam takiego obowiązku przedstawiać co tam Pani córka nagryzmoliła!".
Ale nie o tym, nie o tym Pani Hrabino....
Kwitnie już czeremcha i zapachniał bez, na nieszczęście moje, na strumienie łez,Po ogrodzie chodzę sam, to... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)
a może porozmawiaj z dyrektorem, bo ja uważam,ze skoro niepokoją Cię wyniki córki, to nauczycielka powina pokazać Ci na jakiej podstawie te 1 jej stawia