W "Idiocie" Dostojewski określa kobietę czterdziestopięcioletnią mianem... podstarzałej damy. Straszne! Co zrobić z tym nadmiarem lat, kiedy zupełnie się z nimi nie identyfikujesz? Jak unieść je z godnością, nie grzebiąc za życia mieszkającej w Twoim ciele małej dziewczynki?
I to jest autentyczny tragizm istnienia, konflikt dwóch racji niemożliwych do pogodzenia - kalendarza i wewnętrznego "ja". Osobista, mała, wewnętrzna tragikomedia, w którą wpisane jest niezrozumienie ze strony całej młodszej części świata, dla której Twoje mijanie się z czasem, jest kompletnie obojętne i nieistotne. A którą rozbawisz do łez, kiedy nie oprzesz się pokusie zaplecenia dwóch warkoczyków albo będziesz szła po krawężniku z rozłożonymi dla równowagi ramionami.
Zapewne wszyscy kiedyś doświadczą uczucia, że czas ich ciała biegnie szybciej od czasu serca i rozumu, ale to... marna pociecha.
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (5)
Ja mam o wiele wiecej lat i wcale mi one w zyciu nie przeszkadzaja. Lata sobie a ja sobie. Pozdrawiam.