Przejdź na stronę główną Interia.pl

M jak miłość, O jak obsesja

Marta chciałaby być chipem w mózgu męża - wiedziałaby, co myśli, widząc inną kobietę. Kinga marzy, by dziewczyny chodziły w czadorach. Narzeczony nie mógłby patrzeć, jak faluje im biust. Maciek po prostu wie, że Ewa go zdradza. Więc szuka śladów: w telefonie, w komputerze, na jej ubraniu. Zazdrość, choć podobno płynie z miłości, może ją zniszczyć.

Marta: Żeby zniknęły kelnerki, ekspedientki, aktorki...

- "Byłabyś zazdrosna o Catherinę Zetę-Jones? - Marta zagaduje przyjaciółkę. - A co, Maks ma robić z nią wywiad? - pyta Gośka. - Nie, ale miał ją na wygaszaczu ekranu. Koleżanka żartuje: - Na wygaszaczu to tylko Angelina Jolie mogłaby mi zagrozić!".

Reklama

Ale Marcie nie jest do śmiechu. Minęło pół roku, a tamto zdjęcie wciąż ją boli. Zobaczyła je przypadkiem - odwiedziła męża, redaktora w jednym z tygodników. Zeta miała w ustach cygaro. "To jednoznaczny, erotyczny podtekst", pomyślała. - "Ślinisz się przed monitorem?", wyszeptała do męża. - Popatrzył na mnie z niepokojem. Zaskoczył go ten prymitywny tekst. To nie był mój styl - wspomina Marta.

Maks kwadrans tłumaczył, że na komputerze pracowało kilka osób, że wygaszacz był tam od zawsze. Na oczach żony zmienił zdjęcie na widoczek z Wielkim Kanionem Kolorado. Marta: - W takich chwilach przypominałam sobie garaż ojca. Jego obrzydliwa świątynia, do której ja i mama nie miałyśmy wstępu. Raz weszłam, szukałam pompki do roweru. Ze ścian patrzyły "te panie". Z monstrualnymi biustami na harleyach, jachtach, koniach, w nienaturalnych pozach. Mama i ja miałyśmy małe, drobne biusty - opowiada.

I dodaje: - Wolałam sobie nie wyobrażać, co ojciec tam robił. A potem się wyprowadził do innej kobiety. Trzydziestoletniej. Mama miała wtedy 56 lat. Pamiętam, poczułam ulgę, że już nie będzie znosić upokorzeń. Nie, nie chodzi o romans, bo o tym nikt nie wiedział. Tylko o to, że ojciec miał oczy "dookoła głowy". Potrafił obejrzeć się za kobietą na ulicy. Nienawidziłam go. Solidaryzowałam się z mamą.

Marta zawsze miała wielu adoratorów. Wyszła jednak za Maksa także dlatego, że on jeden nigdy nie zerknął, nawet ukradkiem, na inną dziewczynę. Od tamtego dnia, gdy zobaczyła w redakcji zdjęcie Zety, zaczęła ją prześladować dziwna myśli. Starają się o dziecko. - Nagle "zobaczyłam", jak Maks towarzyszy mi przy porodzie. Położna jest piękną, młodą kobietą. Ja zmasakrowana, cierpiąca, rodzę nasze, JEGO dziecko, a on zerka na pielęgniarkę...

To ma być miłość, związek, bliskość? - zastanawia się Marta. Pielęgniarki, stewardesy - wie przecież, że mężczyzn kręcą kobiety w uniformach, brat jej mówił. Każdy lot samolotem jest więc okupiony niepokojem. Obserwuje męża, gdy stewardesy pokazują, jak wkładać kamizelki ratunkowe. I potem, czy zamówi drinka albo kanapkę z serem. A jeśli tak, to dlaczego. Jest głodny? Przecież nie lubi kanapek z serem! Może dlatego, że proponuje mu ją ta ładna pani. "Daj spokój. Nie znam drugiego takiego gościa jak twój Maks. Pamiętasz jego wieczór kawalerski? Wypił dwa piwa, a gdy zjawiła się striptizerka, zostawił kumpli. I pojechał do ciebie" - to brat Marty, który lubi jej męża. - Może.

A może Maks zostawił kolegów, bo był tam mój brat? Gdyby nie to, poszedłby na całość? - zastanawia się ona. W takich chwilach chciałaby dostać się do głowy męża. Być jego mózgiem, oczami. Wreszcie poznałaby prawdę. Tamtego dnia, gdy zobaczyła Zetę-Jones, po powrocie do domu wyprostowała włosy, by były identyczne jak tamtej. Włożyła biały podkoszulek - taki miała aktorka na fotografii. Jeszcze czerwona szminka, w ustach papieros. "A to co za cyrk?! " rzucił Maks po powrocie. I włączył telewizor, TVN Meteo.

Marta zagaduje: "Jesteś rolnikiem? Nie. Wybierasz się na narty? Nie. To po cholerę chcesz wiedzieć, jaka będzie jutro pogoda?!". - Wyć mi się chciało. Spędziłam pół godziny przed lustrem, myślałam, że jak wróci, od progu zaczniemy się kochać, a on poszedł oglądać Omenę. Dziś mogę z nią rywalizować, też jestem atrakcyjna. Co będzie za dziesięć lat? Za dwadzieścia, trzydzieści? Wolę nie myśleć o przyszłości - tłumaczy Marta.

- "Jesteś zazdrosna o pogodynkę?! Myślisz, że zaczai się na nią przed budynkiem telewizji?! To absurd!", śmieje się Gośka. - A ja czuję się zagrożona przez inne kobiety. Nie chodzi o to, że Maks mnie zdradza. Wiem, że nie. I myślę, że tego nie zrobi nawet w przyszłości. Ma katolickie zasady, których się trzyma. Z litości. A miłość? Nie wiem, czy ją do mnie czuje. Zresztą prawdziwa byłaby wtedy, gdyby tak mnie kochał, pożądał, że inne kobiety byłyby dla niego przezroczyste, aseksualne. I brzydkie - tylko dlatego, że nie są mną - opowiada Marta.

Próbuje zgadnąć, która kobieta jest "przezroczysta", a która nie. Jest czujna, obserwuje Maksa. "Podobała ci się pani? To się umów", prowokuje, gdy mąż składa zamówienie u kelnerki. Trochę za długo. Tak czuje ona. "Oszalałaś? Po prostu się waham", odpowiada. A Marta widzi, że odwzajemnił uśmiech hostessie, która częstuje ich jogurtem w hipermarkecie. "Przecież nie lubisz truskawkowego", krzyczy Marta.

- Zdarza mi się kopnąć wózek albo rzucić siatki na ziemię i wyjść ze sklepu. Kasjerka na pewno myśli, że gdyby mnie tu nie było, Maks poprosiłby ją o numer telefonu. Czuję się upokorzona. Jak zachowuje się mąż? Wybiega za mną z supermarketu. Choć boję się, że kiedyś przestanie - opowiada. Już nie pamięta, kiedy pokazała mu się bez makijażu. Przed snem też nigdy do końca go nie zmywa.

Naprawdę piękna czuła się rok temu na wakacjach. Pojechali z Maksem na turecką prowincję. Włożyła najkrótszą sukienkę z odkrytymi plecami. - Z ogrodów zerkały kobiety skrywające się w burkach. Widziałam, jak ich mężowie pożerali mnie wzrokiem - wspomina. Potem wróciła z Maksem do hotelu. Poszli na plażę. To był "koniec" wakacji. Kilka kobiet opalało się toples. - "Sztuczny biust. Dlatego tak sterczy. Widzisz? Świeże blizny", tłumaczyłam, gdy kobieta miała kształtniejsze piersi od moich. "Ale po co to mówisz? Mnie to nie obchodzi", śmiał się Maks.

- A ja nie jestem głupia. Widzę, jak inni mężczyźni na plaży zerkają na kobiety opalające się toples. Mój Maks odwraca głowę. W tym też jest coś nienaturalnego. "Popatrz sobie, boisz się, że się podniecisz?", powiedziałam raz w Turcji. "Masz paranoję. Marta, zrób coś z tym, bo mam dosyć", usłyszałam wieczorem. Wcześniej był obiad i kolacja w kompletnym milczeniu. Przeraziłam się nie na żarty, że on odejdzie. Postanowiłam się leczyć - wspomina Marta.

"Pani chce być kochana jak dziecko - bezwarunkowo! - mówi terapeutka. - Tak, właśnie tak chcę być kochana, wierzę, że są pary, które łączy takie uczucie" - mówi Marta. Nie chce słuchać, że taki układ też jest toksyczny i nikomu nie służy. Na drugie spotkanie nie idzie. Po co, skoro ta baba jej nie rozumie, trzyma stronę męża?

Od wyprawy do Turcji jest pewna, że przyjęłaby z ulgą, gdyby kraje zachodnie wprowadziły zakrywające ciało stroje. Ona, feministka, która zawsze współczuła kobietom w krajach islamskich! - Czasem płakać mi się chce, gdy idę z mężem Krakowskim Przedmieściem i mija nas grupa roześmianych dziewczyn w krótkich sukienkach, z dużymi dekoltami, rozpuszczonymi włosami. Jakby wszystkie kobiety zmówiły się, by kusić Maksa. Czuję ich perfumy i zastanawiam się, czy on jest wrażliwy na zapachy - opowiada.

Czasem w takim charakterystycznym geście Maks wtula nos we włosy Marty, w szyję i pomrukuje. Czy teraz chciałby pójść za zapachem tamtej kobiety? Spacer staje się udręką. - W Łazienkach, gdy widzę, że z oddali zbliża się atrakcyjna dziewczyna, skręcam w boczną alejkę. Oddycham z ulgą, kiedy nas mija. Nie chcę, żeby on widział, jak tamta kołysze biodrami, faluje jej biust. Nie mogę też patrzeć na dziewczyny, które uprawiają jogging. Obcisłe trykoty, w rękach butelka wody mineralnej, czapeczka z daszkiem i skaczące piersi...

Marta chciałaby, żeby park był pełen starców z psami, emerytek z kijami do nordic walkingu. Ma znajomą - ona dobiega sześćdziesiątki, razem z mężem pracuje na uniwersytecie w Lublinie. Kupili apartament na terenie miasteczka studenckiego. - Zwariowałabym na jej miejscu. A gdyby mój mąż był wykładowcą? - zastanawia się Marta. - To byłoby nie do zniesienia. Znam przecież Konające zwierzę Philipa Rotha. Wiem, co dzieje się w głowie mężczyzn w średnim wieku. Dobrze wiem... - tłumaczy.

Czasem chce, żeby nadeszła starość, żeby Maks stracił zainteresowanie seksem. Choć przecież ją też by to dotknęło. Tylko że wolałabym zrezygnować z tej sfery życia, niż... A potem czyta, że Picasso został ojcem Palomy, gdy był po osiemdziesiątce. I widzi na ulicy starców, którzy z trudem odwracają głowy za młodymi dziewczynami, jednak odwracają... Wczoraj szła ulicą i usłyszała za sobą głos: "Uwaga! Szkoda, żeby taka piękna kobieta zginęła pod kołami!". - Odwróciłam się. Za mną dreptał mężczyzna wsparty na balkoniku. Przechylał ciało w lewą stronę - może był po wylewie?

Mama powtarzała, że facetom tylko jedno w głowie... Miała rację - opowiada. Czasem myśli, że Maks umrze wcześniej, przecież jest starszy, a mężczyźni wcześniej odchodzą. Wtedy ona będzie wdową - to będzie czas spokoju. Zamiast zazdrości, rywalizacji poczuje wreszcie więź z innymi kobietami. "Czy ty go naprawdę kochasz?", zapytała niedawno mama. Myślę, że tak, ale wiem też, że wolałabym go widzieć martwego niż w objęciach innej kobiety.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje