Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kochanie, zakochałem się

To się zdarza. Mąż przyznaje, że kocha inną kobietę. Przysięga, że z nią nie spał, że łączy ich tylko chemia. Chciałby zerwać z tamtą, ale nie wie, jak się wyplątać. Co ma zrobić żona? Spakować walizki czy poczekać, aż mu przejdzie? A może zawalczyć o swój związek?

Mały rozum

Karolina - dentystka i Olek - inżynier. Mieszkają w Warszawie, nie mają dzieci. Są pięć lat po ślubie.

Reklama

Pół godziny do przyjazdu pociągu. Auto nie odpala. Karolina wściekła. Cofa się do domu po kluczyki do hondy Olka. Na dworcu odbiera przesyłkę kurierską i wraca. Kiedy parkuje, otwiera się klapka schowka, Karolina dostrzega komórkę. - Olek prowadzi firmę, ma zawsze dwa, trzy telefony. Pomyślałam: widocznie kupił nowy... - opowiada. W domu kładzie telefon obok kluczyków. I idzie wziąć prysznic. - Gdy wyszłam z łazienki, mąż stał w przedpokoju z dziwną miną. "No przepraszam, wzięłam samochód bez pytania. Przy okazji przyniosłam ci komórkę". I wtedy on się "rozpiął". Dzisiaj wiem - odetchnął, że zbagatelizowałam sprawę telefonu. Ale do końca wieczoru był nerwowy. Zapytałam, czy coś się stało. Odpowiedział: kłopoty w pracy. I poszedł spać - mówi Karolina. Kilka dni później dzwoni do niej Julian, wspólnik Olka. Przy okazji ona pyta: "W firmie już ok ?". Tamten zdziwiony. - "No coś ty? Dostaliśmy nowe zlecenie od urzędu miasta". - Przy kolacji zagadnęłam męża: "W pracy lepiej? - Gorzej, mamy kłopot z wypłatami za grudzień, nie mówmy o tym...". Coś się nie zgadzało.

Przeklniesz mnie

- Szczerze? Najpierw myślałam, że mąż ma raka i nie wie, jak mi to powiedzieć... - mówi Karolina. - Nie chciałam na niego naciskać, bo wiem, że dla facetów to drażliwy temat. Pewnej nocy w mieszkaniu zgasło światło. Awaria. Zajrzałam do gabinetu. Olek drzemał w fotelu. Rano zaspał, wybiegł w pośpiechu. Na podłodze w gabinecie leżał laptop - po włączeniu prądu odświeżyła się strona na ekranie. Poczta Olka... Pomyślałam: zajrzę tylko, czy w tajemnicy nie kontaktował się z lekarzem. Natychmiast zdziwiło mnie jedno: ilość listów spod adresu "Maria". Przeczytałam tylko ten otwarty, krótki: "Dziękuję za ostatnie spotkanie. Myślę o Tobie i to staje się silniejsze ode mnie". Byłam w szoku. Udaje, że nic się nie stało. Po powrocie Olek natychmiast zamyka laptop, wychodzi z pokoju zdenerwowany. - "Zjemy risotto? - pyta ona. - Jasne. Otworzę wino" - w głosie męża wyczuwa ulgę, którą szybko kojarzy z jego reakcją na telefon znaleziony w aucie.

- Po kilku dniach ta komórka "odezwała się" w kieszeni Olka. Spłoszony naciskał klawisze przez materiał marynarki. - "Co się dzieje?! - zapytałam poważnie. Powiedział: - Nie radzę sobie z tą sytuacją. Przeklniesz mnie. Chyba się zakochałem...". Coś ze mną nie tak, jestem złą żoną, zbrzydłam? - dręczy się Karolina. W pracy nie może się skupić. Odwołuje pacjentów. Czy on fantazjował o niej, kiedy kochał się ze mną? Czy ona go dotykała? - Zamknęłam się w pokoju na tydzień. Ryczałam. Olek rano czekał, czy zechcę z nim pogadać, a w końcu zrezygnowany wychodził do pracy. Myślisz, że zapuścił zarost i wkładał nieprasowane koszule? Mylisz się - mówi Karolina. Zauważa: Mąż świetnie wygląda, odmłodniał. To wpływ tamtej kobiety! - Po siedmiu dniach zatrzasnęłam się w łazience, położyłam na zimnych kaflach. Słaba, szukałam punktu oparcia. Potem się ubrałam, umalowałam, usiadłam naprzeciwko Olka. Zapytałam: "Czy z nią spałeś?". Odpowiedział bez wahania: "Nie". Poprosiłam: "Przysięgnij na życie matki". "Przysięgam". Nie miałam lepszego pomysłu, postanowiłam uwierzyć.

Oto Maria

- Właścicielka firmy organizującej szkolenia, tak zwany coach. Olek współpracuje z nią od pół roku. Spotkali się kilka razy poza biurem. Ale to zauroczenie, do niczego nie doszło, on chce to zwalczyć... - Karolina opowiada o pierwszych wyjaśnieniach męża. Powstrzymuje łzy, gdy słyszy, jakim tonem o niej mówi. Poznaje dane Marii. W internecie sprawdza: wysoka, ładna brunetka. Podwójne nazwisko, więc chyba mężatka. - Pomyślałam: ta suka uwiodła mojego męża. W drugiej rozmowie z Olkiem zadaje pytanie: dlaczego właśnie ONA? - Usłyszałam: "Sam nie wiem... Jest pozytywna, otwarta. To nie przeciw tobie, nie myśl tak. Chociaż ty nie masz dla mnie czasu. A ona umie słuchać, doradzić...".

Rozkręcał się, wymieniając kolejne zalety. Dotarło do mnie, jak bardzo jest pod jej wrażeniem - wspomina Karolina. Dzwoni do matki: co robić? - Powiedziała: "Jeśli on cię kocha, nie może ranić, a zdrada emocjonalna boli bardziej niż fizyczna, prawda?". Tak, miała rację. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie wolałabym usłyszeć "to był tylko seks", bo wtedy mogłabym zabronić im się spotykać. Z uczuciem walczyć się nie da, trzeba czekać i patrzeć, jak ukochany wsypuje do kubka piątą łyżeczkę kawy, bo głowę ma w chmurach. Czy mnie na to stać? Musiałam podjąć decyzję.

Walcz, kochanie

Karolina czeka na powrót męża do domu. - Przygotowałam sobie mądre zdanie: "Jeśli kochasz naprawdę, walcz o miłość". Liczyłam, że on nie będzie miał wątpliwości. Wyjęłam zdjęcia ze ślubu, ze świąt. Byłam zmotywowana - opowiada. - Olek wszedł do domu, widząc moją minę, usiadł naprzeciw, nie zdejmując kurtki. Widocznie miałam w oczach desperację... A teraz uważaj: wiesz, co odpowiedział, kiedy usłyszał TO zdanie? Spojrzał na mnie jak cielę i zapytał: "Ale o którą miłość mam walczyć?". Nie wiedziałam: śmiać się czy płakać? Wtedy zrozumiałam, że on jest jak dziecko i że teraz mój ruch. Wzięłam jego twarz w dłonie: "Ja jestem twoją żoną. Ona się nie liczy. Walcz o mnie". Kiwnął głową, przytulił się. Płakał.

Teraz trzeba było dobrze pokierować sprawami. Karolina przeczesuje internet. Za tydzień firma Marii organizuje warsztaty, jedną z prelegentek będzie ona. Karolina bez wahania się zapisuje. Wspomina spotkanie: - Przed wejściem na salę trzęsłam się. Najpierw tylko obserwowałam Marię: ma ładne włosy, nogi, głos, jest błyskotliwa. Po godzinie oswoiłam sytuację, zaczęłam zauważać: pomarszczone dłonie, źle dobrane kolczyki. Czułam się głupio jako podglądaczka. Jeszcze nie wiedziałam, czy zaczepię tę kobietę. Sytuacja rozwiązała się sama - wspomina.

Po warsztacie Maria pewnym krokiem idzie w stronę Karoliny. Przedstawia się. - Wiedziała, kim jestem. Też szukała mnie w internecie, poznała. Stałam naprzeciwko rywalki i czułam dumę, że zdobyłam się na to, by tu przyjść. I zadać pytanie: "Co panią łączy z moim mężem?". Słyszy: Maria i Olek są sobą zafascynowani, ale nie wyszli poza rozmowy, e-maile. - Wyraźnie się tłumaczyła. Ja milczałam. I wtedy ona powiedziała, że się usunie. Ma męża i syna, nie chce psuć życia nikomu. Odwróciłam się i odeszłam bez pożegnania. W planie miałam podsumowanie: "I tak Olek nie chce z panią być, powiedział mi o tym", ale się powstrzymałam - wyznaje Karolina.

Jestem "czysty"

Ale właściwie dlaczego tak szybko odpuściła? Może oboje blefują? - wkrótce zaczynają się wątpliwości. 

- Olek stał się milszy. Odbierałam SMS-y w ciągu dnia: "Pomyśl o mnie ciepło. Kocham cię". I kalkulowałam: a jeśli to tylko zasłona dymna? Honor nie pozwalał zapytać, czy rozstali się ostatecznie, ale może warto schować go do kieszeni? - Karolina wspomina swoje rozterki. Gdy mąż wychodzi biegać, przeszukuje jego kieszenie. - Musiałam się przekonać, że nie ma już w naszym życiu tej cholernej nokii, z której dzwonił do Marii. "Co robisz?", usłyszałam za plecami. Poczułam się jak kretynka, było mi wstyd. Olek powiedział: "Tej sprawy już nie ma, zaufaj mi. A telefon oddałem twojemu bratankowi". Godzinę później zawołał mnie do komputera, na Skypie miał połączenie z Kubą. "Ciotka, co za sprawa, wujek mówi, że chcesz o coś zapytać. - Twoi rodzice mają za tydzień rocznicę ślubu. Poradź, co im kupić" - wymyśliłam naprędce.

Uwierzyłam, że mój mąż nie zmyśla - opowiada Karolina. Wieczorem Olek przychodzi do niej z atlasem otwartym na mapie Białorusi. - "Wiesz co, postanowiłem wziąć dłuższy urlop. Chciałaś poszukać korzeni nad Bugiem, jedźmy. Znalazłem namiary na kościół w Oszmianie, tam może być wpis o ślubie twoich dziadków". - Czułam, że wysyła komunikat: nasze plany są najważniejsze, o tym, co się zdarzyło, trzeba zapomnieć i iść dalej. Doceniałam chęć wyjazdu, zwłaszcza że Olek jest pracoholikiem, fatalnie się czuje daleko od firmy - wyjaśnia Karolina. Wspomina jeszcze jedną scenę: - Mąż wszedł do sypialni z poważną miną. Powiedział: "Zgadzam się na badania, może to z mojego powodu wciąż nie mamy dzieci..." - spojrzał mi w oczy. Wcześniej nie chciał o tym nawet rozmawiać, trzaskał drzwiami. Teraz szedł na ugodę. Ładny gest. Ale nie mogłam być naiwna.

Huśtawka nastrojów

Któregoś dnia na biurku męża Karolina widzi książkę opasaną niebieską wstążką. Uczta Platona. - Od razu pomyślałam: nie zdążył schować. Prezent od niej, czyli jeszcze się nie odczepiła. Nie jestem głupia, w tekście jest motyw dwóch połówek jednej osoby, które kiedyś muszą na siebie trafić. Sprytny podtekst? Aluzja do miłości platonicznej? A może pożegnanie w pięknym stylu? Jeśli tak, do bólu pretensjonalne - wspomina. Wtedy zabiera książkę, wyrzuca do śmietnika. - Miałam huśtawki nastrojów. Czasem myślałam: jestem naiwna, zakochać się można w jednej chwili, odkochać - nie. Postanowiłam zadzwonić do przyjaciółki, która jest psychologiem. - Wyłożyła mi "teorię gibona": mężczyzna, który nie ma przygotowanego gruntu w związku z tą drugą, nie zostawi bezpiecznego gniazda u pierwszej. Jak asekurant, gibon, który, zanim oderwie łapę od jednej gałęzi, musi już trzymać się drugiej. Wierzyłam, że Maria nie rozwali swojego życia dla Olka - opowiada Karolina.

Wkrótce mąż ją zagaduje: "Nie widziałaś książki, leżała na biurku? Julian kupił żonie prezent, prosił, żeby go przechować ". - Ups! Nie mogłam powstrzymać śmiechu. Uciekłam na balkon. Odzyskiwałam dobre samopoczucie - uśmiecha się Karolina. - A nawet pierwszy raz spojrzałam na tę sprawę inaczej: miłość jest przecież ślepa. Olek został trafiony piorunem. A gdybym tak ja spotkała faceta, który by mnie zaczarował? Jak bym sobie poradziła? Stop - hamowałam sama siebie. Nie muszę być szlachetna. Ani wyrozumiała. - "Widziałem się dziś z Marią" - mówi Olek pewnego wieczoru. Karolina zaciska powieki. Jak to? - "Zamknęliśmy ostatecznie współpracę, podpisałem kilka dokumentów. Nie złość się, mógłbym ci o tym nie mówić, ale chcę, żebyś wiedziała: już nie ma tamtej chemii" - patrzy jej w oczy. - Miałam ochotę powiedzieć: wypchaj się ze swoją szczerością, to wciąż boli.

Przemilczałam, żeby nie jątrzyć - wspomina Karolina. - Przez następne pół roku dochodziły do mnie coraz rzadsze wieści o Marii: współpracuje z ministerstwem, wydała książkę, w końcu - jest w ciąży. Olek przestał o niej mówić. Myśleć? Nie wiem - zawiesza głos Karolina. - Jeszcze dziś, po roku, zastaję go zapatrzonego w okno. Przeczesuje włosy, nad czymś się zastanawia. Ładnie wtedy wygląda. Może nawet kiedyś uznam, że ta historia była potrzebna naszemu związkowi? Znowu patrzę na męża jak na faceta, który potrafi oszaleć z miłości. To mu daje pewną przewagę nad rówieśnikami w kapciach na kanapie.

Dowiedz się więcej na temat: zdrada | związek | małżeństwa | łóżko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje