Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kiedy on zakochuje się w innej

Zakochanie w innej kobiecie bywa dowodem na to, że pewne potrzeby nie są w związku zaspokajane.

"Zakochałem się", oznajmia partner po wielu latach bycia w związku. Często tak się zdarza?

Reklama

Ewa Woydyłło: - To ostatnio zjawisko masowe, sądząc po liczbie rozwodów. Ale musimy oddzielić dwie sprawy: chwilowe zainteresowanie drugą osobą może się nam zdarzyć nawet kilka razy w ciągu dnia. A zakochanie to poważniejsza rzecz: oznacza zaangażowanie, poświęcenie czasu, pociąg w stosunku do drugiej osoby. Zakochanie jest niejako potencjalnym romansem prorokującym odejście. Nawet jeśli nie został on skonsumowany, to partner poświęca nowej wybrance uwagę, którą z kolei zabiera rodzinie... Kiedyś normy społeczne nie pozwalały na tak częste rozstania. Teraz, kiedy mężczyzna się zakochuje, najczęściej odchodzi. Wcale nie jest tak, że panowie chcą nam zrobić na złość, wybierając młodszą. Ich wybranki nie są mądrzejsze ani fajniejsze, tylko ładniejsze. Po prostu.

Znajomy 40-latek zakochał się w kobiecie starszej od żony i od siebie.

- Być może on potrzebuje partnerki, która stanie się dla niego matką. Czasami nowa wybranka okazuje się starsza, brzydsza, ale o niebo atrakcyjniejsza od tej pierwszej z powodów... seksualnych. Mężczyzna zakochuje się nie tylko dla odświeżenia wrażeń, ale też dla zaspokojenia pewnych potrzeb. Żeby było jasne: nie podobają mi się panowie, którzy porzucają kobiety. Niestety, to zjawisko zaczyna być normą społeczną: bo im wolno się zakochać, odejść, zdradzić, aż do siedemdziesiątki mogą skakać z kwiatka na kwiatek. Ale każdorazowo zadaję sobie pytanie czy to tylko jego wina, że się zakochał? Być może wieloletnia partnerka przestała go zauważać, doceniać? (Kiedyś pisałam o tym felieton pod tytułem "Czy poszłabyś ze sobą do ślubu?"). Kiedy więc mężczyzna przychodzi i mówi: "Zakochałem się w innej", warto chwilę przeczekać, zareagować tak, jak nam serce podyktuje, a na koniec usiąść z przyjaciółką albo psychologiem i omówić ten problem. Szczerze.

Do pani trafiają porzucone kobiety. Jedna z nich jest piękną, mądrą, perfekcyjną żoną i matką. W czym jest od niej lepsza jego nowa wybranka?

- Otóż uwielbia długo leżeć w łóżku, z usposobienia jest kociakiem. On wcale nie chce kończyć małżeństwa, twierdzi, że żona jest czymś najlepszym, co mu się w życiu przytrafi o. Ale nie umie zrezygnować z tej "nowej", twierdząc, że seks z nią jest ciekawszy. Patrzę na tę moją rozmówczynię i robi mi się smutno. Czy ona ma teraz zacząć treningi erotyczne, by go do siebie przyciągnąć? To nieludzkie! On przez tyle lat był świetnym mężem, ojcem. Dopiero teraz widać, że jednak się nie dobrali. I nie ma tu kogo obwiniać o to, co się stało. Na jego horyzoncie i tak pojawiłaby się jakaś inna.

Co mają zrobić kobiety, których partnerzy zakochują się w innych?

- Wariant pierwszy: "Eee, przejdzie mu, a może i ja się w kimś zakocham". Te nie boją się utraty mężczyzny: pewne siebie, silne, aktywne, być może same niestroniące od romansów. Wariant drugi: wali im się cały świat, cierpią, chorują, licząc, że mąż jednak wróci. Dzieje się na odwrót. Jeśli on ma myśleć o powrocie, to tylko do bardziej atrakcyjnej partnerki. Widoczne cierpienie odbiera atrakcyjność. Udręczonym kobietom najtrudniej uratować związek. I kolejny wariant: walka samic o samca. Ona dopada jego nową partnerkę, zaczyna ją szykanować. Kończą się sentymenty, jest walka o byt.

Łatwo teoretyzować, jak byśmy się zachowały w takiej sytuacji. Trudno przewidzieć własne reakcje, gdy w grę wchodzą wielkie emocje.

- Wiele zależy od jakości związku, który bywa niesymetryczny: tzn. ona uważa, że jest wspaniale, ale nie ma informacji zwrotnej (obrazu widzianego jego oczami). Powód? Nie rozmawiają o swoich emocjach, wątpliwościach czy pragnieniach, lekceważąc różne sygnały. On np. pragnie wyjechać na romantyczne wakacje, więc proponuje: "Zostawmy dzieci u dziadków". Na co ona: "Nie ma mowy!". Mimo że takie scenariusze są normą, to kiedy on zakocha się w koleżance z działu, żona doznaje szoku. Cóż, zakochanie bywa dowodem na to, że pewne potrzeby nie są w związku zaspokajane. Trzeba zadbać o nie znacznie wcześniej.

Gdy tkwimy jeszcze na "różowej chmurce": w czasie zauroczenia, flirtu poznawajmy się nawzajem, dowiedzmy o sobie jak najwięcej. Nie o tym, które z nas lepiej tańczy salsę, ale o potrzeby, oczekiwania, czego szukamy, jak widzimy przyszłość. Czasami już po trzech miesiącach wiadomo, że ona potrzebuje tatusia dla dzieci, a on sportsmenki, która skoczy z nim ze spadochronem. Amerykanie mawiają, że każdy następny związek jest lepszy od poprzedniego − w kolejne relacje wnosimy coraz większe doświadczenie. Ale nawet doskonałe poznanie siebie nawzajem nie zagwarantuje, że on się kiedyś nie zakocha.

Dlaczego?

- Bo podbój erotyczny jest dla mężczyzny sprawdzianem męskości. Niestety, natura tego sama nie wyregulowała. Na szczęście niektórzy panowie dojrzewają etycznie i dokonują wyboru, czyli: "podoba mi się moja koleżanka, ale mam żonę". W dobrze funkcjonujących związkach jasno komunikują, jakie mają potrzeby, a wtedy ryzyko, że zakochają się w innej, jest znacznie mniejsze. 

Rozmawiała Magdalena Kuszewska

-----------------------------

Ewa Woydyłło - psycholog i terapeutka. Autorka wielu książek, m.in. "My, rodzice dorosłych dzieci", "Sekrety kobiet", "Poprawka z matury" i najnowszej "Buty szczęścia". Prywatnie żona i matka dwóch córek. Uważa, że w życiu nigdy nie jest na nic za późno. Sama rozpoczęła studia psychologiczne w wieku 45 lat.

Pani 10/2012


Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Dowiedz się więcej na temat: zdrada | uczucia | kochać | Miłość | związek | małecki | kryzys w związku | Ewa Woydyłło

Reklama

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze (175)

Dodaj komentarz Sortuj

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje