Jak żyć po zdradzie - część II
Warto, byś przy okazji kryzysu małżeńskiego przyjrzała się, jakie błędy popełniałaś w stosunku do siebie.
Czy naprawdę chcesz tak żyć?
Myślisz coraz poważniej o rozwodzie. Czujesz, że jeśli ty tego nie rozwiążesz, problem będzie ciągnął się latami. Ale to takie proste. Może to pierwsza tak trudna decyzja w całym twoim życiu. Przeżyłaś z mężem tyle lat, macie wspólny majątek i znajomych. I dzieci! Nie chcesz, by chowały się w rozbitej rodzinie, nawet jeżeli to ty ją rozbijasz.
Zastanów się jednak, czy życie w kłamstwie, w sytuacji, gdy mąż robi, co chce i nie liczy się z twoimi uczuciami, to jest wzorzec rodziny, jaki dzieci powinny wynieść z domu? Czy uważasz, że dobrze im się przysłuży w dorosłym życiu obraz cierpiącej matki, która znosiła w milczeniu upokorzenie i poświęcała się dla dobra rodziny? Może lepiej byłoby dla nich, gdyby zobaczyły, że jesteś silną, znającą swoją wartość kobietą, która nie godzi się na takie życie? Że znalazłaś odwagę, by odejść od mężczyzny, który cię nie szanował?
Często dla dzieci uczciwa, choć bolesna sytuacja jest lepsza niż znoszenie napięcia między nienawidzącymi się rodzicami, którzy tylko udają, że tworzą związek. A może zdarzyć się, że gdy mąż zobaczy, że naprawdę jesteś zdecydowana odejść, zrozumie, ile może stracić. Wielu mężów w takiej chwili gwałtownie trzeźwieje. Ważne, byś szczerze odpowiedziała sobie na pytanie: czy będziesz potrafiła bez niego żyć. Czy jesteś na to przygotowana, czy więcej bólu kosztuje cię takie życie, jak wiedziesz z nim teraz? Ale jeśli zdecydujesz się odejść, pamiętaj, że to nie koniec.
Masz szanse znaleźć szczęście z kimś innym, zbudować dobry związek. Wielu kobietom to się udało.
Nie zostawaj sama ze swoim problemem
Czujesz wstyd przed światem, to, że mąż cię zdradza, odbierasz w kategoriach osobistej porażki. Boisz się litości i fałszywego współczucia. Ale przeżywając wszystko w samotności, cierpisz o wiele bardziej. Wsparcie ze strony kogoś bliskiego, a nawet zwykłe wypłakanie się może przynieść wielką ulgę. Porozmawiaj z kimś, kto ma za sobą podobne doświadczenia. Poszukaj (choćby na forum internetowym) osoby, która sobie z tym poradziła. Niech opowie ci, jak przetrwała najtrudniejszy okres. Unikaj natomiast kobiet, które są na tym samym etapie co ty. Zamiast pomóc dołożą ci tylko swój własny ból. Pamiętaj też, że rady najbliższych wcale nie muszą być najlepsze.
Twoja mama na pewno martwi się o ciebie, ale może cię nakłaniać do takiego postępowania, jakie sama wybrałaby w twojej sytuacji. Jeżeli w twojej rodzinie kobiety przymykały oczy na zdrady partnerów, nie znajdziesz u niej zrozumienia, stawiając sprawę na ostrzu noża. Możesz usłyszeć: "Mąż, jaki by nie był, to jednak mąż" albo "Mężczyzna musi się wyszumieć".
To nieprawda - nie na takie życie umawialiście się, biorąc ślub. Pamiętaj: nie musisz iść w niczyje ślady, musisz wybrać drogę najlepszą dla siebie. Decyzji na całe życie nie można też podejmować pod wpływem silnych emocji. Jeśli się miotasz i sama nie wiesz, co zrobić, możesz zwrócić się do psychologa. On nie powie ci, co prawda, co masz zrobić, ale razem z tobą przeanalizuje sytuację i pomoże ci odkryć, jakie są możliwości wyjścia z kryzysu.
Kobietom, które długo żyją w trójkącie, może pomóc udział w grupie wsparcia dla osób zdradzanych.
Wybaczyłaś, ale nie możesz zapomnieć
Dałaś mu szansę, bo trudno przekreślić całe małżeństwo z powodu jednej przygody. Nadal go kochasz, a przed tą historią było między wami dobrze. Mąż wie, jak bardzo cię zranił i żałuje tego, co zrobił. Tobie jednak trudno o wszystkim zapomnieć. W wyobraźni wciąż pojawiają się sceny, gdy jest z tamtą kobietą. Ciągle obawiasz się, że sytuacja może się powtórzyć, a on może jeszcze raz cię zranić. Ciężko ci, bo straciłaś do niego zaufanie. Nic dziwnego - by je odbudować, potrzeba czasu. W pewnym sensie wasz związek zaczyna się na nowo. A to, w jaki sposób go odbudujecie, zależy w równym stopniu od was obojga.
Nie rozdrapuj ran
Zdradę można wybaczyć, zapomnieć raczej trudno. Szczególnie ciężki jest początkowy okres. Wydaje ci się, że on za mało przejął się tym, jak wielki sprawił ci ból. Szybko zapomniał o obietnicach, że wszystko między wami się zmieni. Zaczynasz wątpić w szczerość jego uczuć, podejrzewasz, że wciąż zależy mu na tamtej, a do ciebie wrócił "z rozsądku".
Tak naprawdę dopiero czas pokaże, czy uda wam się poukładać wszystko na nowo. Ale twoje nastawienie może pomóc lub utrudnić wyjście z kryzysu. Pewnie zdarzyło ci się słyszeć stereotypowe opinie, typu "mężczyzna, który raz zdradził, będzie już zawsze zdradzać". Trudno ci uwierzyć, że w waszym przypadku będzie inaczej. Ale często jest właśnie odwrotnie: mężczyzna, który zdradził, jest bogatszy o to w gruncie rzeczy trudne doświadczenie. Dowiedział się, jaki ból może sprawić najbliższym osobom, przekonał się, że chwilowe zapomnienie nie było tego warte.
Ważne, by temat zdrady przestał powracać w waszych rozmowach i kłótniach.
Skoro raz zdecydujesz się wybaczyć, przestań go nieustannie karać i dręczyć poczuciem winy. Przywołując te wydarzenia, sama sprawisz, że będą wciąż obecne w waszym życiu. A to dla związku może być tylko niszczące.
Zaufanie przyjdzie z czasem
To trudny i długotrwały proces. Jesteś wyczulona na każde jego potknięcie, wszędzie widzisz dowody winy. Choć boisz się, że cię ponownie zawiedzie, nie kontroluj go na każdym kroku. Nie patrz znacząco na zegarek, nie rozliczaj go z każdej minuty, nie kontroluj jego komórki, nie podsłuchuj rozmów. Nieustanne śledztwo wykończy cię nerwowo, ale przede wszystkim pokaże, że w gruncie rzeczy nie dałaś mu szansy i wciąż postrzegasz go jak potencjalnego zdrajcę. Skup się na teraźniejszości. Popatrz, czy on stara się odbudować waszą relację, czy jest serdeczny, czy pokazuje, że mu na tobie zależy?
Może się zdarzyć, że kontakt fizyczny z mężem przestanie sprawiać ci przyjemność. Za każdym razem wyobraźnia podpowiada ci sceny, których nie chcesz widzieć. W waszej sypialni (choć tylko w twojej głowie) wciąż obecna jest ta trzecia. Zamiast czułości i pożądania, możesz czuć niechęć, odrazę. Nie poganiaj się, ale też nie szukaj odwetu w sypialni. Czas goi rany. Twoje ciało będzie gotowe na bliskość wtedy, gdy uwierzysz w jego uczucia i gdy powróci zaufanie.
Odbuduj siebie w starym/nowym związku
Wiele małżeństw, które przeszło zdradę, zauważa, że ich związek po tym doświadczeniu stał się lepszy, dojrzalszy. Zaczęli budować relacje na nowo, na uczciwszych podstawach. Czasem po raz pierwszy szczerze rozmawiali o swoich uczuciach i oczekiwaniach. Dostrzegli oboje, co w ich związku jest dobre, a co należałoby zmienić. To szczęśliwcy, którym kryzys pomógł. Warto spróbować wziąć z nich przykład.
Pomyśl, czy i wy w przeszłości nie spędzaliście ze sobą za mało czasu? Może zbyt rzadko okazujecie sobie uczucia? Nie mówicie, jak jesteście dla siebie ważni. A może przeciwnie: oboje byliście nieustannie skupieni na rodzinie, aż w końcu żadne z was nie miało ani chwili tylko dla siebie. Czasem warto od siebie odpocząć, zatęsknić za sobą.
Warto, byś przy okazji kryzysu małżeńskiego przyjrzała się, jakie błędy popełniałaś w stosunku do siebie. Może postawiłaś głównie na potrzeby męża i dzieci? Nie zauważyłaś, że wiele spraw opiera się na tobie. Paradoksalnie, pokazując, że twoje potrzeby nie są ważne, mogłaś stać się mniej atrakcyjna jako kobieta. Mężczyzna potrzebuje kobiety szczęśliwej, która, oprócz domu i rodziny, ma też własny kawałek świata. Wtedy wie, że i o nią warto zabiegać, starać się, bo nie zawsze jest dla niego na wyciągnięcie ręki. Zadowolona z siebie kobieta emanuje wewnętrznym światłem, jest atrakcyjna dla partnera.
Czasem w zamknięciu jakiegoś etapu życia pomagają symboliczne gesty. Spróbuj taki gest wykonać. Np. napisz list: "Mój mąż mnie zdradził. Ale to już przeszłość. Otwieramy nowy rozdział". Wrzuć go do rzeki i popatrz, jak odpływa w dal, aż zniknie z oczu. To może pomóc bardziej, niż myślisz.
Eliza Koźmińska-Sikora
Artykuł pochodzi z kategorii: We dwoje
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
chwilę temu naskrobalam i mi zżarło , wciągnęło,... więcej
Reklama
Wasze komentarze (11)
-
23.01.2011 (14:15)tak to prawda jak raz zdradzi to bedzie dalej oszukiwal sama to przechodze
-
13.12.2010 (16:20)moj maz zdradzil mnie 5 lat temu i zrobil dziecko.Jednak jestem z nim bo mamy troje dzieci.blaga do dzis o wybaczenie ja w glebi duszy wybaczylam ale pamietam.CZY MOZNA MU ZAUFAC????
-
-
30.08.2010 (17:55)moj maz ciagle mnie zdradza odchodzilam wiele razy nic nie pomaga juz niewiem co mam robic robi to legalnie i udaje ze jest ok jestem zalamana
-
18.08.2010 (13:47)"Mężczyzna potrzebuje kobiety szczęśliwej, która, oprócz domu i rodziny, ma też własny kawałek świata. Wtedy wie, że i o nią warto zabiegać, starać się, bo nie zawsze jest dla niego na wyciągnięcie ręki. Zadowolona z siebie kobieta emanuje wewnętrznym światłem, jest atrakcyjna dla partnera."
To bardzo mądre stwierdzenie, sama widzę jak bardzo się zatraciłam, zeby tylko zaspokoić potrzeby innych zapominając o swoich. Jednak kiedy pojawia się zdrada, cała radość życia odchodzi i trudno emanować wtedy światłem i cokolwiek w sobie wtedy zmieniać.
-
18.08.2010 (13:40)Wiele lat wspólnego szczęścia, widziano w nas idealną parę, wzór dla innych, własciwie nie było wiekszych problemów. Pewne rzeczy czasem nie grały, było troche niedomówień, ale mówiłam sobie - to nic. Oboje zaczęlismy sobie tworzyć osobne światy o których nawzajem nie wiedzieliśmy. Kiedy zaczęłam dostrzegać, że się za bardzo oddalam on był już bardzo daleko. Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Widzieliśmy, że się zaczyna coś psuć, on twierdził, że nie wie dlaczego, ale zapewniał, że nie pozwoli żeby się wszystko posypało tylko dlatego, że mamy pierwszy kryzys niewiadomego pochodzenia. Myślałam, że to jakieś załamanie związane z pracą, załamanie wewnętrzne. Dużo zaczełam czytac by znaleźć przyczynę, chciałam pomóc, wesprzeć. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że pojawiła się ONA i cały rozstrój emocjonalny mojego męża, był poprostu spowodowany nową miłością, pożądaniem, ale tez wyrzutami sumienia. W końcu zaczęłam coć podejrzewać, az po paru miesiacach przyciśnięty przyznał się. Myślałam, zę się to zakończy w momencie gdy się dowiedziałam, ale to powracało i nie było ku temu końca. Wyprowadził się mówiąc, że to na chwilę, by wszystkim emocje opadły. Nie wiedziałam wtedy, że to tylko po to by się zaczął z nią częściej widywać. Żył w dwóch rzeczywistościach, a ja wierzyłam w tą którą mi przedstawiał. Do czasu kiedy nie spotkaliśmy się w trójkę. Koszmarny dzień! Ilość bólu jaki mi zadano spowodował, że tego dnia już nic nie czułam. Nie mogłam uwierzyć, ze można wyrządzić drugiej osobie tyle bólu. Mimo, to wrócił, a ja go przyjełam. Widze że się stara, ale nie wiem czy nadal kocha i czy nie wrócił z przyzwoitości. Zabić piękne ośmioletnie uczucie w pół roku, by zastąpić je świeżym, nie sądziłam, że to możliwe. Próbuję nie myśleć, nie pamiętać jej twarzy, nie widzieć ich uśmiechnietych w uścisku, nie pamiętać słów, które jej pisał i wreszcie odnaleźć w sobie tą szczęśliwą, pewną siebie i pełną życia kobietę z przeszłości...ale to na razie bardzo trudne. Nic nie jest teraz pewne, nie ma planów na przyszłość, jestem na nieznanej drodze i nie wiem dokąd mnie ona poprowadzi....




















Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia