Przejdź na stronę główną Interia.pl

Seks, kłamstwa i... wideo

Bezpruderyjne poradniki sztuki kochania. Ale i surowe nauki katechetów o przedślubnej czystości, zakazie antykoncepcji, grzechu masturbacji. Kilka lekcji o tych sprawach w ramach biologii i pornografia w internecie dostępna nawet dla dzieci. Czym jest seks dla młodej Polki: rozkoszą, grzechem, aktem prokreacyjnym czy małżeńskim obowiązkiem? Czy można mieć z niego satysfakcję, kiedy serce pragnie bliskości, a w głowie tylko mętlik?

Jak współczesna kobieta radzi sobie z seksualnością przy tak sprzecznych przekazach? Pytaliśmy dwudziesto-, trzydziestoi czterdziestolatki. Seksuologów i edukatorów seksualnych. Oraz wokalistki, które śpiewały cover piosenki Kaliny Jędrusik Bo we mnie jest seks.

Reklama

Nasze życie intymne uważamy za udane, chociaż czasami droga do wiedzy na jego temat trwa wiele lat i bywa trudna. Co wiemy o seksie?

Że to dar

Dorota (40 lat, z Ostrowa Wielkopolskiego, pracuje w windykacji) pamięta uśmiech właściciela księgarni, kiedy w wieku 12 lat kupowała Sztukę kochania Michaliny Wisłockiej. Nie interesowały jej obrazki z pozycjami, tylko bliskość i relacje.

Mając 16 lat, poznała chłopaka z innego miasta, przez trzy lata były buziaki i przytulanki, aż przyjechał na jej studniówkę. Nocowali u niej w domu, w nocy Dorota wślizgnęła mu się do łóżka.

- Pierwszy raz nie był ciekawy - wspomina. - Ale kiedy stwierdziłam, że to wielka miłość, chciałam mu dać ten dar. Dla mnie to było wejście na nowy etap intymności. Początkowo nie lubiłam seksu, robiłam to raczej dla chłopaka. Już po ślubie kilka lat zabrało nam, zanim uwierzyłam, że jesteśmy w stanie razem osiągnąć orgazm.

Teraz Dorota jest dwa lata po rozwodzie. Zmieniła antykoncepcję z hormonalnej na spiralę, bo wcześnie zdarzało jej się zapominać o tabletce. Może dlatego zaczęła lubić zbliżenia. Zniknął lęk przed niechcianą ciążą. Kochała się nawet kilka razy z byłym już mężem, bo seks to silne spoiwo.

- W końcu po pięciu miesiącach poznałam kogoś przez internet. Nasz seks jest radosny, beztroski. Przekonałam się, że to niesamowity dar, który możemy komuś kochanemu ofiarować, a nie koncentrować się tylko na sobie. Wtedy ten ktoś nam odda jeszcze więcej.

Że jest walutą

- Kobiety uczy się, że seks jest walutą. "Trzeba się szanować", oszczędzać walutę, by nie straciła na wartości. Bo wtedy nie znajdziesz miłości, męża, nie będziesz mieć rodziny - mówi Joanna Keszka prowadząca sklep erotyczny i portal dla kobiet Barbarella.

- Przyjemności nikt nie obiecuje. Mówi się: "Jak będziesz miała duże oczekiwania w łóżku, wystraszysz faceta".

Joanna widzi w swoim sklepie klientki: oglądają gadżety, już prawie coś kupują, ale się powstrzymują: "Jak ja to pokażę mężowi?". Zdaniem Keszki kobiety zbyt często godzą się na zbliżenia  na warunkach mężczyzny:  - To on wyznacza początek i koniec stosunku. Jego satysfakcja kończy imprezę, a ona jest wtedy w środku zabawy. To najgorszy seks.  Ma udowodnić, że "ja jestem macho, a ty jesteś porządną kobietą".

Że to (nie) obowiazek

Zwykle myślała wtedy, co ugotuje na obiad.  Albo co ma do załatwienia. Seks  w małżeństwie Marty, 36-letniej nauczycielki z Milanówka, był monotonny. Mąż to jej pierwszy mężczyzna, Marta uważała, że ma obowiązek się kochać, skoro wzięli ślub.

On chciał często, ona rzadko, ustalili więc normę: dwa razy w tygodniu. Przyjemność  Marta znajdowała gdzie indziej. Uwielbiała wycieczki rowerowe bardziej niż seks. W jej domu rodzinnym to był temat tabu. Mama utyskiwała, że "faceci myślą penisem" i "są zwykłymi świniami".

Raz nastoletnia Marta znalazła w szafce prezerwatywę. Dowiedziała się, że "to coś" było dołączone do gazety i że nie powinna się tym interesować.

- W szkole żadnej wiedzy o seksie poza dwiema lekcjami biologii. Kiedy było o dojrzałości płciowej dziewczyn, chłopcy zostali wyproszeni z klasy, jak o dojrzałości chłopców dziewczyny musiały wyjść - opowiada Marta.

- W kościele słyszałam, że stosunek przed ślubem i z zabezpieczeniem  jest grzechem. I w ogóle, że to nie jest temat do rozmowy.

Dopiero kiedy przeżywała kryzys w małżeństwie, poszła na warsztaty psychologiczne. 50-letnia kobieta opowiadała w ich trakcie, że dzieci dorosły, wyprowadziły się, została z mężem, który od miesięcy jej nie dotyka. "Mnie czeka to samo!", pomyślała Marta z przerażeniem.

Rozwiodła się, poznała kogoś, z kim poczuła chemię.

- Empatyczny, wrażliwy. Ma pasje, lubi sport. Pojechaliśmy w góry, spaliśmy w jednym łóżku, ale do niczego nie doszło. Brakowało nam odwagi.

  Najpierw chcieliśmy zbudować głębszą relację. Ich pierwszy raz był nieudany, ale potem zaczęli rozmawiać o swoich potrzebach i fantazjach.

- Nawet w trakcie zbliżenia on pyta, czy czegoś chcę - opowiada Marta. - A seks z byłym mężem odbywał się w milczeniu. Pieszczoty, które dawniej mnie odpychały, są przyjemne. Wcześniej wszystko wydarzało się po ciemku i pod kołdrą, a przy moim mężczyźnie nie wstydzę się chodzić w dzień bez stanika. I to już od trzech lat.

Że marzyć każda może

Chociaż wychowanie sprawia, że marzą z poczuciem winy i lękiem, że coś jest z nimi nie w porządku. Najczęstsze fantazje Polek to seks z nieznajomym i w nietypowych miejscach, wynika z książki Andrzeja Depki "Chciałabym, chciała... O czym Polki marzą w łóżku". Do takich marzeń przyznało się 14 proc. z 300 kobiet, które przesłały seksuologowi spisane fantazje.

Wysoko plasuje się seks w grupie (12 proc.) i kontakty homoseksualne (9 proc.). W książce Depko przytacza relacje kobiet.

Marta, 24 lata: "Fantazjuję o przywiązaniu do stołu i o tym, że na nasz stosunek patrzą koledzy partnera". "Mam 23 lata, nie wypieram się fantazji, ale nie podzieliłam się nimi z moim facetem, wolę, jeśli pozostają w tajemnicy".

Kinga, 30 lat: "Podczas seksu często muszę wspomóc się fantazjami, które ułatwiają mi przeżycie orgazmu. Wyobrażam sobie siebie jako kobietę pozbawioną pruderii: prostytutkę, aktorkę porno, uczestniczkę seks party. W tych fantazjach występuje wielu mężczyzn. Być może to one pomagają mi w wyzbyciu się wszystkich, nawet podświadomych zahamowań i przeżyciu orgazmu?".

Że można sobie pozwolić na fanaberie

Wychowanie seksualne w domu Karoliny (ma 33 lata, jest opiekunką do dzieci i mieszka w mieście tak małym, że nie chce podać jego nazwy) sprowadziło się do jednego: że jest nieczysta.

- Gdy ja albo siostra miałyśmy okres, ojciec nie chciał z nami rozmawiać. Czułyśmy się gorsze - opowiada. - Gdy niedawno miałam ochotę na zbliżenie i zrobiłam to w czasie miesiączki, miałam wrażenie, jakbym coś zbroiła.

Teraz Karolina jest po rozwodzie i czuje się zadowolona: - Zawsze myślałam, że jestem beznadziejna w łóżku, a okazało się, że nie. Rok temu spróbowałam seksu pod prysznicem i nawet na schodach w hotelu. Wcześniej, w małżeństwie, to nie było możliwe: - W małej miejscowości wszystko może się wydać. A jak ojciec się dowie albo ktoś znajomy, katastrofa! Tak nas wychowano, że gdy chłopak ma przygody erotyczne, to zuch, a jak dziewczyna - jest zepsuta.

Że lepiej trzymać język za zębami

- Seks kobiet w małych i dużych miastach nie różni się, za to różni się sposób, w jaki kobiety o nim mówią. Zwłaszcza młode - tłumaczy Dellfina Dellert, autorka cyklu filmików Seks w małym mieście.

- Tym z niewielkich miejscowości zależy na "dobrej opinii". Boją się etykietki kobiety łatwej. Takiej trudniej znaleźć męża, bo małe miasta są patriarchalne i konserwatywne, a kobiety surowiej oceniane. Monopol na przyjemność mają mężczyźni.

Dellert zauważa, że inaczej jest z dojrzałymi kobietami: - Byłam zaskoczona, że o seksie rozmawiają chętniej, otwarcie, podają pikantne szczegóły życia erotycznego. Ale zaraz poważnieje: - Nie tak rzadko słyszę o przemocy seksualnej. Oczywiście tylko gdy wyłączę kamerę.

Że warto rozmawiać

- Skoro mogę powiedzieć mojemu mężczyźnie, że lubię kawę z dwiema łyżeczkami cukru, to dlaczego nie miałabym mu powiedzieć, że lubię klepnięcie w pupę? - pyta Anna, 37-letnia menedżerka z Krakowa. W jej domu o seksie się nie rozmawiało, mama podrzucała tylko książki o dojrzewaniu, partnerstwie, pierwszej miesiączce.

Rodzice rozstali się, kiedy miała sześć lat, na leżakowaniu w przedszkolu przyłapano ją wtedy na dziecięcej masturbacji. Była afera, ale psycholog wytłumaczył, że to rozładowywanie napięcia.

Pierwszy raz - "kompletnie nijaki" - przeżyła w wieku 17 lat. Facet mówił do niej protekcjonalnie "żabciu", więc się rozstali. Z drugim powoli uczyli się siebie nawzajem: tu dotykaj, tego nie rób. To okazało się skuteczniejsze niż czytanie poradników. Była z tym chłopakiem 11 lat, a dobry seks zdarzał im się nawet po rozstaniu.

Potem Anna miała innych mężczyzn. Kilka razy umówiła się z kolegą w przerwie na lunch.

- On wiedział, o co mi chodzi. Mówił w drzwiach, że nie będzie mi proponował nic do picia, tylko żebym zdjęła ubranie - opowiada Anna. - To fajnie podnosiło poziom adrenaliny.

Jednak przez całe życie nie nauczyła się o seksie tyle, co z obecnym partnerem.

- Potrafimy swobodnie rozmawiać. On mówi w niedzielę rano: "Wiesz, jedni idą do parku albo do kościoła, a my gawędzimy o seksie".

Zgadało się o naszych przyjaciołach gejach - wyznaje Anna. - Skoro można rozmawiać o życiu intymnym przy winie, to dlaczego nie przy porannej kawie? Teraz Anna spodziewa się dziecka. Mówi, że pieszczoty w ciąży są super (inne hormony, ukrwienie, bliskość), trzeba tylko uważać, żeby partner nie uciskał brzucha.

- A jak przeczytałam, że dziecku też jest wtedy miło, nie mam oporów - mówi Anna. - Kiedy kończymy, mówimy do brzucha: "I widzisz synku, właśnie na tej kanapie cię poczęliśmy".

Że palił i niszczył

Bo we mnie jest seks/ Gorący jak samum/ Bo we mnie jest seks/ Któż oprzeć się ma mu?/ On mi biodra opływa, wypełnia mi biust/ Żar sączy do ust... Ten przebój Kaliny Jędrusik wykonywały też Monika Borzym, Renata Przemyk i Anna Wyszkoni.

- Dla mnie seks jest przyjemnością. Korzystam z możliwości ciała, bo jestem ich świadoma - mówi Monika Borzym. - Jednak wiele kobiet nie umie się otworzyć, połowa nie doświadcza orgazmu. Jaka jest edukacja seksualna? Jak zachęcać dziewczynki, żeby szukały na ciele wrażliwych miejsc, skoro są wychowywane, żeby się wstydzić cielesnej przyjemności.

- Dekolt i omdlewające spojrzenie Kaliny Jędrusik były seksowne. Dziś taki seksapil zniknął, pozostał goły seks i zwyczajna nagość - mówi Renata Przemyk. - Dla mnie więcej tajemnicy jest pod kołdrą małżeńską. Grażyna Szapołowska mówiła, że "nie pokazujemy całej d..., bo tajemnica znika".

- Jaki jest problem z bliskością, zrozumiałam po rozwodzie - mówi Anna Wyszkoni. - Uświadomiłam sobie, że jeśli ludzie w związku nie rozmawiają nie tylko o seksie, to zamykają się na siebie. A partnerstwo polega na otwieraniu się jednego na drugiego człowieka.

Że seks to pantofelki i bukiet

"Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera swoje serce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na całe życie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet" - taki model kobiecej seksualności propaguje podręcznik do wychowania do życia w rodzinie.

Można w nim wyczytać, że "najwłaściwszym miejscem dla inicjacji seksualnej jest małżeństwo", "najwyższą akceptację seksu pozamałżeńskiego wykazali uczniowie najsłabiej uczący się, najmniejszą osoby wierzące", a "chłopcu zwykle zależy na tym, by jego żoną została dziewczyna, która wcześniej nie próbowała".

- Edukacji seksualnej w szkołach nie ma - komentuje seksuolog Izabela Jąderek. - Elementy są na WDŻ, ale to od szkoły zależy, czy zajęcia prowadzi katecheta, ksiądz, pani od biologii czy wychowawca. Przekazywana wiedza jest nacechowana światopoglądowo, nie przystaje do życia. Nie ma informacji o antykoncepcji, udaje się, że pornografia nie istnieje, przekonuje, że masturbacja jest grzeszna. I utrwala mit o podporządkowanej roli kobiety. Szkołom prywatnym zdarza się prosić o prowadzenie zajęć edukatorów seksualnych.

- Ale konserwatywny rodzic może dziecka na nie nie posyłać. Z badań wynika, że w domach więcej wiadomości na temat seksu otrzymują od rodziców synowie. Dla dziewczynek głównym źródłem jest internet i edukacja rówieśnicza, która opiera się też na internecie - mówi Izabela Jąderek.

Że powinny wydawać te dźwięki

- To nie tylko chłopcy żądają od dziewczyn dowodu miłości, jak mówi się od lat. Dziewczęta czują też presję rówieśniczą. Dochodzi wpływ teledysków, reklam, które instruują "masz być sexy". Coraz młodsze nastolatki ulegają tym naciskom - zauważa Aleksandra Józefowska z grupy edukatorów seksualnych Ponton.

- Dziewczynki sądzą, że bycie sexy gwarantuje wyższą pozycję w grupie. Bywa, że 12-latki na live czatach chcą, żeby komentowano ich pomalowane usta albo duży dekolt. To je dowartościowuje. Nie zauważają, że są uprzedmiotowione. Badania pokazują, że jedna czwarta polskich nastolatków przesłała komuś swoje roznegliżowane zdjęcie. Szkoła, zdaniem Józefowskiej, sobie z tym nie radzi. Straszy negatywnymi konsekwencjami i proponuje życzeniowy model "czystości przedmałżeńskiej".

Dziewczynki są w tym samotne i bezradne - Często 17-latki współżyją ze starszymi chłopakami i piszą do nas, że odczuwają wstręt, więc proszą o radę "jak się pozbyć tej niechęci". Wiedzą, że "powinny" się depilować, bo widziały to na filmach erotycznych. Ciągle myślą, jakie "powinny" być. Napisała do nas dziewczyna, która planowała pójść z chłopakiem do łóżka: "Czy powinnam założyć stringi i czy powinnam wydawać te dźwięki?".

Że panu bogu świeczkę i jeszcze ogarek

Czy uważasz, że wstrzymywanie się z seksem do zawarcia małżeństwa wymaga poświęcenia? Czy jesteś gotowa na to poświęcenie? - takie pytania z kursu przedmałżeńskiego pamięta Kamila (42 lata, prawniczka, mieszka w Warszawie).

Kurs był weekendowy w Parafialnym Centrum Skupienia pod Warszawą. - Nikogo nie interesowało, czy w wieku 42 lat mam doświadczenia w kontaktach z mężczyznami. O seksie poza tymi pytaniami w ankiecie nie było mowy. Tylko o naturalnej regulacji poczęć i o tym, że in vitro jest cywilizacją śmierci. Mój narzeczony zaprotestował, ale usłyszał tylko: "To nie jest miejsce na dyskusję" - relacjonuje Kamila.

Uczestnicy zostali zakwaterowani w dwóch salach - osobno mężczyźni i kobiety. - Narzeczony opowiadał, że faceci klęli, że to oderwane od życia. A następnego dnia na koniec nauk głośno "dawali świadectwo", jak wartościowy jest kurs i ile z niego wynieśli - dziwi się Kamila.

Że pan bóg kule nosi

Violetta Ozminkowski, autorka książki Sztuka kochania gorszycielki, na podstawie której powstał film o Michalinie Wisłockiej, po czterdziestce wychodziła drugi raz za mąż.

- Znajome, składając mi gratulacje, sugerowały, że teraz czas na dziecko. Odpowiadałam, że nie planujemy. I wtedy słyszałam: "Tego nikt nie może zaplanować". Po kilku takich sugestiach mówiłam, że napisałam książkę o Wisłockiej, więc wiem,co to antykoncepcja - opowiada. - Nie rozumiem, jak dorosłe kobiety mogły mówić coś takiego.

Jej córka z poprzedniego związku dorastała w Kalifornii: - Wie, że jeśli dziewczyna zachodzi w ciążę, to widocznie tego chciała. Jest tyle środków przed i po, że nie ma innego wytłumaczenia. Kobiety w Polsce mają świadomość, że przed wpadką można się zabezpieczyć, ale uważają, że "człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi". Jakby w poczęciu był element magii.

Że pozycja misjonarska nie jest obowiązkowa

 Ojciec Sebastian Bielski na stronie Kosciol.pl zamieszcza instrukcję Seks w małżeństwie, co można, a czego nie - na podstawie wykładów z teologii moralnej u ojców franciszkanów w łódzkich Łagiewnikach.

Wybrane zalecenia: Pozycja misjonarska nie jest obowiązkowa: "Tradycyjne ułożenie podczas zbliżenia małżeńskiego zakorzenione jest w przeszłości kulturowej, symbolizowało płodność ziemi. Kobieta jako ziemia matka otrzymywała od męża siłę, która czyniła ją płodną (jak słońce, deszcz, ziarno padające na ziemię)".

Seks oralny jest zabroniony: "Taki sposób zbliżenia zakończony spełnieniem zaprzecza obydwu znaczeniom aktu małżeńskiego - małżonkowie, nie przeżywając aktu wspólnie, zamykają się na dar życia. Akt ten nie będzie pełny, bowiem nie jest zgodny z naturą - powinien kończyć się złożeniem nasienia w pochwie kobiety".

Seks poza dniami płodnymi również: "Nie planując poczęcia, małżonkowie powstrzymują się od współżycia. Nie usprawiedliwia takiego działania fakt, że oboje tego chcemy lub że jedno z małżonków, podejmując inicjatywę pieszczot, rozbudzi drugie, tak że mąż czy żona ulegnie wywołanemu w ten sposób podnieceniu i odpowie na tę inicjatywę".

A najgorszy grzech to onanizm małżeński: "Jeśli małżonkowie, zamiast współżycia, angażują się w pieszczoty z zamiarem osiągnięcia orgazmu, popełniają grzech określany jako onanizm małżeński i nie usprawiedliwia tego fakt, że dzieje się to w małżeństwie. Sakrament ten nie oznacza bowiem przyzwolenia na wszelkie zachowania seksualne".

Reklama

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje