Wszystko jest dobre jesli sluzy pozytywnemu oddzieleniu przeszlosci i pozostawieniu jej za soba. Bez potrzeb ogladania sie do tylu a takie swietowanie moze w tym pomoc.
Rozwód do białego rana
Dla wielu kobiet rozpad związku to problem tak poważny, że pomysł urządzenia z tej okazji imprezy nie mieści im się w głowie. A jednak narodziła się nowa moda. Jej zwolennicy przekonują: „Skoro małżeństwo rozpoczyna się tortem i szampanem, czemu nie miałoby się tak zakończyć?!".
Ludzie od zawsze świętowali przełomowe wydarzenia w życiu, nawet te smutne - stypa wydaje nam się czymś stosownym i potrzebnym. Ale rozwód jest wyjątkiem. Bywa burzliwy, trudny, dramatyczny. Dla wielu par nawet podanie sobie ręki po takim doświadczeniu jest czymś niewyobrażalnym. Nie mówiąc o tym, by zasiąść przy wspólnym stole i ucztować w towarzystwie przyjaciół. Ból, rozczarowanie, poczucie krzywdy - trudno świętować, czując takie emocje.
Niedawno kilka kobiet w Ameryce wpadło jednak na pomysł, by wykreować modę na przyjęcia rozwodowe... Imprezy te, przypominające raczej wieczory panieńskie, reklamowane są jako forma odreagowania stresu rozwodowego. Trend narodził się w 2006 roku, gdy Shanna Moakler, była Miss USA i modelka "Playboya", po swojej rozprawie rozwodowej pojechała prosto do słynnej restauracji Bellagio w Las Vegas. Tam wspólnie z przyjaciółmi świętowała odzyskaną wolność. Niecały rok później swój rozwód hucznie obchodziła już Britney Spears, a potem Heather Mills (była żona Paula McCartneya).
Ameryka: tańcz i wino pij
W ślad za celebrytkami poszły niektóre amerykańskie rozwódki. W USA co roku rozpada się ponad milion małżeństw, więc o nowym zjawisku zrobiło się głośno. Christine Gallagher, autorka poradnika "Divorce Party Planner" (Planowanie przyjęcia rozwodowego), pisała: "Ten jeden raz nie przejmuj się zasadami. Zamów duże zdjęcie byłego i razem z przyjaciółmi rzucaj w niego lotkami". Polecała też przysięgę antymałżeńską - najlepiej własnego pomysłu.
Organizatorzy imprez rozwodowych twierdzą, że zgłaszające się do nich kobiety najczęściej ślubują "obżeranie się czekoladą w pustym łóżku" i "wylegiwanie się w weekendy do południa". A mężczyźni "nieumiarkowane rozrzucanie skarpet po mieszkaniu" i "picie piwa przed telewizorem bez ograniczeń". "Jedyne, czego nam nie wolno - zastrzega Gallagher - to zaprosić na takie przyjęcie nasze dzieci".
W Ameryce sporo osób dało się już przekonać do pomysłu, by zakończyć swój rozwód w taki sposób. Popyt na związane z tym usługi wciąż wzrasta. "Kiedyś moja firma specjalizowała się w stypach - tłumaczy Peggy Savant, właścicielka Party Hearse, pierwszej firmy, która organizowała przyjęcia rozwodowe w Nowym Jorku. - Ale pięć lat temu zgłosił się do mnie klient, który oznajmił: Moje małżeństwo właśnie umarło! Proszę o porządną stypę. Nie odmówiłam. Trzy tygodnie później miałam już kilka podobnych zamówień. W końcu przekwalifikowałam swoją firmę i dziś żyję głównie z rozwodów".
Peggy ma już sporą konkurencję. W Nowym Jorku istnieje kilkadziesiąt podobnych przedsiębiorstw. Chętnych jest coraz więcej, choć koszt porządnej imprezy to 15 tysięcy dolarów. "Ludzie mają potrzebę świętowania ważnych wydarzeń, a rozwód bez wątpienia do nich należy. A ponieważ nikt nie umarł, uroczystość nie musi być tak smutna, jak stypa", komentuje nowy trend Charlotte Eulette, właścicielka firmy Run Celebrants, organizującej podobne przyjęcia w New Jersey.
Każda z jej imprez zawiera rozwodowe rytuały, dostosowane - jak zapewnia - do temperamentu i stanu emocjonalnego klientów. Pewna młoda rozwódka na oczach gości przez ponad godzinę sklejała kieliszek od szampana, który podczas ślubu rozbiła "na szczęście" (przechowywała go po weselu w specjalnej szkatułce). Inna przy gościach spaliła fotografie, na których była z eksmężem.
Amerykańscy specjaliści od przemieniania nowych trendów w dobry interes wpadli już na pomysł produkowania specjalnych gadżetów, które pomagają odreagować stres rozwodowy: miniaturowa trumienka na obrączki to koszt około 40 dolarów, piżama z haftem "just divorced" - 60, opaska do joggingu z napisem "do wzięcia" - 20, a czekolada z hasłem "szczęśliwego rozwodu" - 10.
Choć psycholodzy przekonują, że bardziej chodzi tu o biznes niż pomoc dla tych, którym rozpadło się małżeństwo, moda na świętowanie rozwodów dotarła już do Europy.
Artykuł pochodzi z kategorii: Uczucia
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (19)
-
11.02 (20:21)Daleka jestem od komentowania co jest poprawne i wlasciwe...jesli dla kogos jest potrzebne ustanowienie granicy miedzy tym co bylo takiej wyraznej linii z ostrokolem prawie, to czemu nie swietowac i w sobie wiadomy sposob celebrowac zmiane stanu cywilnego.
Wszystko jest dobre jesli sluzy pozytywnemu oddzieleniu przeszlosci i pozostawieniu jej za soba. Bez potrzeb ogladania sie do tylu a takie swietowanie moze w tym pomoc. -
18.10.2011 (14:27)Każdy inaczej podchodzi do rozwodu: dla jednych to zawód i porażka, dla drugich ulga i klucz do wolności. To indywidualna sprawa: świętować bądź nie.
-
-
09.10.2011 (14:02)~MagdaA ja bylam na takim rozwodzie- moich przyjaciol,rozstali sie po blisko 8 latach malzenstwa. Po calej rozprawie poszlismy wszyscy na obiad (byl jeszcze moj maz )i tam wypilismy wino,a para rozwodnikow ucalowala sie na pozegnanie i pozostali przyjaciolmi. Nadal spotykamy sie wszyscy razem,kazde z nich ulozylo sobie zycie na nowo.
I to się nazywa rozwód z klasą ,rozwód ludzi inteligentnych . -
05.10.2011 (20:37)A ja bylam na takim rozwodzie- moich przyjaciol,rozstali sie po blisko 8 latach malzenstwa. Po calej rozprawie poszlismy wszyscy na obiad (byl jeszcze moj maz )i tam wypilismy wino,a para rozwodnikow ucalowala sie na pozegnanie i pozostali przyjaciolmi. Nadal spotykamy sie wszyscy razem,kazde z nich ulozylo sobie zycie na nowo.
-
05.09.2011 (22:46)ja popieram takie przyjecia,od siedmiu lat w rocznice rozwodu pije szampana,to moj szczesliwy dzien,nie uwarzam rozwodu za porazke lecz za obranie nowej drogi,na poczatku byl strach i obawa,ale dalam rade,podnioslam sie z depresji,osiagnelam spore sukcesy zawodowe,wiec mam co swietowac























Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia