Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pojedynek z manipulantką

Koleżanka Jolki z pracy nieczystymi chwytami podkopuje jej autorytet. Gdy Jola reaguje irytacją, koleżanka twierdzi, że coś się jej przywidziało. Ani tłumaczenia, ani próba szczerej rozmowy nie powstrzymują kolejnych insynuacji i zagrywek. Jolanta nie wie, jak sobie radzić z manipulantką. A jest sposób.

"Jolu, wyglądasz na przytłoczoną pracą. Zdążysz na czas z raportem? To nasz kluczowy klient. Jeśli się nie wyrabiasz, wystarczy powiedzieć. Pomogę..." - mówi troskliwym głosem koleżanka zza biurka. Dziwnym trafem wtedy, gdy obok szef przegląda dokumenty. Pozornie ten komunikat to wsparcie. Problem w tym, że Jola niedawno dostała stanowisko, na które liczyła "troskliwa" koleżanka, a raport ma upewnić szefa, że dokonał słusznego wyboru. Jolka daje z siebie wszystko. Nie ma podstaw, by sugerować,  że z czymś się nie zdąży. Ale i tak odruchowo zaczyna się tłumaczyć: "Sporo już zrobiłam, została mi tylko...". "Troskliwa" przerywa jej w pół zdania: "Wszyscy wiemy,  że nawet gdybyś sobie nie radziła i tak się nie przyznasz. Ale tu chodzi o dobro firmy, nie o twoją prywatną ambicję...".

Reklama

Jolę zatyka, zwłaszcza że kątem oka widzi, jak szef zerka na nią zaniepokojony. Kiedy jest już w swoim gabinecie, ona dochodzi do siebie i pyta koleżankę poirytowana: "Na jakiej podstawie sugerujesz, że nie napiszę raportu na czas?! Znam się na tej robocie!". W odpowiedzi słyszy: "Chciałam tylko pomóc! Odpłacasz agresją? Niektórzy uważają, że awans ci nie służy. Może pora na psychologa, bo nie panujesz nad emocjami".

Podobne sytuacje się powtarzają. W Joli rośnie irytacja, ale też niepokój. Próbowała otwarcie rozmawiać z koleżanką: "Nie róbmy złej atmosfery", usłyszała tylko: "Nie wiem, o co ci chodzi". Jola czuje się bezsilna, nie wie,  co zrobić, by problem zniknął.

Krok 1

Test dobrych intencji

Konfliktowe sytuacje w pracy to norma.  Ale prędzej czy później ludzie dążą do poprawy relacji, bo zła atmosfera odbiera energię. Wyjątkiem są manipulanci. To gatunek ludzi, którzy w konfliktach rozkwitają, więc lubią je tworzyć i podsycać. Ich intencje są zupełnie inne niż deklaracje, dlatego otwarta komunikacja niczego nie załatwi. Musimy sięgnąć po metody szczególne. Zanim to zrobimy, warto się upewnić, czy naprawdę mamy do czynienia z manipulantem.

Testem jest szczera propozycja wyjaśnienia nieporozumień. Powiedzmy: "Ostatnio zdarzyło się nam kilka spięć, pogadajmy, co moglibyśmy zrobić, by to naprawić". Osoba z uczciwymi intencjami  będzie zainteresowana rozmową i osiągnięciem porozumienia.  Nawet jeśli w pierwszej chwili wyleje żale, wysłucha naszych racji i raczej uwzględni choć jedną z nich. Manipulant obleje test dobrych intencji na wstępie, bo za nic  nie przystąpi do uczciwej rozmowy. Ma chorobliwą potrzebę udowadniania, że jest "absolutnie bez zarzutu", za to druga strona "stuprocentowo winna". 

Koleżanka Joli oblała test wzorcowo. Co Jola powinna teraz zrobić? Przyjąć do wiadomości, że otwartością, szczerością  i dobrymi chęciami w tej relacji niczego nie poprawi. Manipulantka dobre intencje zinterpretuje jako wrogość, wyjaśnienia uzna za przyznanie się do winy, a przeprosiny za wyraz słabości. Podświadomie wyczuje, gdy Jolka będzie w gorszej formie, a szef w pobliżu - i znów zaatakuje. Pora przygotować nową strategię, by nie reagować  na manipulacyjne zagrywki w popłochu.

Krok 2

Siła spokoju

Co na pewno nie ma sensu w rozgrywce z manipulantem? Działanie z poziomu emocji. Choć pokusa, by reagować gniewem, wyrazić złość, wygarnąć żal za nieczyste zagrywki, jest spora. Ale jeśli się odsłonimy i wykrzyczymy: "Nie potrafisz załatwić sprawy otwarcie i uczciwie!", ktoś taki wykorzysta to do kolejnego uderzenia, rzucając coś w stylu:  "To prawda, co o tobie mówią, naprawdę nad sobą nie panujesz.". Manipulanci są mistrzami gry pod publiczkę.

Ty będziesz mówić podniesionym głosem, on będzie miał troskę na twarzy - zgadnij, co pomyśli stojący obok szef czy kolega? Sytuacja jest trudna,  ale nie należy chować głowy w piasek czy, nie daj Boże, obłaskawiać takiej osoby uległością w imię świętego spokoju. Unikanie konfrontacji z manipulantem powoduje wyłącznie eskalację nieczystych zagrywek. Ktoś taki wybiera na ofiarę osoby, które uznaje za słabsze. Dopóki nie udowodnisz mu, że się myli, będziesz na celowniku.

Konfrontacja jest nieunikniona, powinna  być jednak mądra. Pamiętaj, że z taką osobą najlepiej rozmawiać spokojnym, uprzejmym tonem (nawet jeśli w środku gotujesz się  z oburzenia!). Gdy opanujesz już tę sztukę, przejdź do wytrącenia manipulantowi jego podstawowej broni, czyli niedomówień.

Krok 3

Walka o konkret

Ulubioną techniką takich ludzi jest insynuacja, ogólniki i przytaczanie rzekomych cudzych opinii, za pomocą których rozpowszechnia swoje zdanie: "nikomu się nie podoba twój pomysł", "szef się zastanawia, czy masz problem, bo wczoraj wcześniej wyszłaś z pracy" itp. Większość z nas w takiej sytuacji odruchowo zaczyna się tłumaczyć. Drugiej stronie właśnie o to chodzi - połknęliśmy haczyk. Gdy się usprawiedliwiamy, mimowolnie rośnie w nas niepokój, że coś robimy nie tak. Zamiast tego skłońmy przeciwnika do doprecyzowania konkretów, mówiąc np.: "Rozumiem, że rozmawiałeś wczoraj z szefem na mój temat i powiedział, że się o mnie martwi, bo wyszłam wcześniej z pracy". Najczęściej manipulant zacznie tu łagodzić wcześniejsze twierdzenie albo się  z niego wycofa: "No, nie rozmawiałem, ale miałem wrażenie, że się martwi". Role się odwróciły i teraz on się tłumaczy. Pokazałaś, że niełatwo wywołać w tobie lęk i niepokój. Doprecyzowanie to dobra technika również wtedy, gdy słyszymy zdania w stylu: "wszyscy mówią, że twój pomysł jest do niczego". Dopytujmy: "Kto powiedział ci, że nie podoba mu się mój pomysł? Co dokładnie mu się nie podobało?". Manipulant zazwyczaj będzie się wymigiwał wygodnym "nie pamiętam".  Poproś wtedy uprzejmie: "Jak sobie przypomnisz, daj znać, chętnie wysłucham uwag tej osoby, to może mi pomóc". I zamykamy temat.

Można też sprowadzać ogólnikowe insynuacje do absurdu. Na zarzut: "wszyscy mówią, że twój projekt jest wtórny", odpowiadamy: "Rozumiem, że rozmawiałeś ze wszystkimi w firmie i każdy powiedział, że mój projekt jest wtórny". Manipulant  będzie musiał przyznać: "No, niedokładnie ze wszystkimi, ale trzy osoby, z którymi rozmawiałem, tak uważają". (Tu znów możesz zapytać "które trzy?" albo odpuścić). Ważne, że przyłapałaś manipulanta na nieścisłości,  a jego scenariusz nie zadziałał. 

Krok 4

Bezpieczny mur

Manipulanci często uzyskują nad nami emocjonalną przewagę, bo atakują z zaskoczenia. Bronimy się wtedy odruchowo, co rzadko wychodzi na dobre. Dlatego warto celowo odroczyć reakcję, mówiąc np.:  "Nie chcę teraz rozwijać tematu". I koniec.  Nie tłumaczymy się, nie przepraszamy. Oddzielamy się od manipulanta bezpiecznym murem. To daje nam czas, by się zastanowić,  co naprawdę do nas powiedział, i przygotować dobrą odpowiedź. Gdy koleżanka Jolki następnym razem rzuci w obecności szefa: "Martwię się, czy zdążysz z raportem", Jolka może odpowiedzieć przygotowanym gotowcem: "Rozumiem twoją troskę, ale nie mam wpływu na to, co wzbudza twój niepokój. Ja jestem spokojna, bo mam precyzyjny grafik i wszystko realizuję zgodnie z harmonogramem".  Krótko, na temat, za to z oddzieleniem faktów od cudzych interpretacji i subiektywnych odczuć.

Niezależnie od naszej dobrej woli i wysiłków manipulanci będą siali zamęt. Ich żywioł to pomówienia, insynuacje, zakulisowe rozgrywki. Najlepszą metodą na święty spokój jest unikanie takich ludzi. Ale jeśli, jak Jola, jesteśmy skazani na relację, pamiętajmy,  że naszym celem nie jest "naprawienie" manipulanta i przyjazne relacje z nim (to raczej mało prawdopodobne), tylko skuteczna obrona przed jego toksycznym wpływem.  Dobra wiadomość jest taka, że gdy przestajemy żywić go naszym lękiem, niepokojem, złością  i bezradnością, przestanie się nami interesować.  

Magdalena Chorzewska, psycholog, psychoterapeutka, coach



Reklama

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje