Przejdź na stronę główną Interia.pl

„Będzie dzisiaj robota?", czyli jak zachęcić kobietę do seksu

Wielu mężczyzn twierdzi, że lubi kobiety z inicjatywą w łóżku.

Reklama

- Fantazjują, że fajnie by było spotkać seksualną kocicę, z którą można zrobić wszystko. Lecz kiedy rzeczywiście spotykają taką kobietę i ona przejmuje inicjatywę, panikują. Są przerażeni, że ona ich stłamsi swoim pożądaniem, wiedzą, doświadczeniem w seksie. W rzeczywistości mężczyźni wolą raczej kobiety bierne, przy których nie czują, że muszą czymś się wykazać. (...)

Rozumiem, że kobiety w Polsce zwykle nie inicjują seksu?

- Ma to solidną podbudowę w naszej kulturze. Wiele moich pacjentek mówi: - Ja bardzo lubię się kochać, tylko kiedy to od partnera wychodzi inicjatywa. Pytam: - A czy partner wie, że pani ten seks lubi? - No, myślę, że się domyśla. - Ale mówi mu pani? - Nie. - A dlaczego? - Czasami mi się wydaje, że to oczywiste. A poza tym wstyd by mi było tak powiedzieć. Mógłby nie chcieć ze mną uprawiać seksu, czułby się skrępowany, gdybym się domagała. Mężczyźni boją się wyuzdanych kobiet.

Poleżę sobie i zobaczę, czy on się czegoś domyśli.

- To nie do końca tak, ponieważ ten medal ma drugą stronę, a jest nią specyfika kobiecej seksualności. Pisała o tym amerykańska seksuolożka Helen Kaplan. Otóż, kobieta nie musi czuć ani podniecenia, ani pożądania, to nierzadko pieszczoty mężczyzny budzą w niej ochotę na seks. Mężczyzna często potrzebuje podniecenia, żeby myśleć o seksie.

- Oczywiście nie mylimy podniecenia z erekcją - chodzi o myśli, stan umysłu. A kobieta może się podniecić, kiedy ktoś o nią zabiega. Dlatego żeby kobieta odczuła podniecenie, trzeba zazwyczaj popracować. Michael Bader, autor Męskiej seksualności, napisał: "Seks rodzi się w głowie i przechodzi w dół, a nie odwrotnie". Najważniejszym organem seksualnym kobiety jest mózg. Mężczyzny notabene też. To musi sobie zakodować każdy heteroseksualny mężczyzna.

Nie pchać się od razu z łapami.

- I nauczyć się uwodzenia.

Zdaje się, że świat zachodni porzucił uwodzenie jakoś tak w drugiej połowie XX wieku.

- Pewien mój klient, budowlaniec, miał problem ze swoją żoną, która regularnie odmawiała mu seksu. Pytam: "A jak pan ten seks inicjuje?". "No normalnie - odpowiada - przychodzę do niej i zagaduję: będzie dzisiaj robota?".

Bardzo wysublimowane.

- Dziewięćdziesiąt dziewięć procent kobiet odpowie, że nie będzie dzisiaj roboty. Poza tym wielu mężczyzn myśli, że kobieta steruje płodnością. Nie wiadomo, skąd im się bierze to myślenie, że kobieta może zawsze i wszystko. Na pewno jakiś związek z tym ma powszechne przekonanie, że ona może "złapać faceta na dzieciaka", czyli świadomie zaplanować ciążę. A to jest jawny absurd.

Od przesądu, że kobieta steruje swoją płodnością, jest krok do stwierdzenia, że jak nie chce, to nikt jej nie zmusi do seksu. Takim myśleniem niektórzy próbują usprawiedliwiać gwałty.

- I takie przekonanie też wylewa się z moich pacjentów w czasie rozmów o płodności. Są absolutnie pewni, że kobieta jest w stanie zacisnąć nogi, pochwę i uniemożliwić penetrację, jak tylko zechce. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że jest to sytuacja przemocy fizycznej i psychicznej, że napastnik jest najczęściej od niej większy, silniejszy, że działa w odludnym miejscu, z zaskoczenia.

- Niektórzy mężczyźni są też przekonani, że gdy kobieta zostanie zgwałcona, to nie zajdzie w ciążę, ponieważ jej organizm nie przyjmie niechcianego nasienia. Kiedyś zapytałem jednego z takich mężczyzn, czy skoro uważa, że kobieta może siłą woli sterować swoją płodnością, to czy on mógłby sprawić, że jego plemniki raz będą płodne, raz nie. Jego plemniki zawsze są płodne.

Mam kolegę, który bardzo dba o kobiety, z którymi się spotyka. Mimo że jest seryjnym monogamistą, to wobec każdej z nich jest opiekuńczy i troskliwy. Idealny kandydat na zięcia. Ale ostatnio jakaś dziewczyna zdenerwowała się, bo ponoć za często w trakcie seksu pytał, czy jest jej dobrze. To co, kobiety wolą mrukliwych troglodytów?

- Wielu mężczyzn to właśnie tacy nie zawsze czuli barbarzyńcy. Wydaje się im, że wystarczy sztywny członek, żeby kobieta skakała z radości. Więc utrzymywanie kontaktu z partnerką, pytanie o to, co lubi jest super, ale oczywiście, jak ze wszystkim, można z tym przegiąć. Kobiety cenią kontakt z partnerem, a nie żeby za każdym razem partner upewniał się, czy na pewno wszystko jest w porządku, czy może zrobić kolejny krok.

- Niektórzy mężczyźni traktują seks jak grę komputerową - przed każdym kolejnym krokiem wysyłają komunikat: "Are you sure?", a kobieta musi kliknąć "Yes". Nie bójcie się, panowie, partnerka na pewno da wam znać, gdy będzie coś nie tak, zwłaszcza jeśli odpowiednio pokażecie jej, że się o nią troszczycie.

Jak to zrobić?

- Kiedy masz przegadane z partnerką, co lubi, a czego nie lubi, jak daleko można się z nią posunąć - wystarczy to w seksie uwzględniać bez zbędnego upewniania się. Seksualnym grzechem wielu mężczyzn jest również sprowadzanie seksu wyłącznie do penetracji. Mam wielu klientów, którzy tak uważają. Ciekawe, że część kobiet też uważa, iż mężczyznom chodzi tylko o penetrację, nawet jeśli oni twardo twierdzą, że im na tym nie zależy.

A co o seksie oralnym myślą panowie?

- Często uważają go za najwyższą formę intymności. "Seks oralny? No niech będzie, ale tylko wtedy, kiedy się zakocham".

Nie doceniają gry wstępnej?

- Niektóre kobiety są przekonane, że mężczyźni robią to tylko dla nich, poświęcają się. I czasem dochodzi do absurdalnych sytuacji, kiedy on musi ją wręcz przekonywać, że naprawdę lubi seks oralny. Potem te kobiety przychodzą do mnie z zaburzeniami orgazmu albo suchością pochwy i w żaden sposób nie dają się przekonać, że nawilżenie, a potem orgazm zbuduje im wcześniej dobrze poprowadzona gra wstępna, w tym seks oralny.

Fragment książki Andrzeja Gryżewskiego i Przemysława Pilarskiego "Sztuka obsługi penisa".

Zobacz także:

Fragment książki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje