Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wykorzystują cię w pracy?

Zaczyna się niewinnie: koleżanka prosi cię byś pomogła jej w pracy, została za nią po godzinach, napisała sprawozdanie... i nie wiadomo kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że ktoś tobą sprytnie manipuluje!

Choć jednoosobowe firmy nie należą w Polsce do rzadkości, większość z nas pracuje w zespole. Natrafiamy tam na różnych ludzi: jedni podchodzą do swoich obowiązków profesjonalnie, starając się wypełnić swoje zadania samodzielnie, inni... lawirują sprytnie wyręczając się innymi.

Reklama

Oczywiście każdy z nas jest tylko człowiekiem i każdy ma czasami prawo do poproszenia o pomoc, wcześniejszego zwolnienia się z pracy czy przyznania się do pomyłki i braku wiedzy podpowiadającej jak wyjść z danego problemu. Wzajemna pomoc buduje dobrą atmosferę w zespole. Jednak chyba każdy z nas spotkał na swej zawodowej drodze kogoś, kto ciągle wysługuje się innymi.

Bez względu na to, czy taka sytuacja wynika z wyrafinowania czy jest następstwem losowych zdarzeń, takich jak np. powracające infekcje u małego dziecka, czy problemy osobiste, ważne, by pomagać, ale... z umiarem. Jeśli twoja koleżanka wciąż prosi cię o pomoc, a ty nie jesteś w stanie powiedzieć: "nie", prędzej czy później dopadnie cię frustracja, uczucie złości i poczucie wykorzystywania. A takie emocje z pewnością nie odbiją się na twojej psychice korzystnie. Dlatego warto zawalczyć o siebie i włączyć asertywność!

Dlaczego warto sobie pomagać?

Każdy z nas może kiedyś znaleźć się w trudnej sytuacji i prosić o pomoc. Wtedy przydać się może ktoś, kto ma wobec nas dług wdzięczności, ktoś kto z ochotą przyjdzie nam z pomocą. Jednak najczęściej bywa tak, że osoba, która nagminnie prosi nas o pomoc i zruca na nasze barki własne obowiązki, nie dostrzega naszych potrzeb, lub zwyczajnie je bagatelizuje.

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta: bo sami staramy się wytłumić nasze potrzeby! Jeśli koleżanka po raz kolejny opowiada o chorym dziecku, którym nikt z rodziny nie może się zaopiekować, ze słodką minką prosi nas o zastępstwo i nawet nie pyta o nasze plany i pozostałe obowiązki, czas najwyższy głośno o nich wspomnieć!

Zwykle nie odmawiamy współpracownikom również dlatego, że boimy się, co o nas pomyślą inni. Nikt przecież nie chce uchodzić za osobę niekoleżeńską. Prawda jednak jest taka, że o wiele mniej szacunku budzą w nas osoby, które przez brak asertywności wykonują pracę nie tylko za siebie, lecz również za innych. Dlatego jeśli czujesz się wykorzystywana, powiedz, że na pierwszym miejscu stawiasz własne zadania i obowiązki, którym nie sprostasz, gdy wciąż będziesz brać na swe barki dodatkowe zadania!

Dlaczego warto odmawiać?

Nie każdemu słowo "nie" przychodzi z łatwością. Zwłaszcza, jeśli spodziewamy się, że koleżanka może być nie tylko zaskoczona naszą odmową, lecz także urażona. Złe emocje, które wkraczają wtedy do rozmowy mogą nieoczekiwanie popsuć wasze stosunki, albo nawet atmosferę w całym zespole.

Jak uniknąć rozhisteryzowanego tonu? Zadbaj o swój komfort i spokojnie zakomunikuj, że tym razem nie możesz wyręczyć koleżanki. Nie tłumacz się, nie przytaczaj jako argumentu statystyk mówiących ile razy wyręczałaś kogoś w obowiązkach. Pamiętaj, że tłumaczy się nie tylko winny, ale też i ten, który czuje się zobowiązany wobec rozmówcy. A to ty powinnaś w tej sytuacji rozdawać karty, czy mówiąc inaczej, przerwać rozgrywkę, w której byłaś na czyjeś skinienie.

Taka strategia naprawdę popłaca! Nie pozwól zatem wciągnąć się w utarczki i emocjonalne przepychanki. Jeśli czujesz, że rozmowa zmierza w niekorzystnym dla ciebie kierunku, po prostu ją przerwij zaznaczając, że wrócicie do tematu później. Nie zapomnij dodać, że zdania już nie zmienisz.

Warto przemyśleć również inną kwestię: czy nie zastosować wobec sprytnej koleżanki reguły wzajemności! Jak to zrobić? Nieroszczeniowym tonem zacznij prosić o pomoc, zastępstwo. Jeśli współpracownica się zgodzi- twoje poczucie frustracji znacząco spadnie. A jeśli koleżanka wymiga się i tym razem? Wówczas możesz być pewna, że więcej o pomoc cię nie poprosi!

Nie warto... kłamać

Wstyd przed odmową i urażeniem innych często prowadzi nas do kłamstwa. Zdarza się bowiem, że łatwiej zmyślić na poczekaniu historyjkę np. o zarezerwowanych biletach do teatru czy wizycie w poradni, by lepiej i skuteczniej umotywować swoją odmowę. Taka strategia jest jednak dobra na krótki dystans.

Pamięć ludzka najlepiej rejestruje fakty, a nie wymyślone opowieści. Szybko może więc wyjść na jaw, że nie pamiętasz tytułu sztuki, na której byłaś poprzedniego wieczora, albo nazwy przypadłości, na którą leczysz się u specjalisty. Poza tym, podawanie długich wyjaśnień odmowy niesienia pomocy spotkać się może z zarzutami nieszczerości.

Dlatego lepiej nie tłumaczyć się zbytnio i poprzestać na bardziej ogólnikowych stwierdzeniach.  Informacja o tym, że masz już inne ważne plany powinna dać sprytnej koleżance do myślenia, zanim znów poprosi cię o pomoc.

Odmowa osobie, która wciąż się nami wyręcza nie jest rzeczą łatwą. Na pewno jednak jest korzystniejsza dla nas niż ciągłe zgadzanie się na zastępowanie innych w obowiązkach, które powinni przecież wykonywać sami.

Joanna Bielas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje