Przejdź na stronę główną Interia.pl

Spokojnie, to tylko zmęczenie!

„Get a hobby job!”, mawiają Amerykanie. Znajdź pasję, która stanie się twoim drugim zawodem. Z profesorem Rafałem Ohme rozmawia Magdalena Kuszewska.

Zaryzykuję stwierdzenie, że wypalenie zawodowe stało się tyleż powszechne, co modne. A jak to określenie ma się do popularnego zmęczenia materiału?

Reklama

Prof. Rafał Ohme: - One są rzeczywiście podobne, lecz opisują nieco inne stany. Zmęczenie materiału następuje wtedy, kiedy mamy za dużo obowiązków na głowie, żyjemy zbyt intensywnie i zbyt pospiesznie, chcemy złapać dwie sroki za ogon, nie wyrabiamy się z obowiązkami. Możesz być na początku kariery, mieć trzydzieści lat, dopiero wkraczać w najlepszy etap życia, ale mentalnie czujesz się jak kolumna Zygmunta. Z kolei wypalenie zawodowe, o którym obecnie tyle się słyszy, polega na tym, że praca nie przynosi nam już satysfakcji. Uświadamiamy sobie, że są to czynności nierozwijające, czy wręcz hamujące rozwój, albo że stać nas na więcej - nawet jeśli dotychczasowy rodzaj pracy przynosi nam pokaźne dochody. Podsumujmy: zmęczenie materiału oznacza przyjmowanie na siebie zbyt wielu obowiązków, zaś wypalenie to brak pasji w życiu zawodowym.

Z danych Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego wynika, że 25 proc. Polaków jest "wyczerpanych i wykończonych", a 28 proc. - "zmęczonych".

- Ostatnio wypalenie zawodowe w istocie przydarza się nam coraz częściej. Gdy wykonujemy ciągle takie same projekty i zadania, bierzemy na barki kolejne rutynowe zlecenia, to albo nagle w niepojęty sposób zaczynamy odnajdywać się w tym rytmie życia, albo ten natłok tak nas mentalnie przygniata, że w końcu padamy pod jego ciężarem kompletnie wypaleni. Dopadają nas choroby, organizm przestaje sobie radzić. Część osób wyciąga z tego naukę i mówi: "Koniec! Wolę zarabiać mniej, ale przynajmniej będę robił rzeczy mniej przewidywalne niż teraz".

Przed trzema laty studenci SWPS przeprowadzili pierwsze w Polsce badania wśród duchownych różnych wyznań. Wynikało z nich, że nawet księża w dużej mierze są wypaleni zawodowo! To nosi znamiona epidemii cywilizacyjnej.

- Wyobraźmy sobie, że ktoś przez całe liceum marzył o historii sztuki, pasjonował się dziełami francuskich impresjonistów. Ale przed maturą zaczął analizować sytuację na rynku i stwierdził, że teraz liczą się inne kierunki. Poszedł więc studiować ekonomię. Potem podjął pracę w korporacji, myśląc ze smutkiem, że marzy o czymś zupełnie innym... Na wypalenie zawodowe jest prosta recepta: postaraj się polubić swoją nudną pracę, bo chociaż nie zmieniasz losów świata, to masz małą stabilizację, przewidywalność oraz konkretną, comiesięczną pensję. Jednocześnie znajdź pasję, która będzie kompensowała ten niedosyt. I najważniejsze: potraktuj to hobby poważnie oraz profesjonalnie, tak jakby to był twój drugi zawód.

To znaczy?

- Wybierz coś, co stanie się wyzwaniem, a nie chwilową modą, zachcianką, zabawą. Realizuj tę pasję z wielkim zaangażowaniem. Profesjonalnie. Jeśli marzysz o byciu pisarką, to idź na warsztaty kreatywnego pisania, przystąp do literackich grup dyskusyjnych, postaw sobie konkretne cele, np. w ciągu najbliższych dwóch miesięcy zacznę pisać powieść, a w ciągu kolejnych sześciu ją skończę. Dziennie napiszę minimum pięć stron A4 - nawet jeśli miałabyś pisać tylko do szuflady! Jeśli tego nie zrealizujesz, miej gigantyczne wyrzuty sumienia. Bo do pracy idziesz nawet wtedy, kiedy ci się nie chce, a więc hobby też tak potraktuj. Niech ono zajmie ci godzinę, dwie dziennie - ważne, żebyś była systematyczna i rozliczała się z realizacji celów przed sobą tak jak przed szefem.

Może ta metoda będzie w stanie pomóc zwłaszcza 30- i 40-latkom, pracownikom wielkich firm. Według statystyk to oni są dziś najbardziej zmęczeni i znużeni. Czemu już teraz, po kilku, kilkunastu latach pracy, a nie pod koniec kariery?

- Trzydziestka, czterdziestka to ten ważny moment, kiedy nagle przeglądamy na oczy i dostrzegamy, że dużo młodzieńczych ideałów i marzeń legło w gruzach. Nie zostały zrealizowane. Niech każdy z nas przypomni sobie, o czym śnił przed wieloma laty. Kim to my nie mieliśmy być! Odkrywcami, podróżnikami, wynalazcami, milionerami... Owszem, w liceum marzyliśmy, że będziemy mieć samochód, i mamy. Tak, chcieliśmy pracować pod prestiżowym adresem, ale przecież pragnęliśmy uprawiać artystyczny zawód i tu miała być nasza pracownia, a nie biuro. Bolesne bywa zetknięcie planów z rzeczywistością, ono też może stać się przyczynkiem do zmęczenia, wypalenia. Ale bądźmy realistami! Nie możemy wszyscy mieć zawodów rewolucyjnych, niezwykłych. Ktoś musi pracować w "sektorze przeciętnym". To nic złego! Praca służy temu, aby zabezpieczyć finansowo siebie i rodzinę, zadbać o zdrowie. Bądźmy praktyczni! Traktujmy ją profesjonalnie i nie oczekujmy fajerwerków. Jednocześnie pomyślmy, czym tę pracę uzupełnić, aby poczuć satysfakcję, spełnienie.

Czyli rada dla wszystkich wypalonych i zmęczonych to...

- "Get a hobby job!", jak mawiają Amerykanie. Znajdź pasję, która stanie się twoim drugim zawodem. Zdziwisz się, ale dzięki temu nabierzesz dystansu do swojej nudnej pracy, a może z czasem nawet ją polubisz. Zupełnie tak jak nudnego, ale spokojnego i przewidywalnego... sąsiada.

PANI 5/2015

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje