Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

"Toksyczni rodzice". Ta książka Susan Forward poruszyła świat psychologii, bo bez litości opisywała, jak silny wpływ na nasze życie mają błędy wychowawcze w rodzinie. I ludziom, którym coś nie wychodzi, dała alibi: Jak mam być szczęśliwa, skoro miałam trudne dzieciństwo?


Reklama


Toksyny sączą się nie tylko tam, gdzie w rodzinie dzieje się źle. Źródłem problemów może być niewłaściwie wyrażana miłość do dziecka. Krytycyzm: "Dlaczego zdałeś na czwórkę, a nie na piątkę?", budzenie poczucia winy: "Przez twoją chorobę rodzice nie pojadą na weekend", a nawet nadopiekuńczość: "Daj, zrobię to za ciebie, nie potrafisz".

Efekt? Czasem niskie poczucie wartości, niesamodzielność, trudności w budowaniu związków. Problem przypomniał mi się, gdy czytałem teksty do tego numeru TS. Dwie nasze rozmówczynie wspominają podobne doświadczenia. Anita Werner, która "nigdy nie była dość doskonała, by zadowolić matkę" (s. 18).

I Anna Seniuk, która słyszała w domu: "Powiem ci, co robisz źle, więcej z tego będzie pożytku" (s. 32). Taki bagaż ciąży, fakt. Ale uważam, że trzeba go wziąć na grzbiet i iść dalej. Dom to nie laboratorium, wszyscy jako rodzice popełniamy błędy. Sprawdzianem dojrzałości jest to, czy - jak mówi Anita Werner - umiemy defekt w sobie "naprawić", zamiast rozdrapywać go latami. Niedługo Dzień Matki. Może warto o tym pomyśleć.

Jacek Szmidt - redaktor naczelny Twojego STYLU


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje