Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mistrzynie tanich zakupów

Świetne ciuchy, dobrze urządzone mieszkanie, wakacje w ciepłym kraju... Milionerka? A może mistrzyni sprytnego kupowania? Nie sztuka wydać majątek na wymarzony zakup. Radość daje zdobycie więcej za mniej. Olga i Magda, ekspertki smart shoppingu, zdradzają nam swoje triki.

Jeśli chcę kupić do domu ładny parkiet albo zmienić samochód, muszę zaoszczędzić na czymś innym. W kwestii zakupów muszę być "smart" - mówi. Magda prowadzi z mężem szkołę językową, jest matką bliźniaczek. Lubi markowe rzeczy. Na większość z nich mogłaby sobie pozwolić, nie czekając na przecenę. Jednak Magda jest oszczędna, woli odkładać, niż przepłacać. Zbiera na podróże, dodatkowe zajęcia dla dzieci, studia podyplomowe dla siebie. Łowi okazje nie tylko w sklepach z ubraniami. Ma dom, podobają jej się egzotyczne meble.

Strategia pierwsza: Zawsze może być taniej

Reklama

O tym, co w danym tygodniu je rodzina Magdy, decydują gazetki Lidla i Biedronki. Przeceniają krewetki i mleczko kokosowe? Na stole pojawia się zielone curry. - Ale to nie tak, że kupuję wszystko, co najtańsze - wyjaśnia. - Dbam o jakość mięsa i warzyw, które jemy. Produkty bez pestycydów, zagrodowe kurczaki i wędliny bez azotanu sodu? Od wiosny do jesieni zamawiamy je z sąsiadami u kobiety, która przywozi je z podlaskiej wsi. Płacimy dużo mniej niż musielibyśmy wydać w ekologicznych sklepach.

Rozrywka? Dzieci chodzą do kina w weekendy, ale Magda z mężem już w tanie wtorki i środy. Zanim kupi książkę sobie albo dzieciom, wrzuca tytuł do porównywarki cenowej. Zdarza się, że powieść, której szuka, znajdzie nawet o 20 złotych taniej. Podobnie postępuje, gdy psuje jej się blender. Dzięki porównywarce odkrywa, że w jednym sklepie sprzęt kosztuje 120 złotych, w innym 85. Magda wspomina, jak pół roku temu urządzała kuchnię. Pojechali z mężem do marketu ze sprzętem AGD. Oglądali lodówki, zmywarki, okapy, porównywali funkcjonalność. Później smartfonem zeskanowali kody kreskowe produktów. W zakupowej aplikacji dostali wykaz sklepów, gdzie ten sam sprzęt kupią taniej. - To też pretekst, żeby ponegocjować z menedżerem marketu, w którym byliśmy - tłumaczy Magda.

"Proszę spojrzeć, sprzedawca z Katowic przyśle mi tę samą zmywarkę 400 złotych taniej. Dacie upust?", mówił jej mąż. Tak dostali zniżkę na lodówkę i piekarnik, na resztę już nie, więc zamówili przez internet. Gdyby nie znali aplikacji i wszystko kupili w jednym markecie, za cały sprzęt zapłaciliby dwa tysiące więcej. Magda, meblując dom, odkryła, że w serwisach społecznościowych można znaleźć ludzi, którzy zamawiają drewniane meble z Indonezji i składają się na kontener, który płynie do Polski. Wygląda to tak: znajdują osobę, która za niedużą prowizję wyszukuje na targach w Dżakarcie albo na Bali oryginalne tekowe stoły, szafki i komody. Przesyła zdjęcia, a później w imieniu zleceniodawcy targuje się ze sprzedawcami. Pośrednik odpowiedzialny jest też za to, by mebel trafił do firmy kurierskiej. Magda kupiła w ten sposób wielki stół z litego drewna. Identyczny w polskich sklepach kosztuje dwa, trzy razy tyle.

Cały tekst znajdziesz w najnowszym numerze magazynu Twój STYL - już w sprzedaży!

Najlepsze tematy