Przejdź na stronę główną Interia.pl

SHOW - magazyn o gwiazdach

Czas na rock`n`roll

Mówi "nie" modzie na odchudzanie i operacje plastyczne. Jest jedną z najzwyczajniejszych gwiazd Hollywood. Jedyne szaleństwo, jakiemu ulega, to miłość. Właśnie po raz trzeci wyszła za mąż...

Romans Kate Winslet (37) i Neda RocknRolla (34) był płomienny. Dosłownie. Para poznała się w sierpniu 2011 roku na Necker Island, jednej z brytyjskich Wysp Dziewiczych, należącej do Richarda Bransona, twórcy marki Virgin.

Reklama

Aktorka była tam na wakacjach z modelem Louisem Dowlerem, w którego ramionach szukała pocieszenia po rozwodzie z Samem Mendesem. W tym czasie na wyspie wypoczywał też siostrzeniec Bransona, Ned RocknRoll. Nie wiadomo, kiedy dokładnie doszło do jego pierwszego spotkania z gwiazdą, ale mogło ono mieć miejsce w czasie... pożaru, jaki wybuchł na Necker Island, gdy przez wyspę przetaczał się huragan Irene. Kate uratowała wtedy z płomieni matkę właściciela Virgin.

Wkrótce po powrocie z wakacji Winslet rzuciła Louisa Dowlera. Model, znany ze współpracy z marką Burberry, mówił potem, że "Kate była okrutna podczas zerwania". Sama gwiazda "Titanica" przekonywała początkowo, że rozstała się z Dowlerem, bo chciała pobyć sama. Chyba nie było to do końca prawdą...

Zaledwie dwa miesiące później przyznała, że spotyka się z siostrzeńcem Bransona. "Czuję, że zaczynam właśnie nowy rozdział i będzie on niezwykle ekscytujący" - mówiła "Harper’s Bazaar". Znajomi Kate opowiadali prasie, że aktorka jest "szaleńczo zakochana" w Nedzie i wierzy, że to ten jedyny.

Latem ubiegłego roku para zaręczyła się w tajemnicy, a w połowie grudnia wzięła cichy ślub. Do ołtarza aktorkę poprowadził Leonardo DiCaprio, z którym Kate przyjaźni się od momentu wspólnej pracy na planie pamiętnej superprodukcji. Obecność Leo nieprzypadkowo nasuwa skojarzenia z romansem wszech czasów. Tuż po ślubie gwiazda wyznała prasie, że jej najnowsza miłość jest właśnie "jak z Titanica". Okazuje się jednak, że to nie pierwsze tak szaleńcze zauroczenie aktorki.

Aktorka przeżyła już "miłość jak z Titanica" wiele lat wcześniej. Na planie produkcji "Dark Season" poznała aktora i scenarzystę Stephena Tredre’a. Miała wtedy zaledwie 15 lat, Stephen - 27. Połączyło ich gorące uczucie. Tredre wspierał Kate u progu kariery. Wierzył, że Winslet, jak mało która gwiazda, zasługuje na opisanie jej słowami: "Urodziła się, by grać".

Niemal cała jej rodzina była związana z aktorstwem. Dziadkowie otworzyli teatr w brytyjskiej miejscowości Reading. Jej rodzice byli aktorami, ten sam zawód wybrały również siostry Winslet: starsza Anna i młodsza Beth.

Sama Kate zaczęła grać w wieku siedmiu lat - wystąpiła wtedy w telewizyjnej reklamie płatków zbożowych. Później można było ją oglądać na deskach teatru i w brytyjskich serialach. Tuż po występie w "Dark Season" nastąpił przełom w karierze Kate: Peter Jackson, dziś najlepiej znany dzięki trylogii "Władca pierścieni", powierzył początkującej aktorce rolę w swoim głośnym, opartym na faktach obrazie "Niebiańskie stworzenia".

Film opowiada o nastoletnich przyjaciółkach, które zabijają matkę jednej z nich, gdy ta pragnie zakończyć ich przyjaźń. Kate dowiedziała się, że dostała rolę, gdy... przygotowywała kanapkę dla klienta delikatesów, w których dorabiała do skromnych aktorskich gaż. Po sukcesie filmu Jacksona nie musiała już wracać do pracy w sklepie. Rok później triumfowała jako zdobywczyni nominacji do Oscara za pamiętną rolę w "Rozważnej i romantycznej" Anga Lee.

W wieku zaledwie 20 lat miała więc wszystko. Wspaniale rozwijającą się karierę i wielką miłość. Niestety, właśnie wtedy okazało się, że jej ukochany Stephen Tredre cierpi na raka kości. Winslet nie potrafiła cieszyć się z nowej propozycji - roli w "Titanicu" - bo Stephen nieoczekiwanie zadecydował o rozstaniu. Nie chciał, by Kate poświęcała się dla niego i patrzyła, jak on umiera. Pragnął, by skupiła się na graniu i osiąganiu sukcesów. Zmarł na moment przed premierą filmu Jamesa Camerona.

Aktorka nie pojawiła się na czerwonym dywanie. Pojechała na pogrzeb ukochanego. Dziś żałuje, że zgodziła się na rozstanie z Tredrem.

"Powinnam była zostać do samego gorzkiego końca. On odszedł tak szybko. Wciąż wracam myślami do tamtych chwil i mówię o Stephenie tak, jakbym go kochała. Bo go kocham. Mam nadzieję, że zawsze będę go kochać" - mówiła w jednym z wywiadów. "Nie można się wyleczyć z bólu po śmierci, można tylko nauczyć się z nim żyć. Wciąż czuję złość, gdy mówię o tych wydarzeniach" - dodała.

Kate nie jest jednak typem kobiety, która może być długo sama. Zazwyczaj tuż po tym, gdy z jej życia znika mężczyzna, jego miejsce zajmuje kolejny. Po śmierci Stephena aktorka wdała się w romans z aktorem Rufusem Sewellem. Ich związek trwał zaledwie trzy miesiące. Po 10 latach spotkali się na planie komedii romantycznej "Holiday", ale łączyła ich wtedy już tylko koleżeńska relacja.

Po rozstaniu z Sewellem Winslet rzuciła się w wir pracy. Wybierała wtedy ambitne, choć nie do końca trafione projekty, takie jak "W stronę Marrakeszu". Właśnie na planie tego filmu poznała swojego pierwszego męża, Jima Threapletona, asystenta reżysera. Rok później wyprawili huczne wesele, dwa lata potem powitali na świecie córkę Mię, a rok później, w 2001 roku, było... już po wszystkim. Aktorka jak zwykle nie płakała długo po rozstaniu.

W tym samym roku rozpoczęła swój najgłośniejszy związek ze znanym reżyserem Samem Mendesem (m.in. "American Beauty" i ubiegłoroczny "Skyfall"). Po dwóch latach gorącego romansu powiedziała mu "tak". Wydawało się, że tworzyli małżeństwo idealne.

"Ma najmilsze oczy, jakie kiedykolwiek widziałam. Jest cudowny" - zachwycała się Kate swoim ukochanym. Podczas jednego z wywiadów rozpłakała się ze wzruszenia, mówiąc, jak wspaniałym mężem i ojcem jest Mendes (para ma 9-letniego syna Joego).

Szczęście rodzinne szło w parze z coraz bardziej spektakularnymi sukcesami zawodowymi Winslet. Ich ukoronowaniem był Oscar za pierwszoplanową rolę w filmie "Lektor" w 2009 roku. W tym samym czasie gwiazda zbierała pochwały za kreację w "Drodze do szczęścia". Film był triumfem jej aktorstwa, ale przyniósł jej porażkę w życiu osobistym. Reżyserem produkcji był Sam Mendes.

Wspólna praca bardzo zaszkodziła małżeństwu. Co gorsze, Sam Mendes wpadł w sidła pięknej aktorki Rebeki Hall. Ale Kate też nie jest podobno bez winy. Jej znajomi przyznają, że ma wybuchowy charakter. "Dla Kate nie ma nic lepszego niż papieros i porządna awantura" - opowiadał jeden z jej długoletnich przyjaciół.

Gwiazda bardzo przeżyła rozpad kolejnego małżeństwa. "Musiałam sobie przypomnieć, jak to jest porządnie się wypłakać. Zajęło mi to trochę czasu. Mój przyjaciel gej położył mi któregoś razu rękę na ramieniu i powiedział: Możesz płakać, nawet powinnaś" - opowiadała po bolesnym rozwodzie w 2010 roku. Później mówiła też, że wcielając się w tym czasie w serialu "Mildred Pierce" w kobietę, którą opuszcza mąż, tak naprawdę nie musiała grać...

Czy kolejne małżeństwo Kate będzie tym ostatnim? Na razie aktorka pewnie szykuje się do podróży poślubnej. Richard Branson zafundował jej i Nedowi wycieczkę w... kosmos.

Ktoś naprawdę powinien nakręcić film o pełnym wzlotów i upadków życiu Kate Winslet...

Agnieszka Niedek

SHOW 2/2013



Dowiedz się więcej na temat: Winslet Kate | Titanic | Lektor | Leonardo DiCaprio
Najlepsze tematy