Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rozwiń firmę

​Start-up: Nie jest łatwo, ale warto

- Zawsze uważałam, że tworzenie nauki bez konkretnego jej wykorzystania w przemyśle mija się z celem. Widziałam jednak wiele ciekawych badań czy pomysłów, które miały trudności z zainteresowaniem przemysłu i wdrożeniem do produkcji. Postanowiłam sama zająć się ich wdrażaniem i tak mi zostało - mówi dr Eliza Kurek, założycielka i prezes zarządu start-upu ZdroChem Sp. z o.o..

Interia: Czym zajmuje się pani firma? 

Reklama

Dr Eliza Kurek: - Przedsiębiorstwo ZdroChem jest firmą badawczo-rozwojową zajmującą się problematyką wpływu żywności na zdrowie. Opracowujemy nowe technologie dla przemysłu spożywczego. Prowadzimy badania nad nowymi dodatkami funkcjonalnymi do żywności oraz produktami o pozytywnym wpływie na nasze organizmy. Określamy też najlepsze technologie uprawy i produkcji zdrowej żywności.

Skąd zainteresowanie zdrową żywnością?

- Moja przygoda ze zdrową żywnością rozpoczęła się jeszcze podczas studiów doktorskich na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie analizowałam przyswajalność i wpływ różnych form selenu na zdrowie. Mając to doświadczenie rozwijałam technologie wzbogacania żywności w naturalny selen.

Dlaczego selen?

- Ponieważ jest on pierwiastkiem o bardzo dużym znaczeniu dla naszego zdrowia, jednocześnie bardzo niedocenianym. Związki selenu przeciwdziałają powstawaniu miażdżycy, chronią serce, tarczycę oraz naczynia krwionośne. Wpływa też na naszą płodność, mówię tu głównie do mężczyzn. Ponadto selen opóźnia procesy starzenia się organizmu. Nasz organizm nie potrafi go sam wyprodukować, musimy dostarczyć go z dietą. Poziom selenu w diecie Polaków jest odzwierciedleniem jego niestety niskiego poziomu w glebie. Obszar Polski, jak i całej Europy, jest ubogi w ten pierwiastek.

Jak to się stało, że założyła pani start-up?

- Myślę, że to zasługa mojej mentorki - pani profesor Ewy Bulskiej z Uniwersytetu Warszawskiego. Już w trakcie doktoratu, dzięki wielu kontaktom z przemysłem, myślałam o tym, żeby mieć swoją firmę. Zawsze uważałam, że tworzenie nauki bez konkretnego jej wykorzystania w przemyśle mija się z celem. Widziałam jednak wiele ciekawych badań czy pomysłów, które miały trudności z zainteresowaniem przemysłu i wdrożeniem do produkcji. Postanowiłam sama zająć się ich wdrażaniem i tak mi zostało. (śmiech)

- Pod koniec mojego doktoratu za namową pani profesor uczestniczyłam w szkoleniach z zakresu innowacyjnych działalności. Poszłam na pierwsze i kolejne szkolenia. I potem już się samo potoczyło. Otworzyłam pierwszą działalność razem z Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości. Następnie na swojej drodze spotkałam wspaniałych chłopaków z zespołu AIP Seed Capital. Wystartowałam w ich projekcie. Przy pierwszym podejściu nie otrzymałam dofinansowania - jednak nie poddałam się. Napisałam kolejny i za namową męża (to moja siła napędowa), poszłam na kolejne spotkanie. Pamiętam, że na rozmowie powiedzieli: "Eliza, pamiętaj - do trzech razy sztuka...", ale za chwilę jednak dodali: "Żartujemy - wchodzimy w to". I tak w styczniu 2012 roku powstała spółka Zdrochem dofinansowana z funduszy unijnych zarządzanych przez AIP Seed Capital.

Jak wyglądały początki działalności?

- Początki? Były trudne. Byłam naukowcem, dopiero skończyłam doktorat i o biznesie nie miałam zielonego pojęcia. Wszystkiego uczyłam się od zera - nie wiedziałam w co brnę! (śmiech)

- Chodziłam na kolejne szkolenia i zdobywałam nową wiedzę. Zresztą, cały czas uczę się czegoś nowego i tak pewnie zostanie przez całe życie. Łatwo nie było i nadal nie jest. Ale teraz mam już doświadczenie, znam wiele ciekawych osób - jest łatwiej.

Co pani dała współpraca z AIP?

- Bardzo wiele: najpierw szkolenia, potem działalność w inkubatorze przedsiębiorczości przy UW, następnie dofinansowanie z Seed Capital. Otworzyło mi to wiele ścieżek. Z chłopakami z AIP Seed Capital współpracuję cały czas i myślimy nad projektami Zdrochemu.

Jakie błędy popełniła pani w początkach działalności?

- Pewnie było ich całe mnóstwo, co wynikało głównie z braku doświadczenia. Pierwszy i najważniejszy to niekończące się dopracowywanie produktu. Robiliśmy to zbyt długo. Zbyt późno zabraliśmy się za analizę rynku i marketing produktu. Za bardzo zwlekaliśmy z wejściem na rynek.

- Nasz pierwszy produkt selenowy był innowacyjny - nie było jeszcze wówczas produktów naturalnie wzbogaconych w selen. Problem w tym, że żaden przeciętny człowiek nie wiedział, co to selen. Także weszliśmy na rynek i dopiero wtedy się o tym przekonaliśmy. Produkt był świetny, ale cóż z tego, skoro nie było na niego zapotrzebowania?

- Teraz zupełnie inaczej poodchodzimy do sprawy. Najpierw badamy rynek i zapotrzebowanie, rozmawiamy z odbiorcą końcowym, następnie tworzymy i na końcu dopracowujemy produkt.

A co było kluczem do rozwoju ZdroChemu?

- Hm, teraz widzę , że kluczem jest sprzedaż i kontakt z klientem.

Co by pani poradziła naszym czytelniczkom, które myślą o własnym start-upie?

- Polecam zakładanie swoich działalności. Jest to ciężka praca, ale zapewne jak każda inna. Jak mówi moja znajoma: "Nikt nie powiedział, że będzie lekko". Jest ryzyko, ale jest też wspaniałe uczucie, jak tworzy się coś swojego. Jest to długa droga i nie jest łatwo, ale warto. Sama myślałam, że to wszystko pójdzie szybciej, ale tak nie było. Wielokrotnie mnie to frustrowało (i frustruje), ale tu na szczęście do pionu stawia mnie mój mąż. (śmiech)

- Jest różnie, jednym idzie wolniej, innym szybciej, ale nie warto się poddawać. Jak nie wyjdzie jedno - próbujmy z kolejnymi rzeczami. Często trzeba założyć kilka biznesów, żeby wyszedł ten najlepszy.


INTERIA
Najlepsze tematy