Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agata Duda-Gracz: Nasze wesele jest apokalipsą

Po spektaklach o sprawiedliwości i miłości Agata Duda-Gracz wzięła na warsztat zło. Mrożącą krew w żyłach historię pewnego wiejskiego wesela przenosi do lat 90'. Uzyskała efekt jak z obrazów Brueghel’a. Na scenie u Dudy-Gracz nie ma księżniczek ani modeli, celebrytów, nie ma ładności. Jest ludzka bieda, surowa. Konkretnie domagająca się swoich praw. Z wymuszeniem, żeby być traktowana jak coś lepszego.

"Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk" to ostatnia część tryptyku Agaty Dudy-Gracz. Tak jak poprzednie, ta również jest prezentowana na festiwalu Boska Komedia.

Reklama

Inspiracją do historii stał się reportaż Wiesława Łuki, "Nie oświadczam się". W latach 70’ w pewnej polskiej wsi urządzono wesele. W trakcie zabawy zginęły trzy osoby. Powód morderstwa był kuriozalny - kradzież wędliny. Mimo że nie było pewności, kto jej dokonał, mieszkańcy sami wydali wyrok.

Po premierze reżyserka była porównana do Wojciecha Smarzowskiego. Duda-Gracz nie jest z tych porównań zachwycona. Mimo uznania, jakim darzy reżysera, nie zgadza się na stawianie ich w jednym szeregu. W ogóle unika porównań. Gdy przeprowadzano z nią wywiad o "Będzie pani zadowolona", dziennikarka wyciągnęła dyktafon i powiedziała: "I znowu Wyspiański!". Duda-Gracz podkreśla, że jej wesele nie ma nic wspólnego z dziełami poprzedników. Jedynie okoliczności uroczystości są podobne.

Sama była już 12 razy świadkiem na ślubach rodziny i przyjaciół. Mimo że lubi wesela, nie ukrywa, że często się ich boi. Gdy towarzystwo staje się coraz bardziej śmiałe, stara się z nich dyskretnie uciec. Po drugie wesela przypominają jej wojnę. Wszyscy się zbroją. Idą w bój. Wystrojeni w kokardy, sztuczne perły, frazesy. Idą komuś coś udowodnić.

Podkreśla, że jej spektakl nie jest opowieścią o weselu. To co ją zainteresowało to temat zła, jego geneza. Mimo że w trakcie spektaklu Dudy-Gracz widzimy rzeź na scenie, ginie 10 osób i ludzie robią potworne rzeczy, to reżyserka jest przekonana, że w samym człowieku zła nie znajdziemy. Ono dzieje się, przy spotkaniu z drugą osobą, gdy coś nas przerasta.  

Do tej pory starała się unikać politycznych deklaracji. Uważała, że artyści i ich sztuka powinni być apolityczni. Zmieniła zdanie. W obecnej sytuacji każdy spektakl zdaje się być manifestem. Choć sama unika dosłownych nawiązań do polityki, zwraca uwagę, że w jej "Będzie pani zadowolona..." również można znaleźć odniesienia do współczesnej sytuacji, szczególnie w kwestii moralnej. Hasło tegorocznego festiwalu "Boska Komedia" brzmi: Teatr w ruinie. Agata Duda-Gracz uważa, że paradoksalnie dzięki obecnej sytuacji politycznej i społecznej teatr zyskuje. Takie skrajne sytuacje działają na niego korzystnie.  

Czy wielomiesięczne pracowanie nad istotą zła sprawiło, że chce odpocząć od ludzi? Nic z tych rzeczy. Żartuje, że gdy na pierwszej randce pada pytanie o zainteresowania, powinna odpowiadać, że są nimi ludzie. Kocha z nimi pracować. Być może dlatego w jej spektaklach występuje tak wielu aktorów. 

Najlepsze tematy