Karnawałowe trendy
Za zdrowie kobiet
Pijemy coraz więcej alkoholu, częściej sięgamy po mocne, uznawane dotąd za „męskie”, trunki. Wznosząc noworoczny toast, pamiętajmy, ze biologia nie uznaje równouprawnienia. Ta sama ilość szampana, wina, koniaku, która wydaje się bezpieczna w przypadku mężczyzny, tobie może zaszkodzić.
Alkohol źle wpływa na zdrowie. Jednak sporo osób jest przekonanych o jego leczniczych właściwościach. "Wino daje mądrość, piwo przynosi wolność a woda... tylko bakterie" powiedział Benjamin Franklin, amerykański myśliciel, fizyk i wynalazca. Na poprawę reputacji alkoholu pracują także współcześni naukowcy. Ich badania dowodzą m.in., że kieliszek czerwonego wina
do obiadu chroni serce, podwyższa poziom dobrego cholesterolu, zwiększa szanse na szczupłą sylwetkę, usprawnia pamięć.
Gdzie leży prawda? Jak to zwykle bywa - pośrodku, alkohol ma i zalety,i wady, ale z jego pozytywnego działania skorzystają tylko ci, którzy potrafią zachować umiar. To zalecenie dotyczy szczególnie kobiet. Z jakiego powodu? Bo mamy inny niż mężczyźni metabolizm etanolu i jesteśmy znacznie bardziej narażone na negatywne skutki działania alkoholu.
Od drinka czarna godzinka
Dlaczego? Po pierwsze, proporcjonalnie mamy więcej tkanki tłuszczowej niż mężczyźni (blisko 30 proc., oni 20 proc.). A to oznacza, że nasz organizm zawiera mniej wody (52 proc. kontra 61). Dlatego jeśli kobieta i mężczyzna o podobnej masie ciała wypiją taką samą ilość alkoholu, stężenie w jej krwi będzie wyższe, bo dawka etanolu trafi do mniejszej objętości płynów ustrojowych.
Po drugie, w organizmie kobiety jest też mniej dehydrogenazy – to enzym, który rozkłada alkohol w żołądku i wątrobie. Dlatego etanolu we krwi kobiety będzie do 30 proc. więcej niż w przypadku mężczyzny o tej samej wadze.
W dodatku każdy z nas ma inny poziom dehydrogenazy, który decyduje o odporności na alkohol. I choć osoby z tzw. mocną głową mogą wypić więcej, zachowując umiarkowaną przytomność umysłu, to będą mieć potem gorsze samopoczucie, a do tego większą skłonność do alkoholizmu i podatność na marskość wątroby. Enzym dehydrogenazy przetwarza bowiem etanol na bardziej toksyczny aldehyd octowy, który jest odpowiedzialny za objawy kaca.
„Wino jest pożywieniem, lekarstwa – trucizną, wszystko zależy od przyjętej dawki” – deklarował Paracelsus, renesansowy lekarz i alchemik. Jaka jest więc ilość bezpieczna dla kobiet? – Trudno to ocenić – odpowiada prof. Andrzej Gietka, ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych i Hepatologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. – Są osoby, które pozostają zdrowe, mimo że piją zdecydowanie za dużo, i takie, które piją niewiele, a mimo to szybko popadają w uzależnienie albo chorują. Wydaje się jednak, że dla większości kobiet bezpieczną dawką jest 20 g czystego alkoholu na dobę, co odpowiada mniej więcej dwóm kieliszkom wina (po 100 ml). Mężczyźni mogą sobie pozwolić nawet na dwa razy tyle. Choć oni powinni także przestrzegać limitów.
Od bourbona straszna śledziona
Osoby, które regularnie nadużywają alkoholu, są narażone m.in. na marskość wątroby. Do niedawna uchodziła ona za typowo męskie schorzenie. W latach 60. mężczyźni zapadali na nią pięciokrotnie częściej niż kobiety. Dziś proporcje zaczynają się wyrównywać i pacjentek jest zaledwie dwukrotnie mniej niż pacjentów.
Powód? Kobiety częściej niż kiedyś piją alkohol i nie ma znaczenia, że są to zazwyczaj niewielkie ilości. Ich wątroba jest blisko pięciokrotnie bardziej wrażliwa na działanie etanolu. – To narząd, który nie znosi stałego, regularnego podtruwania – wyjaśnia prof. Gietka.
– Dla wątroby zdrowiej jest pozwolić sobie na więcej alkoholu raz w tygodniu czy miesiącu niż codziennie np. 20 g etanolu. Miałem pacjentkę, która po kilkunastu latach zwyczajowego picia dwóch kieliszków wina do kolacji zniszczyła sobie wątrobę, mimo że nigdy w życiu się nie upiła! Konieczny był przeszczep. – Z marskością związana jest jeszcze jedna groźna dolegliwość: żylaki przełyku – dodaje prof. Jerzy Vetulani, psychofarmakolog i neurobiolog z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie. – Powstają na skutek wzrostu ciśnienia krwi w żyłach biegnących od zniszczonej wątroby w kierunku serca. Grożą poważnymi powikłaniami, przede wszystkim wystąpieniem zagrażających życiu krwotoków.
Czy są jakieś znaki ostrzegawcze, które pozwoliłyby nam zorientować się, że należymy do osób, których wątroba słabo znosi nawet niewielkie dawki alkoholu? Niestety nie. Jej zwłóknienie długo może nie dawać żadnych wyraźnych objawów, aż do czasu, kiedy sytuacja będzie już poważna. – Dlatego wskazane są regularne próby wątrobowe, tzw. aminotransferazy, które pozwalają się upewnić, że narząd pracuje prawidłowo – radzi prof. Gietka.
Szczególnie ostrożne powinny być osoby z dużą nadwagą. Jak wynika z rezultatów opublikowanych w zeszłym roku badań pod kierunkiem dr Bette Liu z Katedry Epidemiologii Nowotworów w Oksfordzie, najgroźniejsze dla wątroby jest połączenie alkoholu z otyłością. Na podstawie danych zebranych od ponad miliona mieszkanek Anglii i Walii stwierdzono, że aż dwukrotnie podnosi to ryzyko rozwoju marskości.
Od martini potencja mini
Alkohol zwiększa kobiece libido, ale osłabia reakcje seksualne. Pod jego wpływem we krwi wzrasta poziom estrogenu, żeńskiego hormonu, który odpowiada za odczuwanie popędu seksualnego. Jak to się dzieje? Zarówno alkohol, jak i estrogen są rozkładane w wątrobie. A ta ma ograniczone „moce przerobowe”. Jeśli w kolejce do niej czeka etanol, nie radzi sobie z metabolizmem hormonów, więc ich poziom rośnie. I odwrotnie, gdy w organizmie pojawia się więcej estrogenu (jak przed owulacją albo kiedy przyjmujemy leki hormonalne), etanol rozkłada się wolniej i działa dłużej.
Za to przed miesiączką, gdy stężenie estrogenu gwałtownie spada, etanol wchłania się dużo szybciej, możemy więc mieć we krwi więcej promili niż w innej fazie cyklu po wypiciu tej samej ilości trunku. Efekt? Kobiety regularnie spożywające alkohol mają wyższe stężenie estrogenów we krwi, bo ich wątroba często jest zajęta metabolizmem etanolu. Ma to swoje dobre i złe strony.
Dobre, bo jak wynika z analiz Davida Torgersona z uniwersytetu w Yorku w Wielkiej Brytanii, umiarkowanie pijące kobiety później przechodzą menopauzę. Torgerson obserwował grupę pacjentek w wieku 45-49 lat. Zauważył, że wśród tych, które rzadko sięgają po alkohol, w okres menopauzy weszła już co czwarta, a wśród pijących wino do kolacji - zaledwie co siedemnasta. A jakie są negatywne skutki? Podwyższony poziom estrogenu we krwi zwiększa m.in. ryzyko rozwoju raka piersi.
Czytaj dalej na następnej stronie.
Artykuł pochodzi z kategorii: Szampańska zabawa
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
chciałabym w to wszystko wejść z tym brzmieniem z... więcej


























Wasze komentarze (30)
alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w duzych ilosciach ;))
Facet zalany wieczór przerypany pozdro do siego roku