Piękne Boże Narodzenie
Kiedy nadejdzie ten czas
Boże Narodzenie ma w sobie coś z baśni. Jest w niej dziecięca tęsknota za dobrem, które zawsze zwycięża, i miłością, która może zdziałać cuda. Pozostaje tylko pragnienie, by zatrzymać ten świąteczny nastrój.
Zawsze jestem zaskoczona, że to już grudzień - przyznaje Kasia Adamik, reżyserka. - Świąteczne reklamy, pięknie oświetlone miasto i udekorowane sklepy działają na mnie jak dzwonek alarmowy.
- W świętach najpiękniejsze jest oczekiwanie - dodaje aktorka Kinga Preis. Mimo że w tym roku do ostatniej chwili będzie zajęta pracą na planie serialu "Ja to mam szczęście" dla TVP, w Wigilię zwolni tempo, wyłączy telefon, zatrzyma się.
Jeden z najbardziej rozchwytywanych i zapracowanych aktorów w Polsce Artur Żmijewski zrobi to samo. Nigdy nie pozwolił sobie na pracę w święta. - Zawsze udaje mi się wszystko tak zorganizować, żeby móc być tylko z rodziną. Ten czas, wbrew temu, co by się chciało, piekielnie goni. Gwiazdka też mija błyskawicznie. Im jestem starszy, tym mocniej to odczuwam - mówi.
Kiedy był małym chłopcem, wydawało mu się, że oczekiwanie na prezenty ciągnie się w nieskończoność. W dorosłym życiu stara się to sobie wynagrodzić i przedłuża gwiazdkę aż do Nowego Roku.
Uroczystość
Dziecięca pokusa, by zatrzymać czas, towarzyszyła ludziom od zawsze, ale tylko w Wigilię udaje się chociaż trochę spełnić to marzenie. Wigilia jest uroczysta i wyjątkowa, bo często uświadamia nam, jak rzadko spotykamy się razem, jak mało czasu poświęcamy sobie nawzajem.
Dla katolików to ważne święto, objawienie miłości, przypomina o tym, że Bóg narodził się w rodzinie. Ale niezależnie od wiary, wyznania czy kodu kulturowego nie ma chyba człowieka na ziemi, który by w tym dniu nie pomyślał o kimś bliskim.
To okazja, by wrócić do podstawowych pytań: czym jest szczęście, radość, bliskość? Siadając w skupieniu do kolacji, często przywołujemy w naszej pamięci wspomnienia o nieobecnych. - Dawniej oczekiwanie na narodziny Chrystusa było powiązane z czczeniem zmarłych, zaś sama Wigilia oznaczała czuwanie - wyjaśnia Jarosław Wasik, kulturoznawca.
W domu Mariana Dziędziela, znanego m.in. z filmów Wojciecha Smarzowskiego, teściowa zaczyna wigilię od modlitwy za tych, którzy odeszli. - Ja to bardzo szanuję - mówi aktor. - Gdy byłem dzieckiem, w dzień Bożego Narodzenia szedłem z rodzicami na cmentarz zapalić świece zmarłym siostrze i dziadkowi. Dziś nadal podtrzymuję ten zwyczaj. Wyprawa na groby, chwila zadumy to żelazny punkt programu. Ale nie chodzi o to, by się smucić, tylko pamiętać. Starym śląskim zwyczajem wypijam z teściową rytualny kieliszeczek wódki na "zalanie robaka" i... zaczynają się przygotowania do świąt.
Bliskość
Lubię, gdy siedzimy w kuchni: babcia, mama i ja i przygotowujemy wigilijne potrawy - opowiada Kinga Preis. - Nigdy nie pamiętam proporcji, ile dodać wody, mąki, czy jedno, czy dwa jajka. Wtedy odwołuję się do pokolenia wstecz i słyszę: "Polej to wszystko wrzątkiem, dodaj szczyptę soli". To są powtarzalne elementy: niepokój, czy ciasto wyjdzie, a potem pochwały, że "tak dobrych pierogów nikt inny nie robi".
Boże Narodzenie daje jej poczucie wspólnoty: nic nie zastąpi doświadczenia przekazywanego z pokolenia na pokolenie, rodzinnych opowieści, wspólnych przeżyć. Bez nich czulibyśmy się niekompletni. - Jesteśmy blisko siebie, gadamy, doskonale wiemy, w jakich momentach się pokłócimy, ale to nie zagraża świątecznej atmosferze - mówi aktorka.
- Gwiazdka, podobnie jak sylwester czy urodziny to bardzo osobiste chwile. Na podsumowania, na rozmowę z samym sobą. Zawsze wpadam wtedy w nastrój zadumy. Myślę o tym, co utraciłam i czego nie będzie dane mi już przeżyć. Pan Jezus urodził się i żył w rodzinie, a jednocześnie pozostał sam. Podobnie dzieje się z nami w święta.
Intensywniej niż zwykle doświadczamy bliskości, ale także swojej samotności. Obecność innych sprawia, że czujemy się bezpiecznie. Bliscy, na co dzień rozproszeni i nieobecni, tego dnia są na wyciągnięcie ręki. Każdy każdego może dotknąć, powiedzieć, co czuje, popłakać, pośmiać się, pomóc w biedzie.
Arturowi Żmijewskiemu święta kojarzą się z intymnością, mimo że do wigilijnego stołu zasiada nawet 25 osób. Dawniej wigilie odbywały się u dziadków, potem u rodziców, teraz w jego domu. - Jak byłem mały, chodziliśmy z dziadkiem do lasu, brodziliśmy w śniegu i szukaliśmy najpiękniejszej choinki. Czas płynie, pokolenia mijają, a nam na tę jedną chwilę udaje się połączyć odległą przeszłość, dzieciństwo i dorosłość - mówi aktor. - To jest właśnie magia tradycji, siła świąt.
- W relacjach z bliskimi najistotniejsze jest to, co nie mieści się w kadrze - zauważa Kasia Adamik. Jej wigilie często były nietypowe, bez tradycyjnych potraw, w gronie rodzinno-filmowym. Nie przechowuje żadnych zdjęć z nich, z prostego powodu. Jak zauważa, "ludzie, którzy na co dzień stoją za kamerą, nie lubią być fotografowani".
- Nie wyobrażam sobie, by w tym dniu nie być z rodziną - wyznaje Marian Dziędziel. Patrzy na odświętnie ubrane żonę i córki, czuje radość, że znów udaje się być razem, w zdrowiu, szczęściu i pomyślności: - To najcudowniejsza chwila w roku. Pięknie jest móc ją z kimś dzielić.
Artykuł pochodzi z kategorii: Świąteczny nastrój
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-






















Wasze komentarze (12)
Jakby nie można było w normalny dzień komuś wybaczyć, tylko na święta odstawiać sztuczne miłości. a po nowym roku ludzie i tak są wciąż tacy sami dla siebie.