Przejdź na stronę główną Interia.pl

Weekend na zamku

Opolskie słynie z pałaców i dworków. Jest ich tu niemal 200. Prawie w każdym można zanocować, zabawić się i spróbować specjałów miejscowej kuchni.

Chcesz pomieszkać jak hrabianka? Na Opolszczyźnie bez trudu znajdziesz rezydencję na swoją kieszeń. Stare posiadłości, rozrzucone pośród pól i lasów, należą do najpiękniejszych zabytków regionu. Niektóre zamieniono na muzea, ale w wielu są komnaty dla gości. W stylowych wnętrzach możecie grzać się przy kominku, sączyć winko, a rankiem patrzeć, jak nad parkiem wschodzi słońce. Nie zabraknie wam też dworskich rozrywek. Na weekendowe hrabianki oraz ich rodziny czekają uczty, a gdy jest śnieg - kuligi.

Śląski Disneyland

Reklama

Na taki niezwykły weekend można np. zatrzymać się w Śląskim Disneylandzie. Tak nazywa się pałac w Mosznej (30 km od Opola), potężny, przypominający zamek z baśni. Pochodzi z przełomu XIX i XX w., wzniesiony został dla przemysłowca Franza von Thiele-Wincklera. Ma 365 sal, tyle ile dni w roku, i 99 wież, gdyż tyle majątków posiadał właściciel.

Pod wieczór budowla wygląda groźnie. Nic dziwnego, z wieży na powitanie gości wychyla się? kościotrup. Część pałacu zajmuje Centrum Terapii Nerwic, resztę można zwiedzać. Są też pokoje gościnne, ale uwaga, po 24.00 straszy w nich duch białej damy! Twórcy horroru pt. "Wilczyca" wiedzieli, co robią, decydując się na kręcenie zdjęć do filmu właśnie tutaj. Po niespokojnej nocy powrót do równowagi ułatwi wam wędrówka po parku. Należy on do najpiękniejszych i największych na Opolszczyźnie, ma 200 hektarów. Kiedyś jego alejami jeździły powozy, dzisiaj stukot kopyt dochodzi z pobliskiej stadniny, gdzie można się podszkolić w konnej jeździe.

Mosznę upodobali sobie filmowcy, z kolei do Frączkowa chętnie zaglądają gwiazdy estrady. W pałacu gościli m.in. Stachursky, Doda, zespół Łzy. Budowla pochodzi z XIX w. Wewnątrz zobaczycie piękne plafony, kominki, mozaikowe posadzki, stiuki i marmury. Gdy za oknami zima, w rezydencji poczujecie się jak na południu Europy. Obiekt jest własnością małżeństwa włosko-polskiego, specjalnością kuchni są tu włoskie dania. A po sutym obiedzie drzemka? Skądże! Kiedy leży śnieg, spod pałacu wyruszają sanie. Któż by się oparł takiej pokusie!

Nad morzem i w Rzymie

Morzem nazywa się Jezioro Otmuchowskie, zbiornik zbudowany na Nysie Kłodzkiej. Na jego brzegach wznoszą się kolejne zamki. Jednym z nich jest średniowieczna budowla w Otmuchowie. Kiedyś mieszkali w niej m.in. biskupi wrocławscy. Chyba bardzo chcieli wiedzieć, co dzieje się wokół, bo w Sali Rycerskiej kazali zrobić kominek umożliwiający... podsłuchiwanie rozmów. Ma on podwójne drzwiczki i to między nimi chował się szpieg. Pytanie, jak szpiegował zimą, gdy w kominku napalono? Wnętrza zamku mają niewiele z pierwotnego wystroju. Na dziedzińcu za to jak dawniej stoi armata. Jej wystrzał to znak, że w komnatach odbywa się weselisko.

Do wód, choć już nie nad morze, przyjeżdża się także do Kamienia Śląskiego. Na terenie rezydencji z XVIII w. działa ośrodek hydroterapii i ziołolecznictwa. Po poprawiających krążenie kąpielach znajdzie się też coś dla ducha. Pałac jest celem pielgrzymek, gdyż uważa się go za miejsce narodzin św. Jacka Odrowąża, kanonizowanego w XVI w. Zwiedzając Ziemię Opolską, nie omijajcie Głogówka, Śląskiego Rzymu, jak się o nim mówi. Tutaj, na zamku Oppersdorffów, podczas szwedzkiego potopu mieszkał król Jan Kazimierz. I tu Kmicic przybył złożyć mu pokłon. Pamiątek po polskim królu nie znajdziecie, ale zachowała się Sala Jana Kazimierza i Sala Beethovena (kompozytor gościł w Głogówku).

Spod zamku nic, tylko iść na spacer do miasta. Słynie ono ze wspaniałych budowli barokowych, takich jak kościół Franciszkanów. Oprócz imponującego bogactwem wnętrza, zobaczycie w nim dom Świętej Rodziny. To tzw. Domek Loretański z 1630 r., wzorowany na Świętym Domu z Włoch. Oglądając go, pewnie wrócicie na chwilę myślami do niedawnego Bożego Narodzenia...

Atrakcje północy

Na północy regionu leżą Gołkowice, a w nich wznosi się XVIII-wieczny pałac hrabiego von Götza. Zimą odbywają się tutaj słynne kuligi, a w czasie ferii organizowane są weekendowe obozy dla dzieci. Jazda saniami, świeże powietrze, malownicze widoki z pewnością poprawiają samopoczucie. Na dorosłych czeka jeszcze... medyk z Mongolii. Często przyjeżdża do pałacu, by odważnych poddać akupunkturze lub postawić im bańki. Kilka kilometrów dalej, w pałacyku w Biskupicach, możecie porozmawiać jak na paryskich salonach. Właścicielką posiadłości jest nauczycielka francuskiego, która chętnie udziela lekcji. To w dzień. A wieczorem wszyscy ciągną nie do komnat, lecz do ogrodu, do buchającego ogniem kominka. Przyrządza się na nim specjał pałacowej kuchni, czyli staropolski kociołek gospodarza. W pobliskim pałacu w Proślicach (przełom XVIII/XIX w.) odmienne smaki i aromaty! Zrobi się wam słodko w ustach i na duszy, bo serwuje się tam m.in. tradycyjne potrawy na miodzie. Przy odrobinie szczęścia traficie być może na rycerskie wesele. Zbrojne hufce zjeżdżają do pobliskiego grodziska, w którym organizuje się zabawy i imprezy na średniowieczną modłę. Nic dziwnego. Przecież mamy karnawał!

Buchty jak niebo

W tym atrakcyjnym regionie trzeba spróbować nie tylko pańskiego, lecz i swojskiego jadła. Od wieków jada się tutaj placki ziemniaczane i żur. Jego nazwa pochodzi od niemieckiego "sauer" (kwaśny). Możecie wybrać żur żeniaty (z ziemniakami), z flakami albo na maślance.

Jeśli ma być tradycyjnie, zamówcie jeszcze buchty - kluski drożdżowe na parze, z wędzonką i suszonymi śliwkami. Taki przysmak nazywa się śląskim niebem. Wśród wiejskich potraw możecie trafić też na... ścierkę opolską - gęstą zupę z kluskami. Ma mało apetyczną nazwę (od słowa "zacier"), ale jak smakuje!

Tina

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje